Narodziny dziecka to ogromna zmiana w życiu pary. Dlaczego właśnie w tym momencie wiele związków zaczyna doświadczać oddalenia?
REKLAMA
Anka Grzywacz: No właśnie, przyczyną jest ta ogromna zmiana. Najmocniej odczuwają to pary przy pierwszym dziecku, bo mamy tu do czynienia z przejściem z życia tylko we dwoje do trybu rodzinnego. Pierwszy rok z maleństwem to często szok dla systemu. Zmęczenie, nieprzespane noce, trudności z karmieniem, a nierzadko też powikłania po porodzie. Zawsze, gdy ktoś próbuje mi wmówić, iż połóg u kobiety trwa sześć tygodni i po sprawie, uśmiecham się pod nosem. Już samo fizyczne dochodzenie do siebie trwa kilka miesięcy. Od strony psychologicznej kobieta zwykle potrzebuje przynajmniej roku, aby oswoić się z nową rolą. Szacuje się, iż od 10 do 22 procent kobiet zapada na depresję poporodową.
To, co nas zbliżało do siebie na początku związku - romantyczne randki, zmysłowe wieczory, wspólne wypady za miasto - staje się trudne lub wręcz niemożliwe, gdy na pokładzie jest maleństwo. W polskim systemie to zwykle kobieta idzie na długi urlop macierzyński, a partner (zwykle mężczyzna) gwałtownie wraca do pracy. Para widuje się tylko wieczorami i w weekendy. choćby jeżeli wszystko układa się dobrze, dziecko jest zdrowe i daje dużo radości, to zwyczajnie brakuje czasu w bycie parą.
Wielu rodziców przyznaje, iż po pojawieniu się dziecka najpierw stają się rodzicami, a dopiero później partnerami. Dlaczego w natłoku obowiązków tak łatwo można zgubić więź między sobą?
Tak to natura urządziła, iż niemowlęta wymagają całodobowej opieki i nie sposób zignorować ich potrzeby. Rodzice w naturalny sposób przestawiają się na tryb opiekuńczy. Dochodzi do tego przekaz kulturowy. Większość Polek i Polaków deklaruje, iż rodzina jest dla nich najwyższą wartością. Młodzi rodzice starają się sprostać wizji "rodziny idealnej".
To, na co regularnie narzekają partnerzy młodych mam, to całkowita utrata zainteresowania fizyczną bliskością ze strony kobiety. Partnerka czerpie z bycia z dzieckiem dużo przyjemności, choćby karmienie piersią jest czymś zbliżającym i uruchamiającym hormony bliskości takie jak oksytocyna. Jednocześnie młoda mama może czuć się "przedotykana", bo niemowlak jest nieustannie blisko. W takim stanie może brakować ochoty na intymność czy choćby zwykłe "przytulanki" z partnerem.
Zastanawiam się, czy spadek bliskości zarówno emocjonalnej, jak i fizycznej po narodzinach dziecka jest czymś naturalnym i przejściowym, czy raczej sygnałem, iż w związku pojawia się problem?
W pierwszych miesiącach życia dziecka jest to dość naturalne, ale jeżeli mija pół roku, rok, a rodzice przez cały czas są od siebie oddaleni, to już jest powód do niepokoju. Mówię tu o sytuacji z dzieckiem zdrowym. Gdy od początku rodzina walczy z ciężką chorobą dziecka, konieczne są operacje czy szpitalne leczenie, to dynamika będzie inna.
To, jak partnerzy radzą sobie z powiększeniem rodziny, jest odzwierciedleniem tego, na ile dojrzały był ich związek przed ciążą. jeżeli dwie osoby wypracowały dobrą komunikację, nauczyły się rozwiązywać konflikty, dogadały kwestię podziału obowiązków, to zwykle jest łatwiej. Gdy przychodzi do mnie para, która jeszcze nie ma dzieci, ale myśli o tym, zachęcam ją do przygotowania się na ten krok odpowiednio wcześniej - nie tylko od strony zdrowotnej, ale też emocjonalnej.
W jaki sposób ogromne zmęczenie, brak snu i nowe obowiązki wpływają na potrzebę bliskości partnerów?
jeżeli popatrzymy na to z perspektywy piramidy potrzeb, to potrzeby fizjologiczne zawsze będą na pierwszym miejscu. Sen jest nam niezbędny do funkcjonowania. jeżeli na przykład kobieta w pełni odpowiada za karmienie, czyli przez całą noc jest dostępna, aby podać pierś lub przygotować butelkę, a mężczyzna może w tym czasie złapać te siedem godzin snu, to nie ma co się dziwić, iż on będzie miał wyższe libido, a ona będzie "padać na twarz ze zmęczenia". Zawsze mówię panom, którym marzy się trochę bliskości z partnerką: Proszę zadbać o to, żeby ona się regularnie wysypiała!
