Pewnego dnia mój brat, Michał, zadzwonił do mnie z informacją, iż razem z żoną i dziećmi wyjeżdżają na urlop nad Bałtyk. Zależało mu, żebym w tym czasie zaopiekował się naszą mamą, bo nie chciał zostawiać jej samej w domu. Zgodziłem się bez wahania, bo przez długi czas to on przejął większość obowiązków związanych z opieką nad mamą.
Moja mama, Stefania, zawsze miała trudny charakter i potrafiła zrobić awanturę o byle drobiazg. W mojej kawalerce na Pradze miałem tylko jedno łóżko, więc uznałem, iż mama powinna spać wygodnie. Sam przeniosłem się na materac na podłodze.
Na początku wszystko było w miarę w porządku. Jednak już pierwszej nocy, kiedy przyszło do spania, mama zaczęła się denerwować, mówiąc, iż łóżko jest niewygodne i coś ją uwiera w plecy. Byłem trochę zaskoczony, bo łóżko było nowe, kupione ledwo kilka miesięcy wcześniej. Przyniosłem jej dodatkową kołdrę, mając nadzieję, iż przynajmniej tym razem nie będzie narzekać. Niestety – wciąż była niezadowolona i nie mogła znaleźć sobie miejsca.
Rano obudziłem się, zrobiłem sobie mocną kawę z ekspresu, zjadłem kanapkę z serem i szykowałem się do pracy. Przed wyjściem mama nagle zapytała:
– A gdzie ty idziesz? Kto mi zrobi zastrzyk?
Byłem zdziwiony, bo nikt mi nie wspominał o żadnych zastrzykach. gwałtownie zadzwoniłem do Michała, a on wyjaśnił mi, iż mama sama od dawna podaje sobie leki, nie potrzebuje do tego pomocy. Trochę mi ulżyło, bo i tak miałem już spore opóźnienie.
Po pracy wróciłem do domu i zastałem mamę leżącą na łóżku, ciężko dyszącą. Było mi trudno ją podnieść. Okazało się, iż pod moją nieobecność podjadała rzeczy, na które nie powinna sobie pozwalać ze względu na zdrowie. Nic dziwnego, iż tak się źle poczuła.
– Nie dbasz o mnie, widzisz? Tylko tobie na rękę, żebym już umarła! rzuciła mi mama z wyrzutem.
– Mamo, nie mogę rzucić pracy i siedzieć przy tobie cały czas.
Prawda jest taka, iż mama jeszcze daje sobie radę sama chociaż czasami się buntuje i trzeba mieć do niej dużo cierpliwości. Parę lat temu brat sprzedał jej mieszkanie na Ochocie i dzięki temu kupił dla swojej rodziny większe, trzypokojowe na Ursynowie. Mama zamieszkała z nimi, bