Nieznana Sardynia – Villacidro i mroczny świat czarownic is cogas. Przewodnik [2026]

italiapozaszlakiem.com 6 godzin temu

Villacidro nie wygląda jak miejsce, które od razu obiecuje wielkie emocje. Nie ma tu plaż, turkusowych zatok ani widoków znanych z pocztówek z Sardynii. A jednak po jednym dniu wyjechałam stąd z poczuciem, iż trafiłam do jednego z najbardziej niedocenianych miejsc na wyspie.

Bo Villacidro ma coś innego: świętego, który miał chronić mieszkańców przed złymi mocami, historie o czarownicach zamienionych w drzewa oliwne, wodospadzie, który zachwycił Gabriele D’Annunzia, likierze pachnącym szafranem i mirtem oraz ludziach, którzy pokazują, iż Sardynia to znacznie więcej niż morze.

To miasto żyje na styku dwóch światów: żyznej równiny Campidano i surowych gór. Z tego połączenia narodziły się miejscowe legendy, kuchnia, rzemiosło i krajobrazy, które potrafią zaskoczyć choćby tych, którzy Sardynię znają już całkiem dobrze.

Jeśli więc planujesz podróż po południowo-zachodniej Sardynii, zarezerwuj na Villacidro cały dzień. Pokażę Ci miejsca, których nie warto omijać, ludzi, których dobrze poznać, i historie, po których spojrzysz na Sardynię trochę inaczej niż dotąd.

Gdzie adekwatnie leży Villacidro?

Villacidro leży około 45 kilometrów na północny zachód od Cagliari, w miejscu, w którym Sardynia łagodna spotyka się z Sardynią surową. Z jednej strony rozciąga się żyzna równina Campidano, z drugiej zaczynają się pierwsze zbocza masywu Linas.

To położenie wyjaśnia bardzo wiele. Villacidro nie jest ani typowym miasteczkiem nadmorskim, ani górską osadą odciętą od świata. Jest czymś pomiędzy. Na wysokości około 267 m n.p.m. korzysta jednocześnie z wody spływającej z gór i z urodzajnej ziemi równiny. Dzięki temu są tu potoki, wodospady, sady, oliwki, cytrusy, czereśnie i szafran.

I właśnie dlatego jeden dzień w Villacidro może być tak różnorodny: rano można ruszyć na trekking lub pod wodospad, później zajrzeć między wiekowe oliwki, a na koniec usiąść przy stole, spróbować lokalnych produktów i zrozumieć, iż tutejszy krajobraz od dawna karmi nie tylko ludzi, ale też miejscowe legendy.

Krótko o historii Villacidro

W Villacidro choćby nazwa nie daje się łatwo zamknąć w jednej definicji. Jedni wywodzą ją od łacińskiego villa citra, inni chętniej opowiadają lokalną legendę o cedrze – cidru – wokół którego miała narodzić się pierwsza osada.

Nazwa miasteczka może wywodzić się od łacińskiego villa citra – „osada po tej stronie rzeki”.

Najważniejszym pisarzem związanym z miasteczkiem był Giuseppe Dessì, autor powieści Paese d’ombre — „Kraina cieni”. Urodził się w Cagliari, ale dzieciństwo i młodość spędził właśnie tutaj, w Villacidro. To ono stało się jednym z najważniejszych miejsc jego literackiego świata. Spacerując po starych uliczkach, między schodami, zaułkami i światłem wpadającym między fasady domów, łatwo zrozumieć, dlaczego cień mógł stać się tu czymś więcej niż tylko brakiem słońca.

Ale Villacidro ma też drugą pamięć – starszą, ludową, bardziej mroczną. Przez pokolenia nazywano je sa bidda de is cogas, wsią czarownic. I właśnie od tej opowieści, od legend o is cogas, parku San Sisinnio i śladów ukrytych w lokalnej tożsamości, najlepiej zacząć odkrywanie miasteczka.

