W każdym domu przepis na naleśniki jest inny. U nas jest on najprostszy: mąka i woda w odpowiedniej proporcji, pół godziny, aż ciasto odpocznie i smażenie. Za to nadzienie - to już inna historia. To jest bajeczne. Wymyśliłam je z tego, co akurat było w lodówce po innych „szaleństwach” kulinarnych. Od tamtej pory na twarożek waniliowy nikt już nie zwraca uwagi. Wszyscy chcą tylko hawajskiego kremu.