Szczerze?
Zajebisty film xd. Miód na mój układ nerwowy łaknący krwi. Nie był to wprawdzie slasher, ale Mortal Kombat 2 na flakach stara się nie oszczędzać. No i serwuje między poważniejszymi akcjami humor. O tak, a ten bywał miejscami fantastyczny – żeby nie powiedzieć cudowny – i sprawił, iż film wypuścił uchachanych widzów xD.
Fabuła prosta jak drut.
Nastał czas turnieju Mortal Kombat. Teraz gra toczy się nie o jakąś krainę, a o Ziemię. Wybrańcy stają do walk na śmierć i życie, a złole nie grają czysto.
Zgadza się.
Bardzo chciałam zobaczyć, jak rozwiąże się los Kitany. Chciałam zobaczyć, jaak Ziemia wygrywa, a Cage staje się Kurwa Cagiem.
Seans więc o wiele bardziej immersyjny, niż Prada 2 xD. Ale adekwatnie dlaczego?
Nie chodziło o to, by zrezygnować z ambitnego kina. W końcu mamy tu zacny wątek „co czyni z człowieka bohaterem”.
Chodziło o to, iż MK to bijatyka. Po prostu – i niespecjalnie potrzeba tu filozofii. Po prostu potrzeba widzom oceanu krwi.
Oczywiscie, humor to jedna z tych rzeczy, bez których MK2 by się nie udał. Wiem, iż się powtarzam, ale zapomniałam dodać, iż MK2 we wspaniały sposób nawiązuje do samego growego MK, popkultury xDDD i najnitsów. Piękne to było.
A na koniec twórcy dowalili słynną muzykę z MK. Przepięknie też skonstruowali napisy xD.
Na początku reklam czułam się dziwnie: cała sala wypełniona facetami… ufff, w trakcie doszły jeszcze ze cztery kobiety xd.
I wiecie, co?
Współczuję babeczkom, które wybrały się na Pradę, miast MK2. A to dlatego, iż jestem pewna – gorzej się bawiły.
Ps.: Tak, MK2 ma przyjemne walki, całkiem dynamiczne.
TEKST POWSTAŁ DZIĘKI WSPARCIU CZYTELNIKÓW, ZA CO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ ![]()








