Niesprawiedliwość — Mamo — powtórzyła Alina — dlaczego przelano mi nie milion, tylko trzysta trzydz…

newsempire24.com 1 dzień temu

Niesprawiedliwość

Mamo dopytuje Alicja dlaczego dostałam tylko 330 tysięcy złotych, a nie milion? Co to za dziwna suma?

Za ścianą słychać było szum suszarki do włosów. Mama wyłączyła ją i odpowiedziała Alicji:

Zgadza się odpowiedziała spokojnie Weronika, matka Alicji, która zgrabnie rozdysponowała cudzy milion 330 tysięcy.

Alicji powinny trafić znacznie większe pieniądze.

330 tysięcy? A gdzie reszta sześćset siedemdziesiąt? Czekałam na milion. Prawie równy milion. Przecież to pieniądze po moim tacie, miałaś mi je przelać po sprzedaży mieszkania.

Oj, Alicjo, nie zaczynaj swojej księgowości rzuciła matka Przecież wiesz, iż wszystko zrobiłam uczciwie.

Uczciwie, proszę? parkiet skrzypiał pod stopami, jakby popierał oburzenie Alicji Dałam ci pełnomocnictwo do sprzedaży mojego mieszkania, które odziedziczyłam po ojcu. Prosiłam o przekazanie pieniędzy. I gdzie one są? Którędy zniknęły?

Alicja poczuła, iż za wcześnie uznała sprawę za zamkniętą.

Przelałam ci matka znów włączyła suszarkę Ale podzieliłam sprawiedliwie, jak matka. Na wszystkie dzieci. Równo. Twoja prawowita trzecia część jest u ciebie.

Wszystko jej prawowite powinno znaleźć się właśnie u niej.

Podzieliłaś spadek moim i moich braci? Alicja miała na myśli swoich przyrodnich braci, Pawła i Tomka Mamo, to są pieniądze PO MOIM ojcu. Każde z nas ma innego ojca, jeżeli ci to umknęło.

A co za różnica, który ojciec? mama dosuszyła włosy i zaczęła je układać Pieniądze są wspólne. Oni to twoi bracia. Ja twoja matka. Moim zdaniem nieuczciwie byłoby, gdybyś ty dostała wszystko, a bracia tylko patrzyli. Wyrównałam szanse, podzieliłam równo.

Chciałaby się cofnąć do dnia, gdy podpisywała pełnomocnictwo i sama sobie przyłożyć za głupotę…

Równo? Rozdysponowałaś mój milion na trzy części! 333 tysiące! A gdzie reszta, mamo? Mieszkanie warte było więcej.

Tak, po wszystkich odliczeniach i kosztach zostało ciut ponad milion rzuciła Weronika Zaokrągliłam. Resztę zatrzymałam za fatygę. Sama byś się bawiła w papiery? Nie! Wszystko zrobiłam, a ty w tym czasie pracowałaś.

Jakbyś się przemęczyła…

Nie waż się tak mówić! zirytowała się matka Twój ojciec był twoim ojcem, ale ja jestem MATKĄ i ja decyduję. Poza tym jesteś najstarsza, ty już sobie radzisz, a oni zaraz będą musieli zakładać rodziny. Ty jesteś dziewczyną od ciebie się aż tyle nie wymaga.

A ja nie muszę założyć rodziny? Albo mam głodować, bo jestem dziewczyną i nie wymaga się? z sarkazmem spytała Alicja Przelej mi resztę, mamo. Natychmiast.

Nie.

Krótko. Kropka.

Mama doskonale wiedziała, iż Alicja nic nie zrobi. Pozwać własną matkę o pieniądze? Temu nikt by nie przyklasnął, a choćby wyśmiał. A matka to wciąż matka od czasu do czasu się kontaktują.

Po kilku tygodniach, gdy już uporała się z finansami i ochłonęła, Alicja zobaczyła na Facebooku nowe zdjęcia. Paweł dumnie pozował przy nowiutkim, niebieskim Polo. Tomek zamieścił zdjęcie z podpisem:

Nowa bryka!

Bracia kupili sobie tanie auta. Cóż, ona odłożyła swoje 330 tysięcy i postanowiła poczekać. Cierpliwość jest złotem mawiała babcia.

Minął ponad rok. Alicja pracuje, oszczędza, planuje. Pogodziła się z tym, ale nie zapomniała. Matka niczym się nie przejmuje: dzwoni, opowiada, śmieje się do słuchawki.

Dziś jednak odezwała się z takim tonem, iż Alicja poczuła ciarki.

Co się stało, mamo?

Babcia… Weronika się zająknęła Babcia Pawła i Tomka… zmarła dziś rano.

Alicję ogarnęło dziwne poczucie obcości, jakby oglądała scenę w kinie. Ta babcia adekwatnie jej nie znała. Dla niej była teściową mamy albo babcią braci. Żal jednak człowieka.

Przykro mi, współczuję.

Muszę zająć się pogrzebem, papierami, nie nadążam ze wszystkim. Jestem sama, chłopcy nie wiedzą, jak się do tego zabrać. Przyjedziesz, pomożesz?

Alicja nie udaje nie może urwać się z pracy.

