Niedobory paliwa i zamknięte trasy – które linie lotnicze są szczególnie dotknięte?

manager24.pl 3 godzin temu

Wojna w Iranie już po miesiącu znacząco wpłynęła na międzynarodowy ruch lotniczy . Bezpośrednimi konsekwencjami są podwojenie cen paliwa lotniczego, praktycznie niedostępne węzły przesiadkowe w Zatoce Perskiej i znaczny spadek liczby lotów do Azji. Z powodu zakłóceń w transporcie ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz, paliwo lotnicze staje się coraz rzadsze i droższe, co oznacza, iż ​​pasażerowie powinni spodziewać się dalszych podwyżek cen biletów.

Rząd w Berlinie zatwierdził niższy podatek od pasażerów linii lotniczych dla lotów z Niemiec, który ma wejść w życie w lipcu. CDU, CSU i SPD realizują w ten sposób obietnicę zawartą w umowie koalicyjnej. Jednak ewentualny zauważalny wpływ na ceny biletów pozostaje niepewny. Ministerstwo Finansów podkreśliło, iż ważne jest, aby „obniżki cen były przenoszone na pasażerów”. Rząd nie może jednak zmusić linii lotniczych do wprowadzenia tego podatku. Ceny i tak wahają się znacznie bardziej w ciągu dnia niż sam podatek od pasażerów linii lotniczych. Wzrost cen ropy wynikający z porozumienia nuklearnego z Iranem prawdopodobnie będzie miał znacznie większy wpływ na ceny.

Podczas pierwszego dużego wzrostu ruchu turystycznego w okresie Wielkanocy, większość linii lotniczych w Europie wskazała na swoje kontrakty terminowe, które zapewniły im niższe ceny paliwa w dłuższej perspektywie. Na przykład, gigant branży, Ryanair , w odpowiedzi na zapytanie, stwierdził: „Jesteśmy dobrze zabezpieczeni na kolejne 12 miesięcy przy cenie 67 dolarów za baryłkę, więc nie wpłynie to ani na nasze koszty, ani na niskie ceny”.

Przesunięcia do Europy Zachodniej

Brytyjskie linie lotnicze EasyJet potwierdzają co najmniej „tymczasowo ograniczony popyt”, który utrzyma się przez kilka tygodni. Szczególnie dotknięte są kierunki we wschodniej części Morza Śródziemnego, a Hiszpania korzysta ze zwiększonego popytu. Podobne doniesienia pochodzą od touroperatora TUI i spółki zależnej Lufthansy, Eurowings, które odnotowały zaskakujący wzrost rezerwacji na Majorkę w okresie Wielkanocy po słabym początku. W czasie kryzysu klienci zwracają się ku sprawdzonym destynacjom w Europie Zachodniej i Południowej, a dodatkowe loty gwałtownie się wyprzedają.

O tym, iż nie wszystkie linie lotnicze zabezpieczyły się tak dobrze, świadczy ogłoszenie skandynawskich linii lotniczych SAS, iż w samym kwietniu odwołają co najmniej 1000 mniej rentownych tras z powodu drogiej nafty. Łotewskie linie lotnicze Air Baltic również borykają się z ledwo obniżonymi cenami nafty.

Drogi płatne w Zatoce są nieczynne

Konsekwencje były najbardziej odczuwalne na trasach długodystansowych. Ataki rakietowe i bombardowania na Bliskim Wschodzie doprowadziły do ​​zamknięcia na czas nieokreślony globalnych węzłów komunikacyjnych, takich jak Doha, Abu Zabi i Dubaj . Przewoźnicy z Zatoki Perskiej, tacy jak Qatar Airways i Gulf Air, parkują swoje samoloty na hiszpańskim lotnisku Teruel, położonym na pustyni, które ostatnio przeżywało rozkwit w czasie kryzysu związanego z koronawirusem.

„Linie lotnicze w regionie Zatoki Perskiej wycofały około połowę całego ruchu między Europą a Azją” – tak ekspert ds. lotnictwa Heinrich Großbongardt opisuje sytuację sprzed wojny. Rynek nie ma już takiej przepustowości; każdy, kto przez cały czas chce podróżować na przykład do Tajlandii czy Australii, musi sięgnąć głęboko do kieszeni.

To naprawdę lukratywna okazja dla największej europejskiej grupy lotniczej, Lufthansy, która natychmiast ogłosiła specjalne loty bezpośrednie. Firma nie będzie już latać do ogarniętego wojną regionu Bliskiego Wschodu latem, powołując się na względy operacyjne. Oczekuje się, iż niewykorzystane samoloty będą generować przychody na innych trasach, takich jak trasy w obrębie Europy i do Indii – rynku, który wcześniej był intensywnie obsługiwany przez Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Lufthansa rozważa uziemienie samolotów

Jednak Grupa Lufthansa, która według własnych deklaracji zabezpieczyła do 80% swojego zapotrzebowania na paliwo, przygotowuje się również na scenariusze dalszego wzrostu cen biletów. Mogłoby to doprowadzić do trwałego spadku liczby osób podróżujących samolotem – kolejnego kryzysu.

Według informacji uzyskanych przez gazetę „Handelsblatt”, prezes Lufthansy, Carsten Spohr (59), prowadzi wewnętrzną analizę w celu ustalenia, czy możliwe jest tymczasowe uziemienie 20, a choćby 40 samolotów. Paliwożerne samoloty, których żywotność dobiega już końca, byłyby pierwszym wyborem w przypadku odwołania. Trasy, które zostaną zlikwidowane, nie będą obejmować nowych połączeń, ale trasy europejskie, które w tej chwili generują bardzo niskie zyski. Spohr już przygotowuje swoich pracowników do potencjalnego skrócenia czasu pracy.

Podwyżka opłat za naftę

Jednak ceny biletów rosną nie tylko z powodu ledwo zaspokojonego popytu. Linie lotnicze uciekają się również do znanego narzędzia, jakim są dopłaty paliwowe. Są one ukryte w pozycji „Dopłata międzynarodowa” dla linii lotniczych z Grupy Lufthansa i innych, i mogą się znacznie różnić w zależności od kierunku podróży.

Zwłaszcza w wyższych klasach rezerwacyjnych, dopłaty rzędu kilkuset euro na lotach długodystansowych mogą gwałtownie wzrosnąć, ponieważ są doliczane jako opłata ryczałtowa do zmiennych taryf rezerwacyjnych. W klasie ekonomicznej bilet powrotny do Nowego Jorku kosztuje zatem o około 50 euro więcej niż przed kryzysem, z dopłatą w wysokości 258 euro, jak obliczył portal Meilenoptimieren.com.
Idź do oryginalnego materiału