Naprawdę to zrobili… Zakończenie 3. sezonu „Euforii” zostawiło fanów w totalnym szoku

miumag.pl 1 godzina temu
Przez lata „Euforia” przyzwyczaiła widzów do chaosu, bólu i scen, po których trudno było od razu wrócić do normalności. Jednak HBO potwierdziło, iż 3. sezon jest ostatnim, więc finał odcinka „In God We Trust” okazał się nie tylko końcem sezonu, ale końcem całego serialu. Nic dziwnego, iż zakończenie 3. sezonu „Euforii” zrobiło coś mocniejszego niż do tej pory – twórcy postanowili pożegnać się z widzami w sposób, który zostawia więcej pustki niż ulgi.


W tym artykule przeczytasz:

co wydarzyło się w finale 3. sezonu „Euforii”,
kto umiera w ostatnim odcinku,
jak kończą się historie głównych bohaterów,
dlaczego finał wywołał tak mocną reakcję fanów,
jak wygląda zakończenie „Euforii” po 7 latach.


Zobacz też: „Euforia” uśmierciła głównego bohatera w makabryczny sposób. Ta scena wyglądała jak z horroru


Finał 3. sezonu „Euforii” zaczyna się jak ucieczka, a kończy jak pożegnanie


Finał od razu wrzuca Rue w tryb przetrwania. Po wydarzeniach z poprzedniego odcinka bohaterka próbuje wyrwać się z sytuacji, która od dawna wyglądała jak pułapka bez dobrego wyjścia. Faye w ostatniej chwili odwraca bieg wydarzeń, Rue ucieka, a przez moment można jeszcze uwierzyć, iż twórcy serialu jednak choć trochę ją oszczędzą.
Tylko iż „Euforia” nigdy nie była historią, która łatwo wypuszcza swoich bohaterów z konsekwencji. Alamo daje Rue pieniądze i wolne, ale zostawia przy niej tabletki. To wygląda jak drobny gest, dopóki nie staje się jasne, iż w tym świecie przypadki rzadko są przypadkami.


Śmierć Rue zmienia zakończenie „Euforii” w coś dużo bardziej bolesnego


Najmocniejszy cios ostatniego odcinka 3. sezonu „Euforii” przychodzi wtedy, gdy Rue trafia do Alego. Wcześniej widzi informację o Fezco i próbuje go odnaleźć. Pojawia się senna, bardzo czuła sekwencja z Fezem na polu, która dla fanów ma dodatkowy ciężar przez śmierć Angusa Clouda. Przez chwilę finał wygląda jak powrót do kogoś, kto w świecie „Euforii” zawsze symbolizował dla Rue resztkę bezpieczeństwa. A potem okazuje się, iż to sen…
Ali znajduje Rue martwą, ponieważ tabletki od Alamo były zatrute fentanylem. Bohaterka, wokół której przez trzy sezony krążyła cała emocjonalna oś serialu, umiera nie w wielkiej, widowiskowej scenie, ale w ciszy. I właśnie dlatego ten moment działa tak mocno. Nie ma tu triumfu, nie ma katharsis, nie ma ostatniego wielkiego monologu. Jest koniec, który przychodzi za późno, żeby go zatrzymać.


fot. Instagram @euphoria


Polecamy: Fani „Euforii” są w szoku. Czy serial właśnie uśmiercił ich ulubioną bohaterkę?


Finał Maddy i Cassie brzmi absurdalnie. W świecie „Euforii” ma jednak sens


Zakończenie 3. sezonu „Euforii” pokazuje też Maddy i Cassie po śmierci Nate’a. Obie muszą mierzyć się z konsekwencjami jego historii, choć każda robi to na swój sposób. Zamiast klasycznego domknięcia dostajemy plan wynajmowania pokoi w domu Cassie i Nate’a innym twórczyniom OnlyFans. Brzmi absurdalnie, ale w świecie „Euforii” – no cóż, pasuje idealnie.
To nie jest szczęśliwe zakończenie. To raczej kolejna wersja przetrwania. Maddy i Cassie próbują zamienić ruinę w coś, co pozwoli im utrzymać się na powierzchni. Serial nie mówi, iż sobie poradzą. Pokazuje tylko, iż będą próbować.


fot. Eddy Chen/HBO


Fani nie mogą wybaczyć finałowi 3. sezonu tego, co zrobił z Jules i Lexi


Jednym z najbardziej komentowanych elementów finału jest to, jak mało miejsca dostają niektóre bohaterki. Jules pojawia się tylko w jednej scenie, bez dialogu, ze łzami na twarzy. Nie dostaje ostatniej rozmowy z Rue, nie dostaje zamknięcia relacji, która kiedyś była jednym z najważniejszych punktów serialu.
Lexi także zostaje na marginesie. Odmawia pomocy Cassie i Maddy, a jednocześnie mierzy się ze stratą Rue. To gorzkie, bo „Euforia” przez lata budowała poczucie, iż wszyscy ci bohaterowie są ze sobą emocjonalnie związani, choćby jeżeli ich relacje były poranione. W finale część z nich wygląda jednak jak ludzie, którzy już dawno rozeszli się w różne strony.


fot. Eddy Chen/HBO


Ostatnia scena „Euforii” jest cicha, ale zostaje w głowie


Finał kończy się u rodziny, u której Rue przebywała na początku sezonu. Ali mówi, iż Rue jest teraz „w lepszym miejscu”, modli się za nią i wyobraża ją sobie przy stole. Ona patrzy na niego, uśmiecha się, a jej głos prowadzi widzów przez ostatnie sekundy serialu.
To pożegnanie jest spokojniejsze niż większość „Euforii”, ale przez to jeszcze bardziej dotkliwe. Serial, który przez lata krzyczał obrazem, muzyką i emocjami, kończy się czymś niemal prostym: pamięcią, modlitwą i świadomością, iż nie każda historia zostaje uratowana tylko dlatego, iż bardzo chcieliśmy innego zakończenia.


fot. Patrick Wymore/HBO


Sprawdź też: Fezco powraca? Jak twórcy „Euforii” upamiętnili Angusa Clouda w 3. sezonie


3. sezon „Euforii” – zakończenie bez komfortu, którego fani potrzebowali


Zakończenie „Euforii” nie próbuje być łatwe ani kojące. Nie daje wszystkim bohaterom pełnych domknięć, nie naprawia relacji i nie udaje, iż cierpienie Rue musiało prowadzić do pięknego finału. Zamiast tego zostawia widzów z czymś znacznie trudniejszym: poczuciem, iż przez trzy sezony oglądaliśmy ludzi, którzy bardzo chcieli przeżyć własne życie, ale nie wszyscy znaleźli drogę na drugą stronę. I może właśnie dlatego ten finał tak mocno boli.


Może Cię zainteresować: Najlepsze seriale Apple TV, które polecam każdemu. Jeden z nich całkowicie zmienił moje podejście do seriali


Zdjęcie główne: Instagram @euphoria
Idź do oryginalnego materiału