Ciekawostka I Do tej atmosfery pasuje też znacznie mroczniejsza opowieść: legenda o klątwie, przez którą Villacidro miało zyskać ponury przydomek „wsi powieszonych”. Nie należy czytać jej jak udokumentowanego faktu historycznego. Bardziej jak ludowy ślad dawnych lęków — opowieść o strachu, karze, upokorzeniu, magii i siłach, których lepiej nie lekceważyć. Chodzi o klątwę ojców mercedariuszy, czyli Padri Mercedari. Według miejscowego przekazu zakonnicy zostali wypędzeni z Villacidro przez mieszkańców, zmęczonych ich złym postępowaniem. Zanim jednak opuścili miasteczko, spotkało ich publiczne upokorzenie: ubrano ich w kozie skóry, związano sznurami, posadzono tyłem na osłach i tak wyprowadzono z Villacidro. Wtedy, jak głosi legenda, zakonnicy mieli rzucić na miasteczko klątwę. W przekazie ludowym zachowało się zdanie w języku sardyńskim, które można oddać mniej więcej tak: „Ten sznur posłuży wam do wieszania się aż do siódmego pokolenia”.

San Sisinnio i opowieść o is cogas w Villacidro

Dzień zaczęłam tam, gdzie powinno się zaczynać każde dobre opowiadanie o Villacidro – w Parco di San Sisinnio. XVII-wieczny kościół otaczają tu wiekowe, poskręcane drzewa oliwne, których pnie wyglądają niczym rzeźby stworzone przez czas. O poranku panuje tu cisza, między srebrzystymi liśćmi oliwek przebijają promienie słońca, a z miasta nie dociera niemal żaden dźwięk.

Trudno uwierzyć, iż właśnie z tym spokojnym miejscem związana jest jedna z najbardziej niezwykłych legend Sardynii.

Przez stulecia Villacidro nazywano sa bidda de is cogas – „wsią czarownic”.

Is cogas należą do najbardziej fascynujących i zarazem najbardziej niepokojących postaci sardyńskiego folkloru. Według dawnych wierzeń były to kobiety żyjące pośród zwykłych ludzi, które nocą przemieniały się w demoniczne istoty wysysające krew noworodków. Obawiano się ich szczególnie w domach, gdzie mieszkała kobieta w ciąży lub niedawno urodziło się dziecko. W niektórych opowieściach potrafiły zmieniać postać i pojawiać się jako mucha, kot albo niepozorna starsza kobieta.

Mieszkańcy mieli jednak swoje sposoby obrony. Przy drzwiach stawiano odwrócony trójnóg albo miotłę szczotką do góry. Wierzono, iż coga nie potrafi oprzeć się liczeniu. Zanim mogła wejść do domu, musiała policzyć każde włosie miotły lub wszystkie nogi trójnogu. A ponieważ świt przychodził szybciej, niż kończyła swoje rachunki, traciła moc i musiała odejść.

Wzywano również pomocy św. Sisinnia, którego do dziś uważa się tutaj za pogromcę czarownic. W lokalnej ikonografii przedstawiany jest z prawą dłonią uniesioną do błogosławieństwa, podczas gdy lewą przytrzymuje związaną i wierzgającą cogę. Nic dziwnego, iż jego kult jest w Villacidro tak silny.

Najbardziej niezwykła jest jednak legenda związana z samym parkiem. Mieszkańcy opowiadają, iż św. Sisinnio nie tylko pokonał czarownice, ale zamienił je w drzewa oliwne rosnące wokół sanktuarium. Patrząc na ich poskręcane pnie, pełne zgrubień, szczelin i fantazyjnych kształtów, łatwo zrozumieć, skąd wzięła się ta opowieść. Niektóre przypominają zastygłe w ruchu postacie. Inne wyglądają tak, jakby od stuleci próbowały wydostać się ze swojego drewnianego więzienia.

San Sisinnio nie tylko pokonał czarownice, ale zamienił je w drzewa oliwne rosnące wokół sanktuarium.

