Mogę śmiało powiedzieć, iż mam wielkie szczęście, mając takiego męża. Uważam go niemal za mężczyznę idealnego! Ale jak dobrze wiadomo, ideałów nie ma. Z czasem okazało się, iż mój mąż ma jednak jedną drobną wadę: jest nadmiernie towarzyski, otwarty i bardzo sympatyczny. Dla niektórych to pewnie żadna wada, ale dla mnie…
Piotr utrzymuje bliskie relacje z kobietami. Nie ukrywa przede mną swojej korespondencji, nie ma tam nic dwuznacznego, ale mimo wszystko nie podoba mi się ta sytuacja. Od lat wymienia listy z byłą koleżanką z pracy. Zofia, bo tak ma na imię, już dawno wyszła za mąż i przeniosła się z mężem do Niemiec, ale mimo upływu czasu wciąż jest obecna w naszym życiu. Jej wiadomości pojawiają się u nas regularnie.
Kiedy w pracy albo w podróży wydarzy mu się coś interesującego lub niecodziennego, natychmiast informuje o tym dwie kobiety: mnie i Zofię. Gdy stoi przed istotną decyzją, zawsze radzi się nie tylko mnie, ale i jej. Piotr dzieli się z Zofią niemal wszystkim. Zdarza się, iż omawiają sprawy, które według mnie powinny pozostać wyłącznie między nami. Szczerze mówiąc, bardzo mnie to irytuje.
Jeszcze raz podkreślę to świetny mąż. Dbamy wspólnie o dom, wszystkie obowiązki dzielimy po równo. Dobrze zarabia, nie mam na co narzekać. Często wychodzimy razem do kina, do teatru czy na kolację. I niby wszystko jest jak trzeba, ale nie potrafię zrozumieć, po co mu ta szczególna relacja z inną kobietą.
Może brzmi to głupio, ale zaczynam odczuwać zazdrość o własnego męża. Nie martwią mnie inne kobiety w jego otoczeniu w pracy nie zwracam na nie uwagi.
Nie potrafię pojąć, czego mu brakuje. Po co mu ta więź z Zofią? Nie daje mi to spokoju.













