Chyba będę musiała się u was trochę pomieszkać oznajmiła teściowa. Odpowiedź Zosi kompletnie ją zaskoczyła.
Posłuchaj, Zosiu Marek nerwowo przeczesał ręką włosy mama po prostu znalazła się w trudnej sytuacji.
W jakiej znowu trudnej sytuacji? Zosia usiadła w fotelu, wpatrując się w męża. Tydzień temu miała własne mieszkanie, pracę, plany na życie. A teraz nagle bach! i potrzebuje naszej pomocy?
Marek ciężko westchnął. Doskonale rozumiał, iż musi opowiedzieć całą prawdę. Ale jak niby wyjaśnić żonie, iż matka znów nawywijała?
A zaczęło się od tego pechowego telefonu trzy dni wcześniej.
Danuta Nowak zadzwoniła do syna w sobotni poranek. Jej głos był niecodziennie cichy, wyraźnie skołowany:
Mareczku, ja mam tu kłopot.
Jaki kłopot, mamo?
No zawahała się. Pamiętasz jak ci opowiadałam o Ryszardzie Kowalskim? Sąsiad?
Marek od razu się spiął. Ryszard Kowalski ten emerytowany przedsiębiorca, który pół roku temu intensywnie adorował jego mamę. Marek ostrzegał, iż facet ma coś za uszami, ale mama nie słuchała.
Co z nim?
Mareczku głos mamy zadrżał on okazał się oszustem. Pożyczyłam mu pieniądze. Dużo pieniędzy. Oczywiście na pokwitowanie Ale teraz zniknął. A pokwitowanie jest nic nie warte.
Marek poczuł, jak lodowaty dreszcz przechodzi mu po plecach.
Ile pieniędzy, mamo?
Prawie wszystkie oszczędności wyszeptała Danuta. I jeszcze mieszkanie pod zastaw. Myślałam, iż za chwilę odda, a teraz Bank żąda natychmiastowej spłaty, a ja nie mam nic.
Mamo, jak mogłaś?
Mówił, iż otwiera własny biznes! Obiecał, iż odda z procentem! rozpłakała się Danuta. Myślałam, iż się pobierzemy, chciałam pomóc
Mamo, spokojnie. Co teraz robimy?
Marek w głosie mamy pojawiła się dobrze znana stanowczość mam plan. Sprzedam mieszkanie, spłacę bank, a potem przeprowadzę się do was. Miejsca macie sporo, trzy pokoje.
Marek poczuł, jak zaczyna go boleć głowa.
Mamo, ale to przecież mieszkanie Zosi.
Marek! oburzyła się Danuta. Zapomniałeś, ile dla ciebie zrobiłam? Teraz mi mówisz, iż jakaś, z trudem się powstrzymała iż twoja żona może zostawić własną teściową na ulicy?
Mamo, nikt cię nie wyrzuca.
No i dobrze! ton stał się biznesowy. Sprawa jasna. Już dogadałam się z agentem. W środę wszystko załatwiamy, a w czwartek przywożą moje rzeczy. Zwolnicie mi pokój, wiele nie potrzebuję.
Mamo, muszę to ustalić z Zosią.
A co tu uzgadniać?! w głosie zadźwięczała stal Nie jesteś głową rodziny? To twoja rodzina! Obowiązek syna dbać o matkę!
Formalnie mieszkanie jest Zosi próbował wyjaśnić Marek.
Ach tak! Danuta wyraźnie się obraziła. Czyli jesteś na jej garnuszku? Pantoflarz?! Wstyd, Marek!
Mamo, nie o to chodzi.
Jasne ucięła chłodno. Rano ostatecznie wszystko ustalam. Przyjedziesz mi pomóc z przeprowadzką!
Sygnał rozłączenia był bardzo wymowny.
Marek spojrzał na telefon i cicho jęknął. Jak on to wszystko wyjaśni Zosi?
Zosia wróciła z jogi około siódmej wypoczęta, rozluźniona, uśmiechnięta. Marek gotował kolację znak, iż trzeba poważnie porozmawiać.
Co się dzieje? zapytała zawieszając płaszcz.
Dzwoniła mama.
Uśmiech Zosi lekko zbladł. Relacje z teściową miała, hmm, delikatnie mówiąc, nieco chłodne.
I czego chciała?
Wpadła w tarapaty.
Jakie tarapaty?
