Mój brat postanowił zamieszkać z teściową i do tej pory nie ogarniamy, co mu przyszło do głowy
Mój młodszy brat ożenił się w absurdalnie młodym wieku, bo ledwo skończył 18 lat. Wyglądało to tak, jakby koniecznie chciał udowodnić całemu światu, iż jest już dorosły i niezależny.
Odkąd się urodził, praktycznie się nim opiekowałam moje dzieciństwo skończyło się dokładnie w chwili, kiedy rodzice przywieźli go ze szpitala. Potem podrósł, wpakował się w małżeństwo i wyprowadził i jego życie, o dziwo, wcale nie rozkwitło, wręcz przeciwnie.
Jego żona, równie młoda i świeżo wykluta z liceum, miała charakterek nie z tej ziemi. Już podczas pierwszego spotkania rodzina jednogłośnie stwierdziła, iż z Anielki żaden aniołek. Taktu i kultury to ona chyba choćby szkolnie nie zaliczyła, a uroda powiedzmy, iż Polka przeciętnej urody. Do dziś zachodzę w głowę, co mój brat w niej widział. Zamieszkali w kawalerce tuż obok naszego bloku, razem z jej matką, teściową mojego brata. Teść z tych milczących mało kiedy otwierał buzię, zwykle kiwał tylko głową i milczał. Za to teściowa uwielbiała wszystkim rządzić, rozstawiała po kątach i wydawała rozkazy, które cała rodzina musiała wykonywać bez szemrania. Brata krytykowała z prędkością karabinu maszynowego, nie przebierając w słowach a żona w zasadzie tylko dołączała się do koncertu życiowego niezadowolenia.
Sposób, w jaki traktowały mojego brata, doprowadzał mnie do szału. Kilka razy próbowałam po siostrzanemu porozmawiać, iż może czas się ogarnąć, ale on powtarzał: Wszystko w porządku, Aniela mnie kocha, jestem szczęśliwy. Akurat Z czasem brat przeszedł metamorfozę z życiowego wulkanu w teścia mówił rzadko, zwykle kiwał tylko głową i patrzył gdzieś w dal. Ale choćby najcierpliwszy Polak ma swój limit. Pewnego dnia spakował wszystkie swoje toboły do reklamówki po Biedronce, i wyszedł nie powiedział ani słowa.
Widok był niecodzienny mój brat, taki roztrzęsiony, nie do poznania Sam potem przyznał, iż największą głupotą było żenić się tak młodo.
Każdy ma jakąś granicę, gdy czara się przelewa, i wtedy człowiek potrafi zniknąć po cichu z miejsca, w którym już choćby najlepszy bigos nie smakuje.








