Nadzieja Leonidowna nagle zachorowała. Żadna z jej córek nie przyszła odwiedzić matki w czasie choroby – opiekowała się nią tylko wnuczka Natalia. Córki pojawiły się dopiero tuż przed Wielkanocą, jak zwykle po domowe smakołyki, które mama przygotowała! Tym razem Nadzieja Leonidowna wyszła do bramy i chłodno spytała: – Po co przyjechałyście? Starsza córka, Sylwia, nie kryła zaskoczenia: – Mamo, co się dzieje?! – Nic. To już koniec, kochane dzieci. Wszystkie zwierzęta i gospodarkę sprzedałam… – Jak to? A my? – córki nie rozumiały, co się dzieje.

naszkraj.online 1 godzina temu
Nagle Helenę Leonidownę rozłożyła choroba. Żadna z jej córek nie odwiedziła matki, gdy ta leżała bez sił. Jedynie wnuczka Jagna nad nią czuwała. Córki pojawiły się dopiero, gdy zbliżała się Wielkanoc. Jak zwykle, liczyły na wiejskie przysmaki, które matka co roku przygotowywała! Helena Leonidowna wyszła do furtki, by je przywitać. Po co przyjechałyście? powiedziała chłodno. […]
Idź do oryginalnego materiału