Do dziś na początku sierpnia odbywa się tu święto San Sisinnio, jedno z najważniejszych wydarzeń w Villacidro. Łączy religię, tradycję i lokalny folklor. Przez miasto przechodzi procesja, ksiądz jedzie konno, a relikwię świętego eskortują uzbrojeni jeźdźcy.

Wskazówka I Na spacer po Parco di San Sisinnio warto przeznaczyć 30–45 minut. Najlepiej przyjechać rano, gdy światło pięknie przenika przez korony oliwek, a temperatury są jeszcze przyjemne. Otoczenie sanktuarium jest dostępne przez cały rok, natomiast wnętrze kościoła bywa otwarte głównie podczas uroczystości religijnych i świąt. Ja trafiłam na zamknięte drzwi, więc nie dane mi było zajrzeć do środka.

Wycieczka e-bike wokół jeziora Leni, czyli Linas widziany z siodełka

Drugim punktem dnia była wycieczka rowerami elektrycznymi wokół Lago di Leni – jeziora utworzonego przez zaporę Diga sul Rio Leni na rzece Leni. Trasę poprowadził Enrico z NATOURALL, firmy specjalizującej się w aktywnym odkrywaniu Sardynii.

E-bike okazuje się tutaj rozwiązaniem idealnym. Wspomaganie pozwala bez większego wysiłku pokonać podjazdy prowadzące do punktów widokowych, dzięki czemu można skupić się na krajobrazie, a nie na walce o każdy oddech. To dobra wiadomość choćby dla osób, które na co dzień nie jeżdżą regularnie na rowerze.

W krótkim czasie krajobraz zmienia się tu kilkakrotnie. Najpierw mijamy wiejski kościół San Sisinnio i otaczające go wiekowe oliwki. Potem droga wiedzie do punktów panoramicznych, z których doskonale widać taflę jeziora i otaczające je góry. Chwilę później jedziemy już wzdłuż brzegu zbiornika, aż docieramy na koronę zapory. Tu człowiek nagle uświadamia sobie skalę otaczającej go przestrzeni.

NATOURALL organizuje w okolicy różnego rodzaju aktywności outdoorowe – od wycieczek rowerowych i trekkingów po zajęcia na wodzie. Enrico kiedyś wyjechał z wyspy, studiował marketing w Mediolanie i przez kilka lat pracował na północy Włoch. Ostatecznie wrócił jednak do rodzinnych stron. Patrząc na otaczające nas góry i jezioro, trudno nie odnieść wrażenia, iż była to jedna z najlepszych decyzji jego życia.

Wskazówka I Na spokojną pętlę wokół zbiornika wraz z przystankami na zdjęcia warto przeznaczyć około 2 godzin. Wiosną i jesienią można wyruszyć niemal o każdej porze dnia, natomiast latem najlepiej zaplanować wycieczkę wcześnie rano. Dzięki rowerom elektrycznym trasa jest dostępna dla większości osób o przeciętnej kondycji. Rezerwacja z wyprzedzeniem jest wskazana. A tak przy okazji, skały masywu Linas należą do najstarszych w Europie, liczą ponad pół miliarda lat.

Balanotti – smaki Villacidro na wynos

W Villacidro warto odnaleźć rodzinny warzywniak Balanotti, gdzie można kupić warzywa i owoce z ich plantacji, lokalne przetwory, a także świeżo zrobione gotowe dania na wynos. To dobre rozwiązanie dla tych, którzy wolą zabrać jedzenie na piknik, usiąść nad jeziorem albo zjeść później na tarasie zamiast spędzać kilka godzin przy restauracyjnym stole.

Villacidro od wieków słynie z żyznych terenów, obfitości wody i rolniczych tradycji. To właśnie tutaj dojrzewają cenione na całej Sardynii czereśnie, cytrusy i oliwki.

