Odkąd zwracam większą uwagę na funkcjonalność mieszkania, coraz rzadziej interesują mnie meble, które mają wyłącznie dobrze wyglądać. Wolę rozwiązania zajmujące kilka miejsca i przydatne na co dzień. Właśnie dlatego zainteresowała mnie niewielka pufa z Sinsay. Łączy miękkie siedzisko z miejscem do przechowywania, a przy tym kosztuje 45,99 zł. Co prawda nie miałem już miejsca w salonie, ale dla tej pufy zrobiłem wyjątek.
REKLAMA
Myślałem, iż to po prostu miękka pufa. Pod siedziskiem kryje się dodatkowe miejsce
Pufa ma okrągłą formę, kremowy kolor i miękkie obicie, więc łatwo wyobrazić ją sobie przy sofie albo fotelu. Boki ozdobiono pionowymi przeszyciami, natomiast górna część jest pikowana. Dzięki temu całość prezentuje się ciekawiej niż najprostsze, gładkie modele. Kolor również działa na jej korzyść, ponieważ nie dominuje aranżacji i można zestawić go z wieloma popularnymi odcieniami drewna czy tkanin.
Dopiero funkcja przechowywania sprawiła jednak, iż spojrzałem na ten model jak na coś więcej niż dodatkowe siedzisko. W środku można schować rzeczy, których nie chcę trzymać na widoku. W salonie od razu pomyślałem o drobnych tekstyliach, pilotach albo innych niewielkich przedmiotach, które zwykle nie mają swojego stałego miejsca. Zamiast ustawiać obok kanapy osobny pojemnik, można wykorzystać przestrzeń, którą pufa i tak zajmuje.
W małym mieszkaniu jeden mebel może mieć kilka zadań. Właśnie takich rozwiązań szukam
Przy ograniczonym metrażu gwałtownie nauczyłem się, iż każdy dodatkowy mebel powinien mieć konkretną funkcję. Nie chcę zastawiać pokoju rzeczami używanymi raz na kilka tygodni. Pufa jest pod tym względem znacznie łatwiejsza do wykorzystania. Może stać przy kanapie jako dodatkowe miejsce do siedzenia, a jednocześnie pełnić funkcję schowka.
Widzę dla niej miejsce również w sypialni. Można ustawić ją obok łóżka i przechowywać wewnątrz drobiazgi, które zwykle trafiają do pudełek. W przedpokoju natomiast przyda się jako niewielkie siedzisko. Największą zaletą takiego rozwiązania jest połączenie przechowywania z funkcją zwykłego mebla, bez dokładania kolejnego kosza czy pojemnika stojącego na widoku.
Podoba mi się również to, iż pufa nie wygląda typowo użytkowo. Schowek jest ukryty, więc z zewnątrz przez cały czas widzę estetyczny element wyposażenia. To szczególnie ważne w niewielkim salonie, gdzie wszystkie meble znajdują się blisko siebie i łatwo stworzyć wrażenie bałaganu.
Cena jest kolejnym powodem, dla którego zwróciłem na nią uwagę. Na stronie Sinsay pufa kosztuje tylko 45,99 zł. Przy tej kwocie można potraktować ją jako niedrogi sposób na dodanie niewielkiego siedziska i jednocześnie wygospodarowanie kolejnego miejsca na domowe drobiazgi.
Czytaj także: Myślałem, iż za taką ramkę zapłacę fortunę. Wygląda jak z pałacu, a w Pepco kosztuje tylko 10 zł
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google







![Dolny Śląsk: Tajemnicza kolia z 42 zębów. Archeolodzy odkryli ją w kurhanie sprzed około 5 tys. lat [+FOTO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/08/UMS.jpg)




