Mój mąż pracuje, ale to ja utrzymuję cały dom – historia miłości, niezależności i kosztów “równego” związku w polskiej rzeczywistości

newsempire24.com 4 godzin temu

Słuchaj, czasem sama nie wierzę, iż tak się potoczyło moje życie. Pytasz, jak w ogóle do tego doszło, iż jestem teraz w takim miejscu, ale szczerze mówiąc miłość naprawdę potrafi zamydlić człowiekowi oczy. Naprawdę, były chwile, iż byłam tak naiwna, iż już mnie to śmieszy Odkąd pamiętam, moja mama powtarzała mi, iż jak chcę coś osiągnąć, muszę zapracować na to własnymi rękami. Kobieta powinna być niezależna, bo nigdy nie wiadomo, jak się życie potoczy to mi wbijała do głowy od najmłodszych lat.

No, i chyba nie przewidziała, iż wezme te rady tak dosłownie, iż potem trudno mi będzie znaleźć kogoś, kto pogodzi się z moją niezależnością. Większość facetów chciała czuć się opiekunem, a ja zawsze byłam samodzielna sama o siebie dbałam i rzadko prosiłam kogokolwiek o pomoc. Potem już całkiem wpadłam w wir pracy przez lata byłam singielką, aż do 35-tki. I tak poznałam Darka. On miał tyle lat co ja, więc myślałam, iż będzie nam po drodze. Spodobało mi się, iż nie narzucał mi swojego zdania, nie miał pretensji, gdy mówiłam, iż coś załatwię sama. Nie był typem, który chodzi z kwiatami co tydzień, czy szepta czułe słówka bez pokrycia, czego szczerze nie znoszę. Przy nim czułam się partnerką.

No ale człowiek uczy się na błędach, prawda? Powinnam była przewidzieć, ile ta równość będzie kosztować bo w pewnym momencie to już choćby nie było równo.

Wzięliśmy ślub Darek zamieszkał ze mną. Nie miał własnego mieszkania, całe życie mieszkał z mamą, a ja nie wyobrażałam sobie wspólnego życia pod jednym dachem z teściową wystarczyło mi parę opowieści od koleżanek. Na początku Darek twierdził, iż musi spłacić nieduży kredyt, który wziął na operację mamy. Przez pierwszy miesiąc nie dołożył się do żadnych rachunków dałam mu wiarę, przecież jesteśmy rodziną.

Ale potem mijają miesiące, a on wciąż nie ma żadnych pieniędzy. Zawsze słyszę, iż w pracy mu obcięli godziny, iż wypłata mizerna i tak ciągle. A ja płacę za wszystko: za jedzenie, za prąd, za wspólne wyjścia do kina albo na pizzę. Potem zaczął mówić, iż odkłada, żebyśmy mogli kiedyś kupić dom na Mazurach albo może domek letniskowy na wakacje ale przez pięć lat nie widziałam ani złotówki ani choćby wyciągu z jego konta. Jesteśmy rodziną ale przecież to nie znaczy, iż wszystko ma być na mojej głowie.

Zaczęłam się w końcu złościć no ile można? Pięć lat go utrzymuję, a on nie widzi problemu! Pokłóciliśmy się ostro, on się spakował i wrócił do mamy. I wiesz co? Po trzech dniach już nie wytrzymałam, tęskniłam i znowu go sprowadziłam sama nie wiem, z przyzwyczajenia czy z poczucia obowiązku? No ale wrócił i znów powrót do starego programu, nie daje mi ani grosza, znów mnie wszystko kosztuje. Ja już naprawdę nie mam siły. Zamiast wydawać pieniądze na drobiazgi dla siebie, na ciuchy albo kosmetyki, wszystko idzie na rachunki i codzienne życie.

I co mam dalej robić? Rozwód? Czy on kiedyś się ogarnie? Nie wiem, już serio nie mam pojęcia, jak się z tym uporaćW pewnym momencie, gdy siedziałam przy kuchennym stole i liczyłam ostatnie drobne w portfelu, poczułam, iż to koniec nie tylko pieniędzy, ale też mojej cierpliwości. Nagle dotarło do mnie, jak bardzo przez te lata rozmieniłam się na drobne, jak bardzo sama siebie przekonywałam, żeby znosić to, co czuję jako niesprawiedliwość. Wzięłam kartkę i napisałam do Darka zwykłe, szczere: Dziękuję za wszystko, ale pora, by każdy z nas znalazł swoją drogę. Potem powiesiłam ją na lodówce, spakowałam mu rzeczy, choćby nie płakałam zamiast tego poczułam ulgę, chyba po raz pierwszy od dawna.

Kiedy wróciłam z pracy i zobaczyłam pusty fotel, nie było mi smutno. Zrobiłam sobie kawę, zjadłam kawałek ciasta, które kupiłam tylko dla siebie. Z okna patrzyłam na ulicę, myśląc, iż to właśnie jest wolność nie ta pokazowa, którą tak się szczyciłam, ale prawdziwa, cicha, codzienna. Może właśnie tego chciała dla mnie mama, kiedy powtarzała swoje rady? Wiem tylko jedno: już nigdy nie zamienię tej ciszy, tej lekkości serca, na kogoś, kto myśli, iż miłość to wygoda.

A najdziwniejsze jest to, iż następnego dnia, gdy poszłam do kawiarni z koleżanką, poczułam się dokładnie tak, jak powinna czuć się kobieta. Lekka, szczęśliwa, gotowa na cokolwiek, co przyniesie życie. I chyba pierwszy raz pomyślałam, iż życie potrafi się naprawdę dobrze potoczyć wystarczy przestać się bać siebie samej.

Idź do oryginalnego materiału