Natalio, nie ma cię już od pięciu lat, nie interesuje cię, jak sobie radzę i co u mnie słychać
Natalia i Zbyszek kisili się we wspólnym mieszkaniu przez grubo ponad pięć lat. Zbyszek nie mógł się pochwalić wypasioną pensją ot, zwyczajny robocik, a nie pan z Melodii Forbesa. Za to Natalia już jako dziewczę marzyła o złotych górach i luksusie, który by podziwiała na Instagramie, gdyby tylko miała tam konto. Nic więc dziwnego, iż jej serce szybciej biło na widok zamożniejszych panów pojawiających się na horyzoncie, niż przy własnym mężu.
Pewnego dnia los uśmiechnął się do Natalii wyjątkowo szeroko wpadła w oko bogatemu przedsiębiorcy z Warszawy, który obiecywał jej więcej złotówek, niż widziała cała kamienica razem wzięta. Uwiodły ją bajkowe opowieści o jachtach na Mazurach i zakupach w butikach pod Nowym Światem. choćby nie oglądała się za siebie, kiedy porzucała Zbyszka dla blichtru i bajecznych perspektyw.
Zbyszek przeżył taki cios, iż przez miesiąc wył do księżyca i próbował błagać ukochaną, by tylko została. Obiecał, iż przewróci świat do góry nogami, znajdzie lepszą robotę, będzie zasuwał jak mrówka od świtu do nocy byleby tylko była szczęśliwa. Ale Natalia już miała w głowie rejsy po Adriatyku (albo przynajmniej po Jezioraku), a nie kotlety z mielonego i zakupy na bazarze przy stadionie.
Nie ruszyły jej gorące wyznania ani zapewnienia o wiecznej miłości. Wymarzyła sobie życie jak z kolorowych magazynów, a Zbyszek w tym układzie po prostu się nie mieścił.
Pięć lat później, kiedy Natalia dobiła do trzydziestki i dwójki, jej przystojny szejk biznesowy miał już inne pomysły na życie i wyraźnie inne towarzyszki. Młode, śliczne, skłonne do flirtu w porównaniu z nimi Natalia zaczęła mu dostarczać głównie emocji z gatunku kłótnia w polskim nocniku. Powiedział wprost: Wiesz co, Natalia, jesteś jakaś za bardzo na wszystko i tyle go widziano.
Natalia została nagle sama jak palec w Warszawie, bez grosza przy duszy, a praca jawiła się jej jak Mount Everest do zdobycia, zwłaszcza iż ostatni raz coś musiała robić, to w podstawówce na lekcjach techniki. Po krótkiej refleksji doszła więc do genialnego wniosku: wróci do Zbyszka! No bo przecież kiedyś ślubował jej miłość aż po grób i obiecywał, iż jej serce już zawsze będzie w jego posiadaniu pewnie do dziś odlicza, aż przyjdzie na kolanach.
Skruszona, Natalia stanęła pod znajomymi drzwiami. Zza nich dochodziło zamieszanie, a po chwili otworzyła obca kobieta, trzymając na rękach śliczną dziewczynkę.
Skarbie, ile razy mam powtarzać, nie otwieramy drzwi obcym! powiedziała z łagodną stanowczością, po czym zerknęła na Natalię. W czym Pani pomóc?
Natalia nie ogarnęła jeszcze sytuacji i tylko wydukała:
Ja szukam Zbyszka. Czy jest w domu?
Nieznajoma uśmiechnęła się z uprzejmością. Zbyszek, jakaś pani do ciebie! zawołała do wnętrza mieszkania. Jak się pani nazywa?
Wtem pojawił się Zbyszek. Stanął w progu i szczęka mu lekko opadła.
Natalia?! wykrztusił. Po chwili zwrócił się do kobiety: Olu, weź Marysię do środka, muszę chwilkę porozmawiać.
Natalia wlepiała wzrok za oddalającą się kobietą i dzieckiem.
Kim była ta pani ta z dzieckiem? wydukała niepewnie.
To moja żona Ola, a Marysia to nasza córeczka odparł spokojnie Zbyszek.
Ale kiedy to? Ty masz żonę i dziecko? Przecież mówiłeś, iż tylko mnie kochasz, iż takiej drugiej miłości nie będzie, iż do końca świata i jeszcze dzień dłużej
Zbyszek rozłożył ręce.
Pięć lat to szmat czasu. Na początku byłem w rozsypce, ale potem zrozumiałem, iż nic się nie kończy. Spotkałem Olę, spadła mi jak gwiazdka z nieba. Z nią poczułem, iż mogę być naprawdę szczęśliwy. No i mamy Marysię. Życie toczy się dalej, choćby jeżeli się rozleci w drobny mak.
Natalia otarła łzę.
A co ze mną?
Zbyszek westchnął.
Natalia, nie było cię tu. Pięć lat, zero listów, zero telefonów, choćby kartki na święta. Rzuciłaś mnie dla pieniędzy i luksusu. A teraz wracasz, bo pan biznesmen zapomniał o twoim istnieniu? Czego oczekiwałaś, iż będę siedział pod kocem i czekał z barszczem na parapecie, aż się zlitujesz?
Natalia wybuchła:
Miałam kaprys! Wierzyłam, iż miłość zawsze wraca! Kocham cię!
Zbyszek tylko pokręcił głową.
Daruj sobie, Natalia. Zostań z tym swoim romansem ze wspomnień i wracaj do siebie. Ja już swoje przeżyłem i nie chcę żadnych powtórek z rozrywki. Przykro mi, ale nie ma już dla ciebie miejsca w moim życiu.
Natalia w jednym ręku trzymała łzę, w drugim żal i tak stała na korytarzu, podczas gdy Zbyszek poczuł, jak spada mu z serca ostatni kamień, a życie nagle znowu nabrało sensu.








