Nie mam już z kim pogadać. Opowiadanie – Mamo, co ty opowiadasz? Jak to nie masz z kim porozmawiać?…

polregion.pl 1 dzień temu

Mamo, no co Ty opowiadasz? Jak to nie masz z kim pogadać? Przecież dzwonię do Ciebie po dwa razy dziennie jęknęła zmęczonym głosem córka.

Ależ Zosiu, kochanie, nie o to mi chodzi westchnęła smutno pani Nina Kurzawska. Po prostu nie zostało mi już żadnej przyjaciółki czy znajomej z mojego pokolenia. Z mojego świata.

Mamo, nie przesadzaj. Przecież masz Terenię ze szkoły. I w ogóle jesteś bardzo nowoczesna wyglądasz o dekadę młodziej. No mamuś, skąd ten smutek? zmartwiła się córka.

Przecież wiesz, iż Teresa z astmą, a przez telefon nie pogada, bo zaraz się dusi i kaszle. A mieszka na drugim końcu Warszawy. Kiedyś było nas trzy, zawsze Ci opowiadałam. No, ale Basi już od lat nie ma. Wczoraj wpadła do mnie Basia z sąsiedztwa. Spać nie możesz, ona Ci opowie wszystko o dzieciach, wnukach, jeszcze własne bułeczki przytaszczy upiekła dla rodziny i się podzieliła. Miła z niej kobieta, tylko młodsza ode mnie o piętnaście lat. Ale jej dzieciństwo, szkoła zupełnie inne czasy, inny klimat.

A mnie tak strasznie brakuje pogaduszek z rówieśnikami, z tymi co pamiętają lata z PRL-u, oranżadę w proszku i saturator na rogu kontynuowała Nina Kurzawska, choć dobrze wiedziała, iż córka nie zrozumie. Jeszcze jej czas nie minął, zabiegana, młoda, nie ogląda się do tyłu. Zosia jest cudowna i troskliwa, problem nie w niej.

Mamo, mam dla nas bilety na wtorkowy wieczór poetycki w Narodowym. Pamiętasz, jak mówiłaś, iż chcesz iść? No, koniec smęcenia! Załóż tę swoją wiśniową sukienkę, wyglądasz w niej jak królowa!

Dobrze już, Zosieńko. Sama nie wiem, co mnie naszło, dobrej nocy, jutro zadzwonię. Pamiętaj, połóż się wcześnie, bo ostatnio na oko nie zmrużysz zmieniła temat Nina.

Dobranoc, mamo, pa Zosia się rozłączyła.

Nina patrzyła przez okno na rozświetlone wieczorne światła Warszawy…

Dziesiąta klasa, wiosna. Ileż wtedy było planów! Tak niedawno. Jej koleżance Teresie podobał się Andrzej Malinowski z klasy. A Andrzej nie ukrywajmy wolał Ninę. Dzwonił wieczorami na domowy (wtedy nie było komórek!), zapraszał na spacer. Nina traktowała go bardziej jak kumpla, nie chciała robić mu nadziei.

Potem Andrzej poszedł do wojska. Wrócił, ożenił się. Mieszkał wtedy tuż przy starej willi Teresy. Telefon miał stacjonarny, numer… Nina nagle przypomniała sobie ten numer i bez zastanowienia go wykręciła. Sygnał przeciął ciszę dopiero po dłuższej chwili. Odezwał się męski, cichy głos:

Halo, słucham, proszę mówić.

O matko, która godzina? Po co ja w ogóle dzwonię? Może on już mnie nie pamięta? Może już tu nie mieszka!

Dobry wieczór głos Niny, lekko zachrypnięty ze stresu.

Znów szur szur w słuchawce i nagle usłyszała zaskoczone:

Ninka? Czy to na pewno ty? Oczywiście, głosu twojego nie sposób zapomnieć! Jak cię znalazłem? Sam się dziwię, iż tu jestem… Ot, taki los.

Andrzejku! Poznałeś mnie! przepełniła Ninę fala radosnych wspomnień. Dawno nikt nie mówił do niej Nina, co najwyżej mamo, babciu albo oficjalnie pani Kurzawska. No, ewentualnie jeszcze Teresa.

A takie zwykłe Nina brzmiało tak cudnie lekko, wiosennie, jakby nie minęły już lata emerytury.

Ninka, jak ci się żyje? Tak się cieszę, iż cię słyszę te jego słowa ją podniosły na duchu. Bała się, iż nie pozna lub iż wręcz nie chce jej słyszeć.

A pamiętasz naszą szkołę? Jak z Witkiem Wasiakiem zabieraliśmy Ciebie i Teresę na łódkę na Zegrzu? Potem paluszki od wioseł popękane, ale wszyscy jedliśmy lody na bulwarze. Grała orkiestra Andrzej mówił cicho, sentymentalnie.

