Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Już tłumaczę dlaczego – nasza codzienność, zwyczaje i potrz…

polregion.pl 2 godzin temu

Nie chcę mieszkać z rodziną mojej córki! Już tłumaczę, dlaczego.

Moja córka i jej bliscy nagle stracili dach nad głową. Po silnej ulewie ich mieszkanie stało się nie do zamieszkania i musiało przejść gruntowny remont. Nietrudno się domyślić, iż moja córka z rodziną przeprowadzili się do mnie.

Oczywiste było, iż nie mieli dokąd pójść, więc przyjęłam ich pod swój dach. Jednakże, po szczerej rozmowie z córką i zięciem, ustaliliśmy, iż to rozwiązanie tymczasowe i jak tylko wyremontują mieszkanie, wrócą na swoje.

Mam wspaniałą córkę, a zięć to też rozumny człowiek, więc oboje zgodzili się ze mną rodzina powinna być samodzielną jednostką, a wszyscy inni są już tylko gośćmi w jej życiu. W tej sprawie jestem stanowcza i teraz wyjaśnię, na czym opieram swoje zdanie.

Wypracowałam swój własny rytm życia, który bardzo różni się od stylu mojej córki i zięcia. Chociaż obecność córki jestem w stanie zaakceptować, to jednak zięć pozostaje dla mnie osobą zupełnie obcą a przecież i on ma prawo do prywatności. Bez sensu kłócić się o mój nawyk zasypiania przy włączonym telewizorze czy o to, iż córka i zięć chcą zapraszać znajomych. Każde z nas ma inne podejście do porządku w domu, więc nie ma co rozpętywać burzy, jeżeli ktoś nie pozmywa naczyń. Takie drobiazgi potrafią popsuć choćby najserdeczniejsze relacje.

Różnimy się też zupełnie, jeżeli chodzi o jedzenie i nawyki kulinarne. Do tego dochodzą nagłe wizyty gości wiadomo, iż w takich chwilach łatwo może paść pokusa, by sięgnąć po czyjeś smakołyki, a przecież nie będę zakładać kłódki na lodówkę.

Kolejna sprawa to odmienne pory odpoczynku przez to trzeba się ciągle skradać na palcach po mieszkaniu. Ludzie rzadko zwracają uwagę na sen innych, a chroniczny brak snu prowadzi do rozdrażnienia czy bólu głowy a wtedy choćby drobiazg może wywołać poważny konflikt.

Poza tym, nie chcę wciągać się w codzienność mojej córki i jej męża. Już ją wszystkiego nauczyłam, a teraz wolę widzieć tylko to, czym sama chce się ze mną podzielić nie muszę wiedzieć więcej. Niestety, kiedy mieszka się razem, trudno tego uniknąć.

Co najważniejsze, o tym, jak oraz czy chcę pomóc, chcę decydować sama i tylko z dobrej woli. Mam też prawo mieć czas dla siebie.

Właśnie dlatego wolę, żeby każdy miał swój własny kąt.

Idź do oryginalnego materiału