Mój brat z rodziną chcieli zatrzymać się u mnie w Warszawie na mój koszt. Na szczęście wcześniej jasno im pokazałem, iż nie ma na to szans!

newsempire24.com 5 godzin temu

Mój brat, Michał Nowak, jest ode mnie starszy o sześć lat. Trzy lata temu wziął ślub z Agnieszką i postanowili zamieszkać w jej mieszkaniu, zamiast z naszymi rodzicami w Poznaniu. Wynajęcie czegokolwiek w Krakowie kosztuje majątek, więc to była dla nich jedyna sensowna opcja. Ja natomiast już od sześciu lat jestem żonaty z Małgorzatą, rodowitą warszawianką, więc zamieszkaliśmy razem w Warszawie. Mamy dwójkę dzieci Bartka, który ma sześć lat, oraz Karolinę, czteroletnią córeczkę. Oboje z Gosią pracujemy, dzięki czemu mogliśmy kupić małe mieszkanie na kredyt, choć to raptem jednopokojowy lokal.
Nie tak dawno temu rodzice zadzwonili z wiadomością, iż Michał z rodziną wybiera się do Warszawy i zamierzają zatrzymać się u nas na tydzień. Sugerowali wręcz, iż to przecież oczywiste, żebyśmy ich przyjęli pod swój dach. Oczywiście byłem szczęśliwy na myśl o spotkaniu z Michałem po tylu latach, ale nie miałem możliwości, żeby gościć ich wszystkich w naszym ciasnym mieszkaniu przecież nasza czwórka ledwo się tam mieści.
W dniu ich przyjazdu spotkałem się z nimi na Dworcu Centralnym. Przez cały dzień zwiedzaliśmy Stare Miasto i Krakowskie Przedmieście. Wieczorem, przy kolacji, rozmowa znów zeszła na temat noclegu. Rodzice zaczęli przekonywać, żebym przyjął całą trójkę Michała, Agnieszkę i ich syna Tomka bo wynajęcie czegokolwiek w Warszawie to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych za tydzień. Niestety, musiałem z żalem odmówić.
Chcąc rozładować napięcie, zaproponowałem, iż zapłacę za hotel, ale Michał stanowczo zaprotestował, nalegając, by spali u nas. Próbowałem jeszcze podsuwać inne pomysły może hostel albo pokój u znajomych ale każdą propozycję z góry odrzucili. Zrozumiałem wtedy, iż zamierzają cały tydzień spędzić u nas, licząc na to, iż będą mieć darmowe zakwaterowanie i jedzenie.
Wiem jednak, iż mam prawo odmówić w końcu dobro i komfort mojej rodziny są najważniejsze. Dzieci muszą mieć przestrzeń, żona spokój, a życie przecież toczy się dalej. Nikogo nie muszę wpuszczać do swojego domu w Warszawie, choćby jeżeli chodzi o brata.

Idź do oryginalnego materiału