Pewnie, iż pamiętam! Nina zaśmiała się szczęśliwie. A nasza noclegowa wyprawa do lasu pod Otwockiem? Jak nie mogliśmy otworzyć konserwy i głodni jak wilki?

No jasne! podchwycił Andrzej. A potem Witka zabłysnął, otwierając puszkę, a my śpiewaliśmy przy ognisku. Od tamtej pory uczyłem się grać na gitarze pamiętasz?

O, grałeś czy tylko udawałeś? Nina aż młodniała, śmiejąc się do wspomnień. Andrzej jakby przywracał do życia ich młodość, pamiętał wszystko, choćby nazwy ulic, na których wisiały ich pierwsze plakaty.

Jak ci teraz się wiedzie? przeskoczył temat Andrzej, zaraz samemu sobie odpowiadając: Po głosie słyszę, iż jesteś szczęśliwa. Dzieci, wnuki? O, znam cię, wciąż wiersze piszesz? Cytując ciebie: rozpłynąć się w nocy, zbudzić się z rana!. Zawsze taka pozytywna!

Byłaś jak słońce przy tobie od razu robiło się cieplej. Twoi bliscy mają skarb: matka i babcia jak z reklamy margaryny!

Oj, już nie przesadzaj, Andrzejku, tamte czasy minęły…

Przerwał żartobliwie:

Daj spokój! Tyle od ciebie ciepła idzie, aż mi się słuchawka grzeje! Haha, nie wierzę, iż nie masz już chęci do życia, to nie w twoim stylu. Nino, świat dalej czeka. Przeżywaj, bo jeszcze dużo przed tobą!

I jeszcze jedno wiatr na niebie goni chmury dla ciebie. I ptaki śpiewają specjalnie dla ciebie!

Andrzejku, Ty wiecznie romantyk… A co u Ciebie? Chyba się zagadałam… ale nagle usłyszała szum, stuk, rozmowa się urwała.

Nina posiedziała chwilę z słuchawką w dłoni, odłożyła w końcu. Może go jeszcze obudzę, lepiej nie dzwonić drugi raz. Następnym razem.

Jak dobrze im się rozmawiało! Ile wspomnień! Wtem rozległ się dźwięk telefonu to wnuczka.

Tak, Marysiu, nie śpię. Co mama powiedziała? Nie, świetny mam humor. Idziemy z mamą na koncert. Wpadniesz jutro? Świetnie, czekam, dobranoc!

W doskonałym nastroju Nina położyła się spać. W głowie kotłowały się plany. Zasypiając, układała nowe wiersze…

Nazajutrz uznała, iż czas odwiedzić Teresę. Kilka przystanków tramwajem jeszcze nie staruszka z reklam leków na reumatyzm!

Teresa otworzyła z szerokim uśmiechem:

Nareszcie, ile można czekać! No patrz, przytaszczyłaś abrykota? Znasz moją słabość! Opowiadaj złapała się za klatkę piersiową, ale zbyła to machnięciem ręki. Nowy inhalator, nie daj się. Chodź na herbatkę. Aleś młodziej wygląda, Nino! Co się stało, wygrałaś w totka?

Piąta młodość, wyobraź sobie Nina zaczęła kroić ciasto. Wczoraj, przez przypadek, zadzwoniłam do Andrzeja Malinowskiego… Tak, twoja licealna miłość! Całą młodość mi przypomniał! Ty co taka cicha, zaniemówiłaś?

Teresa zbielała, spojrzała na przyjaciółkę i wyszeptała:

Nino… ty nie wiesz? Andrzeja nie ma już od roku. Przeprowadził się wieki temu, a potem… No, wiesz…

Co ty opowiadasz, przecież doskonale znał każdą chwilę naszego dzieciństwa. Przecież rozmawialiśmy godzinę i poczułam, iż życie wróciło. Jak to możliwe?! Nina nie mogła uwierzyć. Poznałam jego głos! I te słowa: Słońce świeci dla ciebie. Wiatr goni chmury dla ciebie. Ptaki śpiewają dla ciebie…

Teresa pokręciła z niedowierzaniem głową.

Nino, jak nie wiem jak to możliwe, ale to był on. Jego styl, jego czułość, jego miłość. Może chciał cię podnieść na duchu… stamtąd. I chyba mu się to udało takiej rozpromienionej cię dawno nie widziałam.

Kiedyś ktoś pozbiera twoje zmęczone serce w całość. I wtedy przypomnisz sobie, że… jesteś po prostu szczęśliwa.

Idź do oryginalnego materiału