Nie chciałabym tu jednak skupiać się tylko na matkach. Drugi rodzic też jest zwykle przemęczony i zestresowany. U mężczyzn może się to objawiać np. zaburzeniami erekcji, czyli gdy już znajdzie się chwila na ten upragniony seks, to ciało może odmówić współpracy. Wiele osób pod wpływem stresu i przemęczenia zamyka się w sobie, taki mają schemat. Bliskość będzie dla nich dodatkowym obciążeniem.
Kobiety po porodzie zmagają się jeszcze ze zmianami hormonalnymi i fizycznymi. Jak duży wpływ mają one na libido i chęć do zbliżeń?
Badania prowadzone w różnych krajach pokazują, iż satysfakcja z życia seksualnego spada, a rośnie liczba intymnych problemów. Na przykład australijskie badanie wykazało, iż niemal dwie trzecie młodych matek zmagało się z zaburzeniami funkcji seksualnych w pierwszym roku po urodzeniu dziecka.
Ból jest tu podstawowym problemem. I początkiem błędnego koła, które nierzadko doprowadza do poważnych kryzysów w związkach. Wyobraźmy sobie, iż para ma pierwsze zbliżenie po urodzeniu dziecka. Kobieta się stresuje, więc jej ciało się spina. Dochodzą do tego często słabsze nawilżenie i nie do końca wygojone rany i uszkodzenia poporodowe. No ale, myśli sobie wiele pań, partner tak długo czekał na tę chwilę i nie mogę go zawieść. I co się dzieje? Ona czuje ból, ale zagryza zęby "dla dobra faceta". On zwykle nie ma pojęcia, co się dzieje, więc kontynuuje stosunek. Efekt? Kobieta nie osiąga satysfakcji, a wręcz przeciwnie - seks zaczyna kojarzyć jej się z cierpieniem.
Pierwsze razy po porodzie mogą nie być zbyt komfortowe, ale nie powinny być dla kobiety torturą, a wiele z nas wchodzi w męczeńską rolę. A wystarczy odrobina szczerości, cierpliwości, czułości i… dużo środka nawilżającego. No ale niestety, wiele polskich par przez cały czas seks uprawia, ale o tym nie rozmawia. To recepta na utratę libido i krok w stronę rozpadu intymności.
Zmiany fizyczne, dotyczą także wyglądu ciała kobiety. Brzuch, który w czasie ciąży był wielbiony i podziwiany, nagle staje się "strefą problemową". Piersi po karmieniu tracą czasem jędrność, a na skórze zostają rozstępy. Tu mamy możliwe różne scenariusze. W wielu związkach damsko-męskich facetowi to zupełnie nie przeszkadza, ale kobieta przez cały czas ma silne kompleksy i wstydzi się pokazać nago w łóżku. Czasami to także partner głośno wyraża swoje niezadowolenie ze zmian w ciele partnerki, co może dodatkowo potęgować krytycyzm i sprzyjać depresyjnym nastrojom. Trudno cieszyć się zbliżeniem, jeżeli patrzymy na siebie z boku, cały czas kontrolując, czy coś nam nie odstaje, a coś za bardzo nie zwisa.
Czasami problemem nie jest tylko brak zbliżenia, ale choćby brak drobnych gestów czułości - przytulenia, pocałunku czy spokojnej rozmowy. Jak ważne są takie małe sygnały bliskości w związku?
Emocjonalna bliskość i czuły kontakt fizyczny dają nam poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Dla wielu z nas taka codzienna intymność jest niezbędnym warunkiem, aby pojawiła się ochota na seks. Staram się unikać stereotypów, ale nie da się ukryć, iż to właśnie słyszę od wielu kobiet, które żyją w związkach z mężczyznami: On jest gotowy na seks zawsze, gdy nadarza się okazja, mówią. Nieważne, czy przed chwilą się pokłóciliśmy, czy ma na głowie mnóstwo obowiązków. A ja tak nie umiem, wyjaśniają mi klientki - ja muszę czuć, iż on mnie pragnie, iż prawi komplementy, iż między nami jest dobra atmosfera.
Warto przypomnieć sobie, jak to było, zanim zostaliśmy rodzicami. Co robiliśmy na co dzień, żeby podtrzymywać bliskość i stan zakochania? Zwykle uświadamiamy sobie, iż o wiele częściej się całowaliśmy, trzymaliśmy za ręce, dotykaliśmy bez powodu. A nasze rozmowy nie dotyczyły tylko promocji na pieluchy. Być może powrót do dawnych czasów nie jest w pełni możliwy, ale jeżeli oboje mają dobre chęci, będą w stanie odbudować partnerskie więzi.
Zastanawiam się, czy długotrwały brak bliskości może prowadzić do poczucia odrzucenia, frustracji albo narastającego dystansu między partnerami?
