Sobota zaczęła się od starego, znanego rytuału, wypracowanego przez lata. Stanisław stał przy otwartym bagażniku swojego starego suv-a, starannie układając puste worki płócienne nad skrzynką z narzędziami. Jego zgarbione plecy w podniszczonej kurtce wyrażały uniwersalny smutek i gotowość do ciężkiej pracy dla dobra Matki. Krysiu, jadę, nie tęsknij za bardzo. choćby się nie obejrzał, sprawdzając […]