Przez prawie dwadzieścia lat pracowała w finansach, ale prawdziwa pasja nigdy jej nie opuściła. Joanna Nykiel wróciła do malarstwa po latach i dziś tworzy charakterystyczne strukturalne obrazy inspirowane morzem. W rozmowie opowiada o drodze od dziecięcej pasji do artystycznej tożsamości, o presji współczesnego świata i o tym, dlaczego sztuka powinna być przede wszystkim szczera.
Twoja historia z malarstwem zaczęła się bardzo wcześnie. Jak wyglądała ta droga?
Moja historia zaczęła się w dzieciństwie. Odkąd pamiętam spędzałam godziny na rysowaniu i malowaniu. To była moja naturalna forma wyrażania siebie. Życie potoczyło się jednak inaczej – nie poszłam na studia artystyczne. Wybrałam bardziej ścisłą drogę i przez prawie dwadzieścia lat pracowałam w korporacjach.
W pewnym momencie poczułam, iż czegoś mi brakuje. Zrozumiałam, iż tym brakującym elementem jest malarstwo. W 2016 roku wróciłam do niego na nowo. Na początku eksperymentowałam – wylewane akryle, interpretacje znanych obrazów. Z czasem zaczęłam szukać własnej drogi. I w końcu odnalazłam technikę, w której dziś pracuję.
Dlaczego w Twojej twórczości tak ważne jest morze?
Morze zawsze mnie przyciągało. Od dziecka ciągnęło mnie nad wodę. Uwielbiam szum fal, powiew morskiej bryzy, krzyk mew nad głową i piasek pod stopami. Morze daje mi poczucie wolności i przestrzeni.
To miejsce, w którym naprawdę mogę odetchnąć i uporządkować myśli. W moich obrazach próbuję zatrzymać ten stan – spokój, energię natury i emocje, które pojawiają się, gdy patrzymy na bezkres wody.

Twoje obrazy mają bardzo charakterystyczną fakturę. Jak powstają?
Tworzę obrazy strukturalne. Nakładam farbę bardzo grubą warstwą przy pomocy szpachelki. Dzięki temu powstają wypukłości, które zmieniają się w zależności od światła i kąta patrzenia. Obraz zaczyna żyć własnym życiem. Nakładam kolejne warstwy farby aż do momentu, w którym czuję, iż praca jest skończona. To bardzo intuicyjny proces.
Budowanie marki artystki to dziś również praca w mediach społecznościowych. Jak to wygląda w praktyce?
To naprawdę ciężka praca. Najtrudniejsze są dla mnie nagrania i próba przebicia się przez algorytmy. Zauważyłam też jedną rzecz – kiedy tworzyłam treści pod zasięgi, gwałtownie pojawiło się wypalenie. Dlatego teraz odpuszczam i robię to po swojemu. Kiedy pokazuję swoją twórczość szczerze, czuję satysfakcję, a to dla mnie najważniejsze.

Z czego jesteś dziś najbardziej dumna jako artystka?
Z tego, iż odważyłam się pokazać moje obrazy światu. Wielkim momentem były dla mnie Targi Młodej Sztuki. To był pierwszy raz, kiedy wyszłam z pracowni i zaprezentowałam moje prace publicznie.
Spotkałam tam wiele wyjątkowych osób, a reakcje na moje obrazy były niezwykle pozytywne. To było bardzo wzmacniające doświadczenie.
Jak dziś wygląda sytuacja kobiet w świecie sztuki i biznesu?
Z jednej strony jest łatwiej, bo mamy narzędzia, których wcześniej nie było, z drugiej strony przez to, iż każdy ma do tego dostęp, trudniej się wyróżnić. Współczesne kobiety mierzą się też z ogromną presją. Oczekuje się od nich, iż będą perfekcyjne w każdej roli.
Dlatego najważniejsze jest dla mnie jedno: żyć w zgodzie ze sobą i nie poddawać się. jeżeli naprawdę czegoś chcemy, trzeba iść w tym kierunku krok po kroku. Tak jak w podróży – na początku nie widać całej drogi, ale z czasem każdy kilometr przybliża nas do celu.
O czym marzysz jako artystka?
Marzę o zorganizowaniu wystaw indywidualnych i wernisaży.
Dla kogo są Twoje obrazy?
Dla ludzi świadomych, którzy czują emocje i potrafią je odczytać. Moje obrazy nie są tylko dekoracją. One mają w sobie pewien stan i energię. Trafiają do miejsc i do ludzi, do których powinny trafić.

Czego nauczyło Cię morze?
Morze jest żywiołem nieprzewidywalnym. Tak samo jak życie. Można coś zaplanować i wyobrazić sobie konkretną drogę, ale rzeczywistość często ma własny scenariusz.
I właśnie w tym tkwi jego piękno, bo niespodzianki, które przynosi życie –te trudne, jak i piękne – często prowadzą nas dokładnie tam, gdzie powinniśmy być.




