Nie chcieliśmy, to się stało samo

twojacena.pl 1 godzina temu

Nie planowaliśmy tego po prostu się stało.
Michał, zgadnij, w naszym dziale nowa Bogna. Ale super!

Jadwiga położyła na stole talerz z omletem i usiadła naprzeciwko kolegi. Słońce przedzierało się przez firanki, barwiąc wnętrze w miękki złocisty odcień. Podparła podbródek dłonią i uśmiechnęła się.

Michał odłożył telefon.

Super? Co w niej takiego przykuło twoją uwagę?
Wszystko! rozpromienia się Jadwiga. Wczoraj rozmawialiśmy i okazało się, iż mamy mnóstwo wspólnego. Ona też uwielbia wspinaczkę, chodzi do tej samej siłowni, w której byłam kiedyś. Czyta te same książki. To jakby mnie skopiowali i wstawili do biura.

Michał roześmiał się i sięgnął po kawę.

No to świetnie. Czułaś, iż potrzebowałaś przyjaciółki w pracy.
Dokładnie! Jadwiga wzięła widelec, ale nie zaczęła jeść. Chciała jeszcze rozmawiać. A do tego kocha wycieczki. Umówiliśmy się, iż w przyszłym miesiącu gdzieś wyjedziemy. Opowiada o wszystkim szczerze, bez ściemy.

Michał skinął głową, odgryzając kromkę chleba.

Brzmi obiecująco. Może nas przedstawisz?
Oczywiście! Zróbmy kolację w weekend? Ja przygotuję coś smacznego, posiedzimy, pogadamy.
Jakoś tak, zgodził się Michał bez wahania. Czemu nie.

Jadwiga przytaknęła i wzięła się do omletu. W jej życiu wszystko się układało: wymarzona praca, wspaniały chłopak, z którym była trzy lata, i teraz przyjaciółka, z którą tak łatwo się rozmawia. Życie wydawało się niemal idealne.

Po dwóch tygodniach Jadwiga zorganizowała kolację w swoim mieszkaniu. Umyła wszystko na błysk, upiekła ulubione danie Michała pieczonego kurczaka z rozmarynem. Bogna przyniosła bukiet tulipanów i tort.

Jadź, jak tu przytulnie! wykrzyknęła Bogna, rozglądając się wokół. Chciałabym tu zamieszkać na zawsze.

Jadwiga roześmiała się i wzięła kwiaty.

Dzięki. Michał, to jest Bogna. Bogna, to jest Michał.

Michał podał rękę i uśmiechnął się.

Miło mi poznać. Jadź opowiadała o tobie tyle, iż czuję, jakbym znał cię od stu lat.
Wzajemnie. Bogna przywitała go. Ona ciągle mówi, iż jesteś najcierpliwszym człowiekiem na świecie.
Trzeba być, mrugnął Michał do Jadwigi. Bez cierpliwości przy tak energicznej dziewczynie nie przetrwasz.

Wieczór upłynął wspaniale. Michał i Bogna gwałtownie znalazły wspólny język. Oboje kochają stare kino i rock lat siedemdziesiątych. Wymieniali się ulubionymi filmami, spierali o tym, co jest lepsze.

Jadwiga siedziała pośrodku i obserwowała rozmowę. Nie schodził z niej uśmiech. Jej dwie ukochane osoby się zaprzyjaźniły czego chcieć więcej?

Po tej nocy zaczęli spotykać się we trójkę częściej: kino, wystawy, wycieczki w naturę. Michał sam proponował, by zaprosić Bognę mówił, iż z nią nigdy nie jest nudno.

Jadwiga tylko cieszyła się.

Z czasem jednak dostrzegała drobne, niepokojące zmiany. Michał częściej zostawał po godzinach w pracy, a wcześniej zawsze wychodził punktualnie. Rzadziej pisał i dzwonił bez powodu. Gdy Jadwiga poruszała tematy zakup mieszkania, ślub on odpowiadał krótko i wymijająco, jakby to mu przeszkadzało.

Bogna też się zmieniła. Czasem Jadwiga łapała jej spojrzenie szybkie, oceniające, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie odważyła się. Następnie uśmiechała się i zmieniała temat.

Pewnego wieczoru Jadwiga siedziała w salonie, a Michał gotował w kuchni. Telefon leżał obok. Ekran rozbłysł nowa wiadomość.

Jadwiga zerknęła. Nadawcą była Bogna. Prawie północ. Tekst był krótki: Dzięki za dzisiejszy dzień.

Jadwiga zamarła. Serce zaczęło pulsować niepokojąco. Odłożyła telefon i patrzyła w ścianę. Co to oznacza? Spotkali się dzisiaj? Michał mówił, iż został w biurze.

Odrzuciła te myśli. Może to tylko przypadkowe spotkanie, albo rozmowa o sprawach służbowych, choć Michał pracuje w innej firmie. Zazdrość ją męczyła, ale starała się uwierzyć, iż to tylko przyjaźń.

Jednak niepokój pozostał.

W marcu trójka wybrała się na domek nad jeziorem w Mazurach. Od dawna planowali wypad, a Jadwiga marzyła o weekendzie wśród lasu i ognisk. Bogna od razu podjęła się organizacji, a Michał wsparł ją. Wynajęli domek przy brzegu, zabrali namioty i sprzęt wspinaczkowy.