Wskazówka I Oferta zależy od pory roku i sezonowości produktów, ale wszystko jest świeże bardzo smaczne. Produkcja BIO i fantastyczna rodzina, która za tym stoi. Adres: Via Parrocchia, 16, 09039 Villacidro.

Castangias – przedsmak górskiego Villacidro

Razem z Enrikiem z NATOURALL ruszyłam dalej w trasę, w rejon Parco di Castangias – zielonej doliny u stóp masywu Linas. Tym razem nie był to jeszcze pełnoprawny trekking przez góry, ale raczej krótka zapowiedź tego, co czeka na tych, którzy zdecydują się poświęcić temu miejscu więcej czasu. My mieliśmy go tym razem niewiele.

To właśnie tutaj mają swoje źródła potoki zasilające Fluminera, a obfitość wody sprawiła, iż okolica od dawna była ważna dla mieszkańców. W latach 1928–1932 zbudowano tu akwedukt zbierający wodę z licznych źródeł i rozprowadzający ją po mieście. Co ciekawe, jego zabudowania przypominają bardziej elegancką toskańską willę niż obiekt techniczny.

Dziś Castangias jest zadbanym parkiem i punktem wyjścia dla licznych tras prowadzących w góry Linas. Dawniej rosły tu przede wszystkim kasztanowce, od których miejsce wzięło swoją nazwę, ale także czereśnie, orzechy włoskie i wiązowce. Wystarczy jednak spojrzeć ponad korony drzew, by dostrzec prawdziwych bohaterów krajobrazu – góry zamykające horyzont wokół Villacidro. Coś pięknego!

Gdyby Spielberg szukał ponownie scenerii dla „Bliskich spotkań trzeciego stopnia”, Castangias mogłoby znaleźć się wysoko na liście kandydatów. Właśnie taka myśl pojawiała się w mojej głowie, gdy zobaczyłam te góry.

Podczas krótkiego spaceru miałam okazję zobaczyć jedynie niewielki fragment tego świata. Kamieniste ścieżki, grzbiety i doliny kuszą obietnicą coraz szerszych panoram i ta fantastyczna flora! Zachęca, by wrócić wyposażonym w dobre buty trekkingowe i cały dzień wolnego czasu.

Ale uwaga, masyw Linas potrafi być zaskakujący. Z daleka jego szczyty wydają się łagodne i niemal miękkie. W rzeczywistości kryją wąwozy, skaliste zbocza i strome podejścia. Najwyższy szczyt, Punta Perda ‘e Sa Mesa, osiąga 1236 m n.p.m., a z najwyższych partii można podziwiać znaczną część południowej Sardynii. To również kraina dawnych kopalń, których ślady do dziś odnaleźć można w krajobrazie.

Już po krótkim kontakcie z tym miejscem zrozumiałam jedno – góry wokół Villacidro nie są jedynie tłem dla miasta. To one od wieków kształtowały życie mieszkańców i do dziś pozostają jego najbardziej imponującym sąsiadem, strażnikiem, źródłem i natchnieniem.

Villacidro z przewodnikiem – spacer z Barbarą Pina po „krainie cieni”

Po poranku spędzonym pośród natury, Villacidro wydawało się zupełnie innym światem. Zamiast szumu wody i zapachu śródziemnomorskiej makii czekały wąskie uliczki, kamienne domy i opowieści Barbary Piny z Villacitra Tradizione in Viaggio. Już sama nazwa jej działalności jest subtelnym ukłonem w stronę etymologii miasta – dawnego villa citra.

To właśnie podczas takich spacerów człowiek odkrywa miejsca, których sam prawdopodobnie nigdy by nie zauważył. Barbara zatrzymuje się przy kolejnych budynkach, wskazuje detale ukryte na fasadach i opowiada historie, dzięki którym miasto przestaje być zbiorem zabudowań, a staje się żywą opowieścią o ludziach.

