Nazywano nas "damami z orkiestry". Gdy przychodził Mengele, mówiłyśmy sobie: "zagramy dobrze"

gazeta.pl 2 godzin temu
"Kiedy poszłam do szpitala, to Moll, szef krematoriów, zapytał: >Gdzie jest akordeonistka?, ponieważ nikt oprócz mnie nie grał na akordeonie. Byłam bardzo chora, krok od śmierci. Kiedyś przyszedł do szpitala i zapowiedział czeskiej lekarce, która miała dyżur, iż jeżeli nie wyzdrowieję, to ją zastrzeli".
Idź do oryginalnego materiału