Drogi Dzienniku,
Mój przyjaciel z pracy, Halina, od dawna czekała na przerwę świąteczną. Marzyła, by pojechać w Zakopane i po raz pierwszy spróbować jazdy na nartach. Dziecko jej, Ania, trzeciego roku studiów ekonomicznych, studiuje za darmo i dostaje stypendium. Halina ciągle chwaliła córkę koleżankom:
Mądra dziewczynka, Ania nie musi płacić czesnego, a jeszcze dostaje stypendium. Ja mogę sobie pozwolić na podróże i odpoczynek.
Rzeczywiście, Halina, twoja córka to prawdziwy skarb, dodała nasza wspólna znajoma, Magdalena, pracująca w tym samym dziale. Mój syn ledwo co ogarnia studia, a ja ciągle muszę go wspierać finansowo.
Halina była kierownikiem działu w dużej firmie, zarabiała przyzwoicie, mieszkała w własnym mieszkaniu i jeździła autem. Rozwiodła się z mężem dwunast lat temu; on wyjechał do rodziców i już nie kontaktował się z nią ani z córką. Ona nie rozpaczała sama wychowała Anię, a ta studiuje w Gdańsku i najprawdopodobniej zostanie tam na stałe.
Halina jest szczupłą, atrakcyjną kobietą o kasztanowych, gęstych włosach ściętych na krótkie cięcie, z poważnymi, brązowymi oczami, życzliwą i uprzejmą. Po rozwodzie spotykała się z kilkoma mężczyznami, ale żaden nie wywołał w niej takiego ognia, by pomyśleć o ponownym małżeństwie.
Do dwutygodniowej wyprawy przygotowywała się starannie od lata.
Magdo, kupiłam sobie zimowy kostium narciarski drogi, ale dla siebie śmiała się Halina. Wreszcie nauczę się jeździć na nartach. Ty i twój mąż często jedziecie na stoki, a ja dopiero zaczynam. Gdybyśmy mieli własny ośrodek, byłoby łatwiej.
Przed Nowym Rokiem odbyliśmy firmowy koloktyw, dobrze się bawiliśmy i pożegnaliśmy się przed feriami.
Halino, życzę ci pełnego wypoczynku, mówiła Magdalena. Ja i mój mąż jedziemy do rodziców na wakacje, więc do zobaczenia po przerwie.
Dziękuję, Magdo, postaram się naprawdę odpocząć. Zwykle w lecie brałam urlop, a teraz zimowy.
Halina wyruszyła do Zakopanego. Po powrocie do biura wszyscy byli wypoczęci, niektórzy choćby narzekali, iż ferie były za krótkie.
Cześć, Halinko, przywitała ją Magdalena przy wejściu. Twoje oczy błyszczą, wyglądasz jakbyś właśnie odleciała na skrzydłach. Pewnie wspaniale wypoczyłaś.
Hej, Magdo, nie masz pojęcia! To był najlepszy wypoczynek w moim życiu. Zakopane, Karpacz, a choćby Krynica wylała się Halina z entuzjazmem.
Nauczyłaś się już jeździć?
Oczywiście! Poza nartami wypiłam czerwone wino, spróbowałam regionalnych specjałów i poznałam Arka.
Arka? roześmiała się Magdalena. Kto to takiego?
Instruktor snowboardu, Arka. Zakochałam się w nim.
Gratuluję, Halinko, w końcu coś poważnego w twoim życiu
Rozmawialiśmy jeszcze o tym, iż Arka zostawił ją w górach i obiecał, iż po powrocie do Warszawy będzie ją wspierał. Halina przyznała, iż ich miłość istniała od pierwszego wejrzenia, niczym z filmów. Arka pokazywał jej miasto, zabierał na wycieczki, jedli w najlepszych restauracjach, a kiedy znaleźli się w pięknym górskim lokalu z widokiem, wyznał jej miłość.
To prawdziwa romantyczna bajka, stwierdziła Magdalena.
Arka mówił, iż długo szukał kobiety takiej jak ja. Wśród setek pięknych dziewczyn w górach, on jedynie mnie zobaczył. Nasze uczucia są wzajemne.
A co dalej?
Halina wyjaśniła, iż oboje chcą pozostać w Warszawie, bo ma dobrą pracę, a on nie chce wyjeżdżać z miejsca, w którym zarabia. Dlatego zdecydowali, iż Arka przeprowadzi się do miasta.
Świetnie! To wspaniała decyzja, dodała Magdalena.
Kiedy nadszedł czas odlotu, Arka obiecał szybkie spotkanie po zakończeniu kontraktu, po którym miał przyjechać do niej. Rozmawiali codziennie przez telefon, wymieniając się czułymi wiadomościami. Halina regularnie informowała Magdalenę o postępach i z niecierpliwością oczekiwała przyjazdu ukochanego.
Niestety, w ostatniej chwili Arka wysłał alarmujące wiadomości:
Halino, upadłem podczas treningu i złamałem dwie kości. Lekarze żądają natychmiastowej operacji.
Halina natychmiast zadzwoniła:
Kochany, zaraz przyjadę i wezmę urlop.
Nie musisz przyjeżdżać, jestem w szpitalu. Potrzebuję 300 zł na leki i rehabilitację. Proszę, wyślij mi pieniądze. Kocham cię.
Halina, zakochana po uszy, przelała potrzebną sumę, nie zastanawiając się. Magdalena zaczęła się jednak wahać:
Halino, to spora kwota, lepiej sprawdź to u lekarza, nie daj się oszukać.
Halina odpowiedziała ostrym spojrzeniem, które sprawiło, iż przyjaciółka poczuła się nieswojo.
Dni po operacji minęły, a Arka wciąż miał problemy z zakupem biletu brakowało mu 30000 zł. Wysłał kolejną prośbę:
Potrzebuję jeszcze 30000 zł, żeby kupić bilet powrotny. Kiedy przyjadę, oddam ci wszystko i więcej.
Halina przeczytała wiadomość, a Magdalena zauważyła, iż przyjacielka przygnębia się.
Co znowu, Halinko?
Halina pokazała wiadomość, w której Arka pisał: Czuję, iż moje życie to ciągła ciemna passa. Jedyną nadzieją jest twoja miłość i nasze spotkanie. Nie myśl o mnie źle.
Magdalena po raz drugi poczuła niepokój:
Myślę, iż to oszustwo, potrzebuje ciągle pieniędzy. Nie wysyłaj mu kolejnych przelewów.
Halina broniła go:
Arka przeżywa trudny okres, potrzebuje pomocy. Nie mogę go zostawić w potrzebie.
Po kilku rozmowach z mężem Haliny, który twierdził:
Nie wierz temu, to oszustwo. Powiedz mu, iż nie możesz mu przesłać pieniędzy, nie daj się wyciągnąć na łeb.
Halina zadzwoniła do Arka i powiedziała:
Nie mogę ci przelać, nie mam pieniędzy.
Arka odpowiedział wulgarnie i rozłączył się.
Magdalena stwierdziła cicho:
Widzisz, dowód, iż to nie był prawdziwy człowiek. Nie martw się, znajdziesz prawdziwego mężczyzny.
Patrząc na to wszystko, zdaliśmy sobie sprawę, iż w życiu trzeba zachować zdrowy rozsądek i nie dawać się zwieść słodkim słowom.
Na koniec wpisu:
Nauczyłem się, iż miłość nie powinna wymagać poświęcania własnej stabilności finansowej. Lepiej ufać sercu, ale chronić rozum.
Pozdrawiam,
Marek.