Zdecydowanie tak. Łączymy się w pary, bo chcemy czuć się kochani, podziwiani i pożądani. Im dłużej żyjemy obok siebie albo wpadamy w spiralę niekończących się kłótni, tym gorzej to wpływa na nasz nastrój i poczucie własnej wartości. Nie zapominajmy też, iż dzieci czują atmosferę w domu i zaburza to ich poczucie bezpieczeństwa.
Smutne jest to, iż zamiast stawić czoła problemom i szukać sposobów na uzdrowienie związku, niektórzy wybierają niewierność. jeżeli para była umówiona na układ monogamiczny, romans może doprowadzić do rozpadu relacji. Bywa też, iż zdrada skłania partnerów do szukania pomocy psychologicznej.
Zawsze w wywiadach powtarzam, iż jeżeli pojawiają się problemy w związku i w seksie, lepiej działać od razu. Nie trzeba od razu iść do terapeuty czy seksuologa, ale bez szczerych rozmów się nie obędzie. A jeżeli to nie pomoże, nie ma co czekać - lepiej sięgnąć po specjalistyczne wsparcie. Niestety do mojego gabinetu trafiają regularnie osoby, którym kilka lat zajęło sięgnięcie po profesjonalną pomoc. Im dłużej problemy się nawarstwiają, tym trudniej potem to wszystko odkręcić.
Zatem, w jaki sposób partnerzy mogą rozmawiać o swoich potrzebach w tym trudnym okresie, żeby żadna ze stron nie czuła się oceniana lub niezrozumiana?
Sztuki komunikacji pary powinny uczyć się przed pojawieniem się dziecka. Rzeczywistość jest jednak daleka od ideału i wiele par musi metodą prób i błędów odnaleźć sposób na porozumienie. Polecam obejrzeć kilka filmików i poćwiczyć podstawowe techniki komunikacyjne, może dowiedzieć się czegoś o porozumieniu bez przemocy.
Od strony praktycznej polecam parom wybrać się na spacer. To dużo lepsze okoliczności do prowadzenia trudnych rozmów niż siedzenie twarzą w twarz przy kuchennym stole. Zdecydowanie należy unikać omawiania problemów seksualnych w łóżku, szczególnie zaraz po seksie. Sypialnia powinna być miejscem, które kojarzy nam się z czułością i przyjemnością.
Polecam też odwrócenie standardowego podejścia i uczenie się mówienia o tym, co dobre. Ze szkoły wynieśliśmy skłonność do skupiania się na błędach. Zachęcam do przełamywania tych nawyków i zastanowienia się nad tym, co działa w naszej relacji i seksie. Uczmy się choć raz w tygodniu, a stopniowo coraz częściej, mówić naszemu partnerowi/partnerce, co nam się podobało w jego/jej zachowaniu, dzięki czemu poczuliśmy się lepiej. Nie szczędźmy sobie nawzajem słów "dziękuję", "doceniam". Mówmy o tym, czego chcemy więcej w naszym związku.
Z czasem, gdy rozmowy o pozytywach staną się dla nas naturalne, można zacząć omawiać to, co nie działa. Unikajmy przy tym ostrej, personalnej krytyki i porównywania. Wykreślmy ze słownika stwierdzenia "ty nigdy", "ty zawsze". Mówmy o swoich potrzebach i uczuciach.
Sztuka rozmowy polega także na przyjmowaniu informacji zwrotnych od drugiej osoby. Gdy usłyszymy coś negatywnego na temat naszego zachowania, nie obrażajmy się, tylko zastanówmy się, co konkretnie możemy zmienić, aby atmosfera w związku była lepsza.
Co mogą zrobić pary, które czują, iż po narodzinach dziecka zaczęły się od siebie oddalać? Od czego najlepiej zacząć odbudowywanie bliskości?
Już samo nazwanie problemu to krok w dobrym kierunku. Gdy oboje szczerze przyznają, iż coś tu nie gra, i zdecydują się działać, to dobrze wróży. Czasem pojawia się panika i chęć natychmiastowego ratowania związku. Para zaczyna na przykład szukać nowych erotycznych wrażeń, podczas gdy to sfera emocjonalna wymaga zaadresowania w pierwszej kolejności.
Potraktujmy tę odbudowę jak nowy początek. Wróćmy do niewinnych randek, wzbudźmy w sobie ciekawość naszego partnera/partnerki. Bo prawda jest taka, iż gdy zostajemy rodzicami, nasza tożsamość ewoluuje. Zadajmy sobie pytanie, kim jest ten człowiek, z którym spędzam życie i wychowuję nasze ukochane dziecko? Może okazać się, iż wiele pozostało do odkrycia.
