Mój mąż spóźnił się na pogrzeb mojego ojca. Telefon zadzwonił piętnaście minut przed ceremonią jego głos, ochrypły i daleki, mówił o korkach na ulicach Warszawy, o tym, iż dzisiaj wszystko jest na opak, iż „już jedzie”, iż „zaraz będzie”. Stałam przed kościołem św. Wojciecha, w czarnym płaszczu, zmarznięte palce ściskały skórzaną torebkę, kiwnęłam głową choć […]