Marek opowiedział historię z Ryszardem Kowalskim i jego numerami. Zosia słuchała w milczeniu, od czasu do czasu kręcąc głową.
I co dalej? zapytała kiedy skończył.
Chce się do nas wprowadzić.
Wiedziałam Zosia usiadła do stołu. A ty co sądzisz?
Uważam, iż nie ma innego wyjścia.
Serio? Zosia uniosła brew. A mieszkanie do wynajęcia? Pokój u rodziny? A opieka społeczna dla seniorów, które jednak istnieją?
Zosiu, to przecież moja mama.
I to znaczy, iż może decydować o naszym życiu? Zosia oparła się w fotelu. Marek, bądźmy szczerzy: twoja mama nie przepada za mną. Przez cztery lata małżeństwa konsekwentnie przypomina mi, jaka jestem kiepska żona.
Marek milczał. Ciężko polemizować, bo Zosia miała rację.
Pamiętasz, co rzekła na urodzinach Basi? ciągnęła Zosia. Porządna gospodyni nigdy nie kupuje gotowych pierogów, robi sama. Co w tym dziwnego, skoro przyszłam w domu o dziewiątej wieczorem!
Mówiła to bez złośliwości
Tak? Zosia gorzko się roześmiała. A jej teksty o tym, iż normalne żony rodzą w pierwszych dwóch latach? Albo nawyk przekładania moich rzeczy na adekwatne miejsce?
Marek przytarł czoło. Te drobiazgi pojedynczo nie rzucały się tak bardzo w oczy, ale razem tworzyły ponurą legendę.
Zosiu, taka już jest. Wszystko kontroluje.
Właśnie! Zosia wstała. I chcesz, by kontrolowała nasz dom? Nasze życie?
Ale gdzie ma się podziać?
Marek, jest dorosła. Niech sama szuka wyjścia z tej sytuacji, którą sama sprokurowała powiedziała twardo Zosia. Powinna mieć pieniądze ze sprzedaży mieszkania może wynająć, może kupić mniejsze.
Starczy jej tylko na długi wobec banku.
To niech idzie do opieki społecznej. Albo szuka pracy. Siedemdziesiątka to nie koniec świata.
Zosiu, przesadzasz.
Nie powiedziała spokojnie i stanowczo. Nie zgodzę się mieszkać pod jednym dachem z osobą, która mnie lekceważy. Nie chodzi o to, czy to moje mieszkanie. Chodzi o to, iż nie pozwolę zamienić domu w ring bokserski.
Może tymczasowo? podsunął Marek. Zanim coś znajdzie?
Tymczasowo? Zosia spojrzała na niego z politowaniem. Naprawdę wierzysz, iż będzie szukać alternatywy? Przecież tak ustawiła sprawę, żeby nie miała wyboru!
Myślisz, iż specjalnie?
A Ty jak myślisz? Zosia podeszła do okna. Kobieta po siedemdziesiątce, całe życie była księgową, nie wie, iż nie należy oddawać nieznajomemu chłopowi wszystkich oszczędności? Sprytnie rozegrała, żeby dostać to, co chciała mieszkać z nami!
Marek milczał. W głębi duszy czuł, iż Zosia może mieć rację.
Marek powiedziała nagle łagodnie, odwracając się do męża kocham Cię. Ale nie pozwolę nikomu choćby Twojej matce niszczyć naszego małżeństwa.
Objął ją.
Co mam zrobić?
Zachować się jak dorosły facet odpowiedziała. Powiedzieć mamie, iż masz własną rodzinę. Że ją kochasz, ale decydujesz o swoim życiu sam.
Nie zrozumie.
To jej problem. Nie twój.
Następnego dnia Marek zadzwonił do mamy. Rozmowa była bolesna.
Jak to nie jesteście gotowi? oburzała się Danuta. Już wszystko załatwiłam! Mieszkanie sprzedane!
Mamo, możemy pomóc finansowo. Znaleźć fajne mieszkanie na wynajem, opłacić parę pierwszych miesięcy.
Finansowo? wybuchła mama. Mam własnego syna, własną rodzinę! Po co mi czyjaś łaska?
To nie łaska, mamo, to moja decyzja.
Twoja decyzja? w głosie pojawił się żal. Marek, wszystko ci poświęciłam! Przez lata! I tak się odwdzięczasz?
Mamo, jestem wdzięczny. Ale jestem dorosły. Mam własną rodzinę.
Co za rodzina! wybuchła Danuta. Rodzina to ja!
