W tym artykule przeczytasz:
co wydarzyło się w finale 3. sezonu „Euforii”,
kto umiera w ostatnim odcinku,
jak kończą się historie głównych bohaterów,
dlaczego finał wywołał tak mocną reakcję fanów,
jak wygląda zakończenie „Euforii” po 7 latach.
Zobacz też: „Euforia” uśmierciła głównego bohatera w makabryczny sposób. Ta scena wyglądała jak z horroru
Finał 3. sezonu „Euforii” zaczyna się jak ucieczka, a kończy jak pożegnanie
Finał od razu wrzuca Rue w tryb przetrwania. Po wydarzeniach z poprzedniego odcinka bohaterka próbuje wyrwać się z sytuacji, która od dawna wyglądała jak pułapka bez dobrego wyjścia. Faye w ostatniej chwili odwraca bieg wydarzeń, Rue ucieka, a przez moment można jeszcze uwierzyć, iż twórcy serialu jednak choć trochę ją oszczędzą.
Tylko iż „Euforia” nigdy nie była historią, która łatwo wypuszcza swoich bohaterów z konsekwencji. Alamo daje Rue pieniądze i wolne, ale zostawia przy niej tabletki. To wygląda jak drobny gest, dopóki nie staje się jasne, iż w tym świecie przypadki rzadko są przypadkami.
Śmierć Rue zmienia zakończenie „Euforii” w coś dużo bardziej bolesnego
Najmocniejszy cios ostatniego odcinka 3. sezonu „Euforii” przychodzi wtedy, gdy Rue trafia do Alego. Wcześniej widzi informację o Fezco i próbuje go odnaleźć. Pojawia się senna, bardzo czuła sekwencja z Fezem na polu, która dla fanów ma dodatkowy ciężar przez śmierć Angusa Clouda. Przez chwilę finał wygląda jak powrót do kogoś, kto w świecie „Euforii” zawsze symbolizował dla Rue resztkę bezpieczeństwa. A potem okazuje się, iż to sen…
Ali znajduje Rue martwą, ponieważ tabletki od Alamo były zatrute fentanylem. Bohaterka, wokół której przez trzy sezony krążyła cała emocjonalna oś serialu, umiera nie w wielkiej, widowiskowej scenie, ale w ciszy. I właśnie dlatego ten moment działa tak mocno. Nie ma tu triumfu, nie ma katharsis, nie ma ostatniego wielkiego monologu. Jest koniec, który przychodzi za późno, żeby go zatrzymać.
fot. Instagram @euphoria
Polecamy: Fani „Euforii” są w szoku. Czy serial właśnie uśmiercił ich ulubioną bohaterkę?
Finał Maddy i Cassie brzmi absurdalnie. W świecie „Euforii” ma jednak sens
Zakończenie 3. sezonu „Euforii” pokazuje też Maddy i Cassie po śmierci Nate’a. Obie muszą mierzyć się z konsekwencjami jego historii, choć każda robi to na swój sposób. Zamiast klasycznego domknięcia dostajemy plan wynajmowania pokoi w domu Cassie i Nate’a innym twórczyniom OnlyFans. Brzmi absurdalnie, ale w świecie „Euforii” – no cóż, pasuje idealnie.
To nie jest szczęśliwe zakończenie. To raczej kolejna wersja przetrwania. Maddy i Cassie próbują zamienić ruinę w coś, co pozwoli im utrzymać się na powierzchni. Serial nie mówi, iż sobie poradzą. Pokazuje tylko, iż będą próbować.
fot. Eddy Chen/HBO
Fani nie mogą wybaczyć finałowi 3. sezonu tego, co zrobił z Jules i Lexi
Jednym z najbardziej komentowanych elementów finału jest to, jak mało miejsca dostają niektóre bohaterki. Jules pojawia się tylko w jednej scenie, bez dialogu, ze łzami na twarzy. Nie dostaje ostatniej rozmowy z Rue, nie dostaje zamknięcia relacji, która kiedyś była jednym z najważniejszych punktów serialu.
Lexi także zostaje na marginesie. Odmawia pomocy Cassie i Maddy, a jednocześnie mierzy się ze stratą Rue. To gorzkie, bo „Euforia” przez lata budowała poczucie, iż wszyscy ci bohaterowie są ze sobą emocjonalnie związani, choćby jeżeli ich relacje były poranione. W finale część z nich wygląda jednak jak ludzie, którzy już dawno rozeszli się w różne strony.
fot. Eddy Chen/HBO
Ostatnia scena „Euforii” jest cicha, ale zostaje w głowie
Finał kończy się u rodziny, u której Rue przebywała na początku sezonu. Ali mówi, iż Rue jest teraz „w lepszym miejscu”, modli się za nią i wyobraża ją sobie przy stole. Ona patrzy na niego, uśmiecha się, a jej głos prowadzi widzów przez ostatnie sekundy serialu.
To pożegnanie jest spokojniejsze niż większość „Euforii”, ale przez to jeszcze bardziej dotkliwe. Serial, który przez lata krzyczał obrazem, muzyką i emocjami, kończy się czymś niemal prostym: pamięcią, modlitwą i świadomością, iż nie każda historia zostaje uratowana tylko dlatego, iż bardzo chcieliśmy innego zakończenia.
fot. Patrick Wymore/HBO
Sprawdź też: Fezco powraca? Jak twórcy „Euforii” upamiętnili Angusa Clouda w 3. sezonie
3. sezon „Euforii” – zakończenie bez komfortu, którego fani potrzebowali
Zakończenie „Euforii” nie próbuje być łatwe ani kojące. Nie daje wszystkim bohaterom pełnych domknięć, nie naprawia relacji i nie udaje, iż cierpienie Rue musiało prowadzić do pięknego finału. Zamiast tego zostawia widzów z czymś znacznie trudniejszym: poczuciem, iż przez trzy sezony oglądaliśmy ludzi, którzy bardzo chcieli przeżyć własne życie, ale nie wszyscy znaleźli drogę na drugą stronę. I może właśnie dlatego ten finał tak mocno boli.
Może Cię zainteresować: Najlepsze seriale Apple TV, które polecam każdemu. Jeden z nich całkowicie zmienił moje podejście do seriali
Zdjęcie główne: Instagram @euphoria








