Mój teść myślał, iż będziemy go utrzymywać bez końca – 11 lat z nami, a teraz wymyśla powody, by nie…

twojacena.pl 15 godzin temu

Mój teść był przekonany, iż będziemy go wciąż wspierać.

Mąż wychował się w kochającej, szczęśliwej rodzinie. Niestety, gdy jego ojciec, pan Stanisław, skończył 57 lat, nagle zmarła jego żona. Był to bardzo ciężki czas dla teścia trudno się było pozbierać po takiej stracie. Postanowiliśmy sprzedać jego mieszkanie w Gdańsku, podzielić się pieniędzmi i zaprosić go do naszego domu, by zamieszkał z nami do czasu, aż jakoś przezwycięży ból. Było to wykonalne.

Zakładaliśmy, iż potrwa to może pół roku, a potem teść kupi sobie jakieś własne lokum. Ale było inaczej. Bardzo spodobało mu się życie z nami. Ani na czynsz, ani na zakupy nie dokładał się ani złotówką. Gotowałam mu obiady, prałam rzeczy, sprzątałam pokój. On codziennie wychodził tylko do pracy. Czuł się u nas jak na wakacjach.

Tak minęło nam jedenaście lat. Z czasem zaczął coraz częściej udzielać nam lekcji, mówił, co i jak mamy robić, wprowadzał własne zasady mieliśmy tego dość. Wtedy podjęliśmy decyzję, iż kupimy mu mały domek w pobliżu Torunia. Jest zdrowym, wciąż sprawnym mężczyzną, poradzi sobie sam.

Kupiliśmy dom, wyposażyliśmy go we wszystko, co niezbędne. Ale teść zaczął wymyślać historie o bólach serca i różnych dolegliwościach. Wiemy, iż dramatyzuje tylko po to, by wrócić do nas. Ale ja już nie chcę. Marzę, by w końcu odpocząć i pobyć tylko z najbliższą rodziną. Jestem zwyczajnie zmęczona. Co powinnam zrobić?

Idź do oryginalnego materiału