Jednym z najciekawszych miejsc starego centrum jest lavatoiopubliczna pralnia z 1893 roku, zbudowana w stylu liberty. Dach wspierają żeliwne kolumny, pod nim znajduje się trzydzieści sześć kamiennych niecek wykutych z lokalnego trachitu. Przez niemal sto lat było to prawdziwe serce towarzyskie Villacidro. Łatwo wyobrazić sobie kobiety pochylone nad praniem, gwar rozmów odbijający się od kamiennych ścian, dzieci biegające między nieckami i wszystkie wiadomości z miasta przekazywane właśnie tutaj.

Kilka kroków dalej stoi kościół Santa Barbara, patronki Villacidro. Jego początki sięgają XVI wieku, a w bryle budowli można dostrzec elementy gotycko-katalońskie. Po drodze Barbara zwraca uwagę na coś jeszcze – domy z terra cruda, czyli surowej ziemi. To charakterystyczny element lokalnej architektury. Villacidro należy do Associazione Nazionale Città della Terra Cruda, czyli Narodowego Stowarzyszenia Miast Surowej Gliny — organizacji, która docenia i promuje kulturę budowania domów z ladiri, czyli cegieł z surowej gliny.

Spacer prowadzi również śladami Giuseppe Dessìego, najwybitniejszego pisarza z Villacidro.

Mijamy jego rodzinny dom i wracamy myślami do powieści „Paese d’ombre” („Kraina cieni”), za którą autor otrzymał najważniejszą włoską nagrodę literacką, Premio Strega. Spacer z Barbarą uświadamia, iż tytuł tej książki nie jest metaforą wymyśloną przy biurku – cienie naprawdę kładą się tu inaczej. Wąskie uliczki, wysokie mury i światło wpadające pod ostrym kątem sprawiają, iż Villacidro chwilami wygląda jak scenografia do własnej literatury.

To właśnie wtedy zrozumiałam, iż Villacidro nie olśniewa zabytkami, raczej opowiada historie. Trzeba tylko znaleźć kogoś, kto potrafi je wydobyć.

Wskazówka I Na spacer z przewodnikiem warto przeznaczyć około 1,5–2 godzin. Najlepiej wybrać poranek lub późne popołudnie, gdy słońce nie jest już tak intensywne. Barbara Pina prowadzi wycieczki w języku włoskim i angielskim. Kontakt: +39 351 834 1633, [email protected]. jeżeli chcesz naprawdę zrozumieć Villacidro i jego historię, to jedna z najlepszych inwestycji podczas pobytu w mieście.

Punkt informacji turystycznej w Villacidro – duża pomoc dla turystów

Krótki, ale istotny przystanek to punkt informacji turystycznej w Villacidro, który okazał się świetnie wyposażony – z mapami, materiałami i konkretną wiedzą o tym, co otwarte, co dostępne i jak dojechać. W miejscowości tej wielkości to nie oczywistość, a robi ogromną różnicę, zwłaszcza jeżeli przyjeżdża się bez rozpisanego planu.

Wskazówka I Wpadnij tu na początku dnia albo zaraz po przyjeździe, by zebrać aktualne informacje, jak godziny otwarcia, miejsce warte zobaczenia, kontakty i adresy. 10 minut wystarczy, a zaoszczędzi sporo zachodu. Znajdziesz go przy Piazza Zampillo.

Zarezerwuj bilety na aktywności w Villacidro także przez Get Your Guide.

Obiad w Zurito – najpiękniejsza historia przy stole w Villacidro

Po tak intensywnych godzinach, przychodzi moment, kiedy człowiek zaczyna myśleć już tylko o jednym: porządnym obiedzie. I trudno wymarzyć sobie lepszy adres niż Zurito.

To kameralna restauracja w historycznym centrum miasta, prowadzona rodzinnie przez Gianpiera Cordę i jego bliskich. Kilka stolików, spokojna atmosfera i gospodarze, którzy potrafią opowiadać o jedzeniu z taką pasją, jakby zapraszali gości do własnego domu. Doradzą danie dnia, polecą wino z lokalnej karty, wyjaśnią pochodzenie składników. Po kilku godzinach spędzonych na świeżym powietrzu taki posiłek smakuje podwójnie.