Mamo, dosyć.
Ach, dosyć?! zjadliwy ton. Dobrze. Tak się zdecydowałeś. Rób jak chcesz. I pamiętaj: jak będziesz miał kłopot, to choćby nie zadzwonię!
Sygnal zakończenia.
Marek opowiedział Zosi wszystko.
Powiedziała, iż ją zdradziłem westchnął.
Typowa manipulacja odparła spokojnie Zosia. Przyzwyczai się. Wiesz, po śmierci taty moja mama też chciała się do mnie wprowadzić. Obraziła się, gdy odmówiłam. Ale teraz dziękuje ma własne życie, swoje pasje.
A jak naprawdę zachoruje?
Wtedy pomożemy. Ale nie znaczy, iż zamieszka z nami.
Minął tydzień w napięciu. Danuta milczała. Aż zadzwoniła siostra Marka, Agnieszka.
Marek powiedziała zaniepokojona mama trafiła do szpitala. Zawał serca.
Co?! Co się stało?
Lekarze mówią stres. Cała ta sprzedaż mieszkania, a potem wasza kłótnia
Marek poczuł znajome poczucie winy.
Jak się czuje?
Leży, narzeka. Cały czas o tobie mówi. Mówi: Może syn doceni, jak mnie pochowa.
Aga Przecież
Wiem, iż to takie emocje! wymamrotała siostra. Ale się martwię.
Wieczorem Marek podzielił się nowiną z Zosią.
Jedźmy do niej zaproponowała nagle Zosia.
Mówisz poważnie?
Jak najbardziej. Niech wie, iż nie jesteśmy obojętni.
W szpitalnej sali Danuta wyglądała na drobną i bezbronną. Gdy weszli, demonstracyjnie odwróciła się do ściany.
Mamo powiedział cicho Marek jak się czujesz?
A co cię to obchodzi? rzuciła, nie patrząc.
Pani Danuto wtrąciła Zosia. Może porozmawiamy?
Teściowa powoli się odwróciła:
O czym tu rozmawiać?
O tym, iż znalazła się pani w trudnej sytuacji. Ale chcemy pomóc. Tylko na naszych zasadach.
Nie chcę litości.
To nie litość cierpliwie tłumaczyła Zosia. To troska. Znajdziemy fajne mieszkanie na wynajem, pomożemy z opłatami. Odwiedzimy, zaprosimy ale mieszkać razem nie możemy.
Czemu? tym razem bez złości.
Bo każdy potrzebuje swojej przestrzeni. Pani lubi być szefową. My mamy własne nawyki, swój rytm.
A jak gorzej się poczuję?
To zawsze przyjedziemy i pomożemy. Ale nie znaczy, iż musimy mieszkać razem.
Danuta przez chwilę milczała, po czym spytała cicho:
Naprawdę pomożecie znaleźć coś porządnego?
Oczywiście potwierdziła Zosia.
I będziecie wpadać?
Jasne. I na święta. W końcu jest pani babcią naszych przyszłych dzieci.
Danucie zaszkliły się oczy:
Przyszłych?
Planujemy uśmiechnęła się Zosia.
A ja myślałam szepnęła teściowa myślałam, iż już zupełnie mnie nie akceptujecie…
Akceptujemy.
Miesiąc później pomogli Danucie wynająć przytulne dwupokojowe mieszkanko blisko parku. Pomogli z meblami, poznali z sąsiadkami. Danuta zapisała się do klubu robótek ręcznych, znalazła koleżankę podobnie żywą seniorkę.
Teraz wpadała do nich w każdy piątek. A kiedy po roku Zosia urodziła córeczkę, Danuta została najsłodszą babcią świata.
Wiesz co powiedziała kiedyś Zosi dobrze, iż mi wtedy odmówiłaś. Zanudziłabym się u was na śmierć! Teraz mam tyle fajnych zajęć!
Zosia uśmiechnęła się:
Chyba zrobiliśmy dobrze.
Marek, kołysząc maleńką córeczkę, myślał jak ważne jest umieć powiedzieć nie choćby najbliższym. Czasem właśnie to nie chroni miłość.
A wy co byście zrobili, gdyby krewni chcieli rozwiązać swoje sprawy waszym kosztem? Dajcie znać, czekam na wasze historię!




![Puchar Świata w Willingen. O której i gdzie obejrzeć skoki? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000M9FSU756EH7LF-C461.jpg)




