„Nie zamierzam dożyć starości z taką ruiną!” – wykrzyczał mąż, pakując trzydzieści dwa lata wspólnego życia do jednego plecaka i torby z adidasami. Walka o prawdziwe życie zamiast egzystencji w domowej „klinice”, mama po udarze, młoda sąsiadka z piątego piętra, a w głowie tylko pytanie: czy w wieku pięćdziesięciu trzech lat naprawdę już jestem stara? Gorzka rozmowa, decyzje, łzy… A potem mama, przerwa na herbatę, miód w przaśnikach i park po przebudowie – nowe miejsca, nowe twarze, literacki klub, poezja i nowe życie, gdy okazuje się, iż młodość to nie gładka skóra, ale odwaga być sobą w każdym wieku.

naszkraj.online 2 dni temu
Nie zamierzam przeżywać reszty życia ze starą ruiną! ryknął mąż. Dość, koniec! Jerzy trzasnął szufladą tak mocno, iż ustawione na niej butelki z wodą kolońską zadźwięczały. Mam już dosyć słuchania o bolących stawach i tabletkach! Chcę żyć, a nie dogorywać w tej domowej pielęgniarni! Halina stała w drzwiach sypialni, obserwując jak Jerzy pakuje swoje nieliczne […]
Idź do oryginalnego materiału