A skąd wzięła się nazwa restauracji? To jeden z bardzo ciekawych szczegółów! Zurito to imię konia – kapryśnego białego wierzchowca adwokata Fulgheriego z „Paese d’ombre” („Krainy cieni”), najważniejszej powieści Giuseppe Dessìego, najsłynniejszego pisarza z Villacidro. Tego samego, którego rodzinny dom mijaliśmy podczas spaceru po mieście. W książce młody Angelo Uras spędza długie godziny, opiekując się Zurito, a niektórzy badacze twórczości Dessìego twierdzą nawet, iż to właśnie ten koń uruchamia całą historię. Sylwetka konia w logo restauracji nie jest więc przypadkową ozdobą, ale czytelnym hołdem złożonym lokalnej literaturze i człowiekowi, który rozsławił Villacidro daleko poza granicami Sardynii.

Filozofię kuchni najlepiej oddaje ich dewiza: cucina autentica, emozioni uniche. Co miesiąc powstaje nowe menu, a to znaczy, iż karta podąża za sezonem, a nie sezon za kartą. Zurito specjalizuje się przede wszystkim w rybach i owocach morza, choć dostępne są również dania mięsne oraz opcje wegetariańskie i bezglutenowe przygotowywane na życzenie gości. Na stołach pojawiają się między innymi spaghetti alla Zurito z małżami, bottargą i salicornią, bogate antipasti z owoców morza czy idealnie miękka ośmiornica. Wszystko świeże, podane bez zbędnej ekwilibrystyki, za to z dużą dbałością o smak i detale.

Wskazówka I Specjalnością Zurito jest coś wyjątkowego, zuppettina di ciliegie con piselli e alghe di mare – delikatna zupa z czereśni z groszkiem i algami morskimi. To nie efekciarstwo dla efektu. Villacidro od wieków słynie z czereśni, a Sardynia to wyspa, więc na talerzu spotykają się sad, góry i morze. Sezonowa, ulotna, do złapania tylko we właściwym miesiącu – czyli wszystko, co najlepsze w tej kuchni.

Obiad w Zurito to także dobry pretekst, by zostać przy stole nieco dłużej, bez pośpiechu, z deserem i z kapką mirto na koniec (zapamiętaj ten smak, bo za chwilę do niego wrócimy w Is Cogas).

Wskazówka I Ristotante Zurito, Via Giovanni Battista Tuveri 2, Villacidro. Rezerwacja, tel. +39 377 371 1220. Karta zmienia się co miesiąc, więc koniecznie zapytaj o danie dnia i sezonowe specjały (jak ta czereśniowa zupa). Bardzo dobre ceny (szczególnie w tygodniu na obiad)! Rezerwacja stolika rozsądna, zwłaszcza w okresie i w weekendy.

Likiernia MURGIA – zapach szafranu i ponad sto lat historii

To miejsce, które rozsławiło Villacidro daleko poza granicami Sardynii. To właśnie tutaj powstaje Villacidro Giallo – złocisty likier, którego charakterystyczną barwę nadaje szafran z pobliskiego San Gavino Monreale.

Historia firmy zaczęła się pod koniec XIX wieku, kiedy farmaceuta i chemik, Gennaro Murgia, rozpoczął produkcję likierów. Był to okres wielkich zmian w europejskim winiarstwie. Filoksera pustoszyła wiele regionów kontynentu, podczas gdy Sardynia przez pewien czas pozostawała mniej dotknięta kryzysem. W takich okolicznościach narodziła się marka, która przetrwała kolejne dziesięciolecia.

Najbardziej znanym produktem pozostaje Villacidro Giallo – likier tworzony według rodzinnej receptury, łączącej szafran, koper włoski i inne składniki pozostające tajemnicą producenta. Z czasem dołączyły do niego kolejne wyroby: Villacidro Bianco, amaro, likiery cytrusowe i kremowe.