Mamo, jestem w pracy. Ja tej babci w sumie widziałam może trzy razy w życiu, sama mnie do niej nie woziłaś odpowiedziała Alicja.

Do tej babci nigdy jej nie zabierano.

Proszę cię! Bardzo mi zależy!

Nie przyjadę, ale mogę pomóc finansowo. Powiedz, ile potrzeba, przeleję.

Mama się wzbrania, ale po chwili decyduje pieniądze się przydadzą.

To nie do końca to samo… ale przyda się. Może dorzucisz dwadzieścia tysięcy?

Jasne. I jeszcze coś mówi Alicja, czując, iż to jej moment Prześlę dodatkową kwotę, na drobiazgi. Potraktuj to jako mój wkład w pożegnanie… ich babci.

Dziękuję, Alu. Zawsze można na ciebie liczyć.

Alicja odkłada słuchawkę z paskudnym uczuciem zwycięstwa. Kupiła sobie spokój nie pojechała, ale dała pieniądze. Nikt już nic nie zarzuci.

Mija pół roku. Pogrzeb już dawno za nimi. Tomek i Paweł, sądząc po nowych zdjęciach, mają kolejne zabawki może motocykle, może najnowsze telefony.

Któregoś spokojnego wtorku, gdy Alicja zasiada na stołówce przed kolejnym zebraniem, wybiera numer matki.

Cześć, mamo! Jak tam?

Alicjo, wszystko po staremu. Tomek znalazł nową, lepszą pracę. Paweł… też dobrze, dziewczynę sobie znalazł.

Cieszę się odpowiada Alicja Mamo, w sprawie jednej rzeczy chciałam…

Czego? matka natychmiast się spina.

Pół roku minęło od śmierci babci. Sprawa spadku chyba zamknięta?

Ten temat kosztuje Alicję więcej sił niż rozmowy o 330 tysiącach.

O co ci chodzi, Alicjo? Oczywiście wszystko załatwione.

Więc… gdzie moja część spadku?

Jakiego spadku jeszcze? matka udaje niewiniątko, ale Alicja wyczuwa fałsz.

Po babci.

Ale to przecież nie twoja babcia.

Jaka różnica? Mówiłaś, iż nie wolno nikogo z dzieci obdzielać. Mój milion równo podzieliłaś na troje. Tak, jak sama powtarzałaś wyrównywałaś.

Alicja, to inna sytuacja! Weronika przechodzi do ataku Zupełnie inna!

Czym się różni? Twierdziłaś, iż spadek powinien być wspólny, bo jesteś matką i dbasz o sprawiedliwość dla wszystkich!

Tym razem nie porównuj…

No pięknie! zgryźliwie odpowiada Alicja Gdy mowa była o moich pieniądzach, spadek po tacie stanowił wspólną pulę. Kiedy przyszła kolej na mieszkanie po ich babci nagle wszystko rozdzielone według pokrewieństwa?

Nie czepiaj się słów! fuknęła mama Chcesz mi powiedzieć, iż zamierzasz domagać się spadku po mojej teściowej? Co ja powiem chłopakom?

Chcę powiedzieć, iż wykorzystałaś moje zaufanie i zabrałaś mi jedną trzecią pieniędzy, tłumacząc się wspólnotą rodzeństwa. Teraz ja poproszę identyczną logikę skoro ją lubisz. Pomagałaś im sprzedać mieszkanie, prawda?

Te pieniądze już wydane.

Na co? Samochody? Remonty? Ja też chcę mieć swoją część. Gdzie są moje pieniądze, mamo? Twierdziłaś, iż dziewczynie wystarczy mniej. Ja się z tym nie godzę.

Mama zastanawia się, jak wyjść z pułapki, którą sama sobie zastawiła. U nas w domu zawsze było tak samo Paweł i Tomek to byli jej chłopcy, im należało się wszystko lepsze, droższe, nowsze. Tamta babcia Alicji nigdy nie polubiła, była dla niej tylko cudzą dziewczynką. A mama nie stanęła w jej obronie.

Alicja, co z ciebie za człowiek? Po co ci te pieniądze? Przecież pracujesz. Jesteś młoda, zdrowa. Tobie dużo nie trzeba. Chłopcy muszą kiedyś znaleźć mieszkania. Oni są facetami, im jest trudniej!

Czyli twoje stanowisko jest takie: spadek po tacie to wspólny, bo jesteśmy rodzeństwem. Po ich babci to wyłącznie ich, bo są mężczyznami, a ja mam być zadowolona z resztek, bo dziewczynie nie trzeba dużo?

Nie pyskuj rzuca mama. Skąd w tobie taka pazerność?

Matka nigdy się do winy nie przyzna. Alicja to zachłanna córka, bo śmiała żądać sprawiedliwości.

Chyba nie wiesz, ale jako pełnomocnik powinnaś była przelać całość kwoty za mieszkanie. I jeszcze nie wygasły moje prawa do pozwu. Nie grożę, po prostu mówię…

Alicja! Chcesz mi grozić? wystraszona mama uspokaja głos.

Nie, mamo. Ale cały czas mogę się upomnieć o swoje. Przemyśl to.

Niespełna miesiąc później Alicja otrzymuje przelew na należność. I… demonstracyjnie zostaje zablokowana.

Idź do oryginalnego materiału