Nie chcą więcej turystów. Gości jest więcej niż mieszkańców. Limit obejmie popularne wyspy

gazeta.pl 2 godzin temu
Baleary analizują ograniczenie liczbę turystów do 17,8 mln rocznie. To powrót do poziomu sprzed rekordowego wzrostu i próba zatrzymania skutków masowej turystyki. Pomysł budzi jednak sprzeciw części polityków i branży. Decyzja może wpłynąć na przyszłość Majorki, Ibizy i całego archipelagu.
Baleary od lat biją rekordy popularności. w okresie letnim liczba odwiedzających wielokrotnie przewyższa liczbę mieszkańców, co prowadzi do napięć społecznych i problemów infrastrukturalnych. Coraz głośniej mówi się o tym, iż region osiągnął granice wydolności. Właśnie dlatego pojawił się projekt wprowadzenia rocznego limitu przyjazdów.


REKLAMA


Zobacz wideo Margaret poznała wiele wad Hiszpanii. "Mają beznadziejny chleb"


Baleary chcą wrócić do poziomu sprzed rekordu. Limit 17,8 mln turystów ma odciążyć wyspy
Władze regionu analizują propozycję zgłoszoną przez hiszpańską partię PSOE, która zakłada ustalenie górnego pułapu odwiedzających na poziomie 17,8 mln osób rocznie. Oznaczałoby to spadek o ponad milion turystów względem ostatnich danych i powrót do poziomu z 2023 roku. Zwolennicy projektu przekonują, iż mniejszy napływ gości pozwoli odciążyć transport publiczny, lotniska oraz sieć dróg, które w szczycie sezonu są przeciążone.
W 2025 roku archipelag odwiedziło ponad 19 mln osób. Największe obciążenie przypada na lato, gdy Majorka i Ibiza przeżywają prawdziwe oblężenie. W efekcie rosną ceny mieszkań i wynajmu, a mieszkańcy coraz częściej skarżą się na utratę komfortu życia.


Każda wyspa może mieć własny limit. W planach także walka z nielegalnym najmem
Projekt nie zakłada jedynie wspólnego limitu dla całego regionu. Rozważana jest możliwość ustalenia odrębnych pułapów dla poszczególnych wysp, aby lepiej dopasować liczbę odwiedzających do lokalnych warunków. Władze chcą również ograniczyć liczbę miejsc noclegowych oraz skuteczniej zwalczać nielegalny najem krótkoterminowy. To właśnie on w dużej mierze wpływa na wzrost cen nieruchomości i utrudnia mieszkańcom znalezienie dostępnego lokum.
Autorzy propozycji podkreślają, iż dalszy wzrost ruchu turystycznego może pogłębiać problemy środowiskowe. Nadmierne zużycie wody, produkcja odpadów oraz presja na plaże i tereny zielone stają się coraz większym wyzwaniem. Według nich archipelag zbliża się do granicy, po której przekroczeniu skutki mogą być trudne do odwrócenia.


Polityczna batalia dopiero się zaczyna. Decyzja może wpłynąć na przyszłe wybory
Na razie projekt pozostaje na etapie dyskusji i analiz. Ostateczna decyzja należy do lokalnego parlamentu, w którym większość posiada Partia Ludowa sceptycznie nastawiona do wprowadzania restrykcji. Debata o przyszłości turystyki może stać się jednym z kluczowych tematów najbliższych kampanii wyborczych.


Przeciwnicy limitu obawiają się spadku dochodów i utraty miejsc pracy w sektorze usług. Turystyka jest jednym z filarów gospodarki regionu, dlatego każda zmiana wywołuje emocje. Spór już teraz ujawnił różnice pomiędzy priorytetami mieszkańców a branży turystycznej.
Idź do oryginalnego materiału