Firma przeszła przez dwie wojny światowe, kryzysy gospodarcze i zmieniające się mody konsumenckie. Szczególną rolę odegrała Teresita Belingardi, która po wojennej przerwie wznowiła produkcję, ratując rodzinne dziedzictwo. Dziś historię rozpoczętą przez Gennara Murgię kontynuuje piąte pokolenie rodziny.

Sam proces produkcji jest zaskakująco prosty. Woda, cukier, napary wodno-alkoholowe, czas potrzebny na dojrzewanie i ogromna dbałość o szczegóły. Jak często bywa w przypadku najlepszych receptur, sekret tkwi nie w skomplikowanej technologii, ale w doświadczeniu przekazywanym z pokolenia na pokolenie.

Is Cogas – rzemiosło, mirt i ukłon w stronę czarownic

Klamra dnia domknęła się w sposób, jakiego nie dało się zaplanować lepiej. Is Cogas Liquorificio Artigianale to rodzinna manufaktura założona w 2018 roku przez Cristinę Pibiri i Fabrizia Falchiego. Chcieli zamknąć w butelkach to, co w Sardynii najcenniejsze – lokalne składniki, rodzinne receptury i zapach wyspy. Już sama nazwa prowadzi z powrotem do porannej legendy. Is cogas znaczy „czarownice” i nawiązuje do dawnych opowieści o Villacidro, przez wieki nazywanym „wsią czarownic”.

Filozofia jest tu zupełnie inna niż w ponadstuletniej Murgii: rzemiosło, niewielkie partie i starannie wyselekcjonowane sardyńskie składniki. Wszystko zaczęło się od rodzinnej receptury likieru mirtowego – jednej z kulinarnych ikon Sardynii, do której z czasem dołączyły między innymi likier lukrecjowy i amaro. Produkty Is Cogas zostały docenione także poza wyspą – zarówno mirto, jak i amaro zdobyły złote wyróżnienia w konkursie WineHunter w Merano.

Degustacja w Is Cogas po wcześniejszej wizycie w Murgii staje się ciekawą lekcją o tym, iż tradycja może mieć dwie twarze: tę budowaną przez ponad sto lat i tę, która powstaje właśnie dziś, z takim samym szacunkiem dla lokalnych receptur, ziemi i historii Villacidro.

Wskazówka I Na degustację warto przeznaczyć ok. 30 minut. Godziny otwarcia najlepiej potwierdzić wcześniej. jeżeli szukasz lokalnego prezentu, mirto i likier lukrecjowy (dla mnie to była niespodzianka) należą do najciekawszych propozycji. Adres: Via Salvo D’Acquisto, 1, 09039 Villacidro. Najlepiej podjechać własnym środkiem transportu.

Sa Spendula – wodospad, który zachwycił D’Annunzia

Na finał zostawiłam to, co w Villacidro najsłynniejsze — wodospad Sa Spendula, położony niedaleko miasteczka, przy drodze w stronę Gonnosfanadigi. Sama nazwa mówi adekwatnie wszystko: sa spendula znaczy po prostu „wodospad”. Ten konkretny stał się jednak dla mieszkańców czymś więcej — wodospadem przez duże W.

„Sa Spendula” w języku sardyńskim oznacza „wodospad”.

Tworzą go trzy następujące po sobie kaskady, którymi woda spada po granitowych skałach wśród oleandrów, mirtów i zieleni porastającej wąwóz. Miałam szczęście, podczas mojej wizyty Sa Spendula wciąż byl wodospadem. To nie drobiazg, ale klucz do całego doświadczenia. Wodospad zależy od deszczy, dlatego najpiękniej prezentuje się jesienią, zimą i wczesną wiosną. W suchych miesiącach potrafi zamienić się w cienką strużkę albo zamilknąć.

