Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Zaraz wyjaśnię dlaczego.

polregion.pl 5 godzin temu

Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Zaraz opowiem Ci dlaczego.

Moja córka i jej bliscy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Po zalaniu ich mieszkania nie mogli tam mieszkać potrzebny był gruntowny remont. No i nie było wyjścia, musieli na jakiś czas zamieszkać u mnie.

Wiadomo, nie mieli dokąd pójść, więc przyjęłam ich pod swój dach. Cały czas jednak z córką, Marysią, i zięciem, Bartkiem, rozmawialiśmy otwarcie to tylko rozwiązanie tymczasowe, jak tylko będą mogli, wracają do siebie.

Wiesz, mam cudowną córkę, a Bartek to mądry chłopak wszyscy rozumieliśmy: rodzina to osobna komórka, a inni choćby najbliżsi trochę jakby z zewnątrz. Jestem dość zasadnicza w tej kwestii, więc opowiem Ci, o co mi chodzi.

Mam swój rytm dnia i życia, który mocno różni się od ich przyzwyczajeń. Córkę jakoś jeszcze zniosę w moim codziennym świecie, ale zięć to już zupełnie inna bajka, choć jemu także należy się prywatność. Nie ma sensu się wykłócać o to, iż lubię zasypiać przy włączonym telewizorze, a oni z kolei zapraszają gości niezapowiedzianie. Każdy z nas ma inną wizję porządku w domu nie chcę się szarpać przez niepozmywane talerze. Takie drobnostki potrafią popsuć choćby najfajniejsze relacje rodzinne.

Mamy też zupełnie inny gust, jeżeli chodzi o jedzenie. No i sytuacje, gdy ktoś nagle przychodzi w odwiedziny… Wiesz, wtedy łatwo niechcący podjeść coś, co nie jest twoje. Zakładanie kłódki na lodówkę raczej nie rozwiąże sprawy.

Do tego wszystkiego, każde z nas inaczej odpoczywa. Jedni chodzą wcześnie spać, inni siedzą do późna i tak ciągle trzeba chodzić na palcach, żeby nikogo nie obudzić. Ludzie zwykle nie przejmują się zbytnio, iż ktoś inny śpi, a brak snu gwałtownie potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi. kilka potrzeba iskry, żeby wybuchł konflikt.

Czuję też, iż nie chcę oceniać życia córki i jej męża. Wychowałam ją najlepiej jak umiałam, ale teraz wolę widzieć tylko to, czym chcą się ze mną podzielić nie pragnę wiedzieć więcej. To nierealne, kiedy mieszkamy razem na kilku metrach.

I co najważniejsze, chcę sama decydować, kiedy i jak mogę im pomóc i robić to ochoczo, a nie z przymusu. Każdy potrzebuje czasem chwili tylko dla siebie, ja też chcę mieć tę odrobinę prywatności.

Dlatego choćby jeżeli kocham swoją rodzinę wspólne mieszkanie pod jednym dachem to dla nas opcja na naprawdę czarną godzinę. Wolę, żeby każdy miał swoje miejsce i żebyśmy mogli po prostu się odwiedzać, bez napięć i niepotrzebnych konfliktów. Tak jest zdrowiej dla wszystkich, serio!

Idź do oryginalnego materiału