"Najwyżej łyżeczkę dżemu dziennie". Tak "migdałowe mamy" kontrolują ciała córek
Zdjęcie: Mama z córką w ogrodzie
"Ty lepiej zobacz na swoje nogi, jakie są grube" — powiedziała 11-letniej Martynie mierzącej strój kąpielowy jej mama. Kilka dni później w kuchni pojawiły się sucharki, chudy twaróg, a z jadłospisu zniknęły banany i winogrona. Dziewczyna dorastała z przekonaniem, iż jej ciało jest "projektem do poprawy". Dziś ma 28 lat, ale głos "migdałowej mamy" wciąż wraca — przy stole, przed lustrem albo po zjedzeniu czegoś słodkiego. — Nie wiem, jak wygląda życie bez myślenia o jedzeniu — żali się Onetowi.