Kiedy jednak płynie, łatwo zrozumieć zachwyt Gabriele D’Annunzia, który odwiedził to miejsce 17 maja 1882 roku i poświęcił mu sonet. Pisał o skałach stojących przed nim niczym „dziwny lud atletów”, skamieniały za sprawą czarów. Patrząc na poszarpane granitowe formy wokół spadającej wody, trudno nie przyznać mu racji.

To miejsce, w którym dzień domyka się naturalnie. Po opowieściach o is cogas, San Sisinnio, górskich ścieżkach, szafranie i mirto, patrzenie o zmierzchu na wodę przecinającą skałę wydaje się najlepszym możliwym zakończeniem dnia w Villacidro.

Wskazówka I Na sam wodospad wystarczy kilka chwil. jeżeli zależy ci na wodzie, najlepiej przyjechać po okresie deszczowym — jesienią, zimą lub wczesną wiosną. Latem widok zależy od tego, jak mokre były poprzednie miesiące. Sa Spendula jest łatwo dostępna, parking jest tuż obok przy Via Sa Spendula, może być także punktem wyjścia na krótsze lub dłuższe trasy w stronę gór Linas.

Gdzie spać w tej części Sardynii – cztery propozycje na każdy budżet

Hotel Le Dune Piscinas, ecoresort, beach & SPA

Najbardziej kultowy nocleg w Piscinas i jedyny położony bezpośrednio przy plaży — w dawnym magazynie rudy kopalni Ingurtosu. To miejsce bardziej przypomina odizolowany ecoresort niż klasyczny hotel: naturalne materiały, spokojne wnętrza i wydmy praktycznie za oknem. Rezerwację warto zrobić z dużym wyprzedzeniem, szczególnie latem.

Zeeva Hotel & Resort, Torre dei Corsari

Po sześciu latach przerwy Zeeva wróciła i niemal natychmiast rezerwacje zapełniły kalendarz. Bez wielkiego resortowego klimatu — za to z widokiem na morze niemal od progu. Sześcioletnia przerwa w działalności pozwoliła właścicielom odnowić budynek i przemyśleć koncepcję. Taras z basenem, a u podnoża morze, czego chcieć więcej?

Jeśli wolisz nocować nieco w głębi lądu, polecam te dwie opcje.

L'Ulivo Ristorante & Camere w Gonnosfanadiga

Kameralny obiekt w Gonnosfanadiga, około 25 km od Piscinas. Tylko trzy nowoczesne pokoje nad świetną restauracją, która mocno wyróżnia się na tle okolicy autorską kuchnią opartą na lokalnych produktach. Właściciele wspaniali! Już chcę tu wrócić.

Hotel Meridiana w Arbus – opcja ekonomiczna

Prosta, sprawdzona opcja w centrum Arbus — dobra baza wypadowa do odkrywania Piscinas, Costa Verde i Montevecchio. Bez luksusów, ale z wygodnymi pokojami, restauracją i parkingiem. I właścicielami, którzy kochają swoich gości dobrze karmić.

Tę sardyńską podróż zawdzięczam zaproszeniu zespołu TerralbeseLinas i wszystkim ludziom, których spotkałam po drodze. Z każdej rozmowy, wspólnego posiłku i drobnego gestu gościnności złożyło się coś więcej niż materiał na artykuł — doświadczenie, które zabieram ze sobą do domu. Grazie mille.

Questo viaggio in Sardegna lo devo all’invito del team di TerralbeseLinas e a tutte le persone che ho incontrato lungo la strada. Da ogni conversazione, ogni pasto condiviso e ogni piccolo gesto di ospitalità ha preso forma qualcosa di più di un reportage: un’esperienza che mi porto a casa. Grazie mille.

Planując swoją podróż

Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.

Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.

jeżeli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.

Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.

Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.

Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty przez cały czas płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.

Włoska poczta

Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.

Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB Moje wielkie włoskie podróże.

Zajrzyj na

. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.

La vita è bella! Życie jest piękne!

Idź do oryginalnego materiału