W sferze seksualnej polecam zainteresować się i rozwijać pożądanie responsywne. Większość z nas wierzy, iż dobry seks to tylko dzika namiętność i spontaniczne zbliżenia bez konieczności podejmowania większych starań. To tak zwane pożądanie spontaniczne, znane większości z nas z pierwszych miesięcy związku. Im dłużej ludzie są razem, tym mniej nagłych napadów pożądania. One przez cały czas się zdarzają, ale nie ma co liczyć, iż tylko tak będzie wyglądał nasz seks. Pożądanie responsywne polega na tym, iż najpierw świadomie decydujemy się na rozpoczęcie intymnej gry, licząc, iż ochota na zbliżenie się pojawi.
Jak to wygląda w praktyce?
Dla jednych ważna będzie atmosfera, światło świec, muzyka, a dla innych będzie to długi, rozluźniający prysznic. Gdy nastrój pozwoli, możemy spróbować pocałunków i pieszczot, pozwalając ciału się rozluźnić. Może się tak zdarzyć, iż mimo dobrych chęci jedno lub oboje nie będą mieli ochoty na stosunek i to też jest okej. Zawsze można spróbować ponownie.
Zastanawiam się, czy planowanie czasu tylko dla siebie rzeczywiście może pomóc w odbudowaniu relacji?
Tak, to ważne, bo, znajdując ten czas, dajemy sobie nawzajem sygnał, iż nasza relacja partnerska jest przez cały czas ważna. Napisałam choćby kiedyś bloga o tym, iż aby odzyskać libido, warto zainwestować w opiekę nad dzieckiem. W Polsce przez cały czas pokutuje mit, iż tylko matka dobrze zajmie się dzieckiem. Żłobki są przez cały czas uważane za ostateczność, a zatrudnienie opiekunki, choćby na kilka godzin w tygodniu, wydaje się zbędnym wydatkiem choćby w rodzinach, które mogą sobie na to pozwolić.
Gdy urodził się mój syn, mieszkaliśmy z dala od rodziny, która mogłaby doraźnie pomóc. Już po kilku miesiącach zdecydowaliśmy się na pomoc niani, właśnie na te kilka godzin w tygodniu i to był strzał w dziesiątkę. Ja miałam chwilę tylko dla siebie albo mogliśmy z mężem wyjść gdzieś na chwilę tylko we dwoje, choćby jeżeli był to przysłowiowy obiad w IKEI.
W moim gabinecie często prowadzę z parami dyskusje na temat planowania czasu w seks. Uważam, iż dla zapracowanych rodziców to świetne rozwiązanie, o ile trochę zmodyfikujemy podejście do całej sprawy. Nie wpisujmy sobie seksu w kalendarz, bo to stwarza ogromną presję na obie strony. Wpiszmy sobie czas na bycie razem czy też czas na bliskość. Tworzymy w ten sposób okazję do bycia ze sobą jako para. Możemy ten czas spożytkować na wyjście na randkę, na masaż, oglądanie filmów erotycznych czy różne formy pieszczot, które niekoniecznie muszą zakończyć się stosunkiem. Ważne, żeby ten czas dawał nam poczucie, iż jesteśmy przez cały czas parą kochających i pożądających się nawzajem ludzi.
Kiedy warto skorzystać z pomocy specjalisty?
Lepiej za długo nie zwlekać. jeżeli mamy wyrobione dobre strategie komunikacyjne, rozumiemy własne emocje i potrafimy je wyrażać, to często da się znaleźć drogę do poprawy sytuacji na własną rękę. Ale jeżeli czujemy, iż kręcimy się w kółko, a napięcie i konflikty narastają, lepiej się kogoś poradzić. jeżeli mamy do czynienia z problemami seksualnymi, które mogą mieć medyczne podłoże, czyli np. bólem podczas stosunku, niskim libido lub zaburzeniami erekcji, to w pierwszej kolejności warto zgłosić się do lekarza. jeżeli okaże się, iż wskazana jest pomoc psychologiczna, mamy do wyboru różnych specjalistów i specjalistki, seksuologów, psychoterapeutów i terapeutów par.
Jaką jedną najważniejszą radę dałaby pani świeżo upieczonym rodzicom, którzy chcą zadbać o swój związek, a nie tylko o rolę mamy i taty?
Pamiętajmy, iż dbanie o miłość i pożądanie w związku to inwestycja w przyszłość całej rodziny. Nasze dzieci będą mogły rosnąć i harmonijnie się rozwijać, jeżeli między rodzicami będzie dobrze. Niech to będzie motywacją dla tych, którzy zajęcie się problemami w relacji chcą odkładać na później "jak dzieci dorosną".
Anka Grzywacz - seksuolożka i psychoterapeutka. Prowadziła w Radio TOK FM audycję "Dobry Seks".
Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: [email protected]