Od pierwszego dnia panowała nieco napięta atmosfera. Jadwiga zauważyła, iż Michał i Bogna wymieniają spojrzenia, które znikają, gdy wchodzi ona do pokoju. Drugiego dnia spacerowali razem wzdłuż jeziora, podczas gdy Jadwiga odpoczywała po wspinaczce. Michał tłumaczył, iż pokazywał Bogni drogę do starej kapliczki, o której opowiadał lokalny leśniczy.

Jadwiga skinęła głową, ale w środku coś się kurczyło.

Pod koniec wypadu oboje siedzieli przy ogniu. Ich twarze były pełne niepokoju i winy. Michał unikał spojrzenia w Jadwigę, tak samo Bogna. Jadwiga próbowała ich rozluźnić, ale odpowiedzi były krótkie i wymijające.

Nocą nie mogła zasnąć. Miałam wrażenie, iż coś się nieodwracalnie złamało.

Tydzień po powrocie Michał napisał: Jadź, musimy porozmawiać. Spotkajmy się w kawiarni.

Jadwiga pracowała przy komputerze, patrząc na ekran telefonu, czując niepokojący dreszcz.

O piątej przyszła do kawiarni. Michał już siedział przy oknie, a obok niego była Bogna.

Jadwiga zatrzymała się w drzwiach. Przez chwilę chciała odwrócić się i wyjść, ale nogi same poprowadziły ją do stolika. Usiadła naprzeciw, nie zdejmując płaszcza.

Co się dzieje? zapytała, patrząc najpierw na Michała, potem na Bognę. Obaj mieli winne wyrazy.

Michał milczał długo, rozrywając serwetę na małe kawałki. W końcu podniósł wzrok.

Jadź, nie wiem, jak to ująć. Nie planowaliśmy tego. Po prostu się stało.

Jadwiga zaciśnęła dłonie pod stołem.

W Mazurach uświadomiliśmy sobie, iż że się w sobie zakochaliśmy szepnął cicho. Próbowaliśmy to powstrzymać, naprawdę, ale już nie możemy dłużej ukrywać.

Bogna zapłakała, łzy spłynęły po policzkach, rozmazując makijaż.

Jadusiu, wybacz mi. Nie chciałam cię ranić. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Ale to to silniejsze niż my.

Bogna wyciągnęła rękę w jej stronę.

Jadwiga odsunęła ją. W środku burzyły się gniew, ból i rozczarowanie, tworząc jedynie gęsty węzeł w gardle.

Silniejsze niż nas? spojrzała na nich obu. Zdarzyło się to za moimi plecami Gdy planowałam ślub, dzieci, wspólne życie? Jak mogłyście tak ze mną zrobić? Czym mnie zraniłyście?
Jadź, nie chcieliśmy zaczęła Bogna, łamiąc się. Nie myślałam, iż tak to skończy. Rozmawialiśmy, spędzaliśmy razem czas, a potem zrozumieliśmy, iż to już nie tylko przyjaźń.

Jadwiga wstała, a krzesło z głośnym trzeskiem odsunęło się od stołu. Chwyciła torbę i spojrzała na nich po raz ostatni.

Nie chcę was już widzieć. Nigdy więcej.

Wyszła z kawiarni, nie odwracając się. Na zewnątrz było zimno, łzy spływały po policzkach, ale nie wycierała ich. Szła przed siebie, nie zwracając uwagi na drogę, aż dotarła do stacji metra.

Następnego dnia złożyła wniosek o przeniesienie do oddziału w Krakowie. Szef był zdziwiony, ale nie pytał o przyczyny. Doceniali jej pracę, więc przeniesienie zatwierdzono szybko.

Bogna próbowała dzwonić Jadwiga zablokowała numer. Michał wysłał kilka wiadomości ona je usunęła, nie czytając. Michał odebrał rzeczy, kiedy nie było jej w domu. Jadwiga wróciła do pustego mieszkania i długo stała w pokoju, patrząc na miejsce po jego butach.

Po dwóch tygodniach Jadwiga już była w Krakowie, wprowadziła się do nowego mieszkania. Rodzice nie byli zachwyceni, ale ona zdecydowanie postanowiła zacząć od nowa, z dala od wspomnień o Michale i Bognie.

Pierwsze miesiące były trudne. Znów zaczęła wspinać się, ale już samodzielnie. To pomagało jej odnaleźć równowagę.

Pewnego dnia napisała znajoma z Warszawy, informując, iż Michał i Bogna mieszkają razem od dwóch miesięcy.

Jadwiga przeczytała wiadomość i wyłączyła telefon.

Ból nie zniknął, ale stał się łagodniejszy. Nie płakała już w nocy, nie przewijała w głowie ich ostatniego spotkania. Po prostu żyła dalej, krok po kroku, dzień po dniu.

Straciła nie tylko chłopaka, ale i wiarę w uczciwość ludzi, w prawdziwą przyjaźń, w to, iż miłość nie zdradza tak łatwo. Jednak postanowiła odbudować swoje życie, bardziej ostrożnie otwierając się nowym ludziom.

Ból pozostanie częścią jej historii, ale Jadwiga wiedziała, iż poradzi sobie, bo nie ma innej drogi. Najważniejsze, czego się nauczyła, to iż trzeba szanować własną wartość i nie pozwolić, by cudze wybory zdefiniowały własne szczęście.

Idź do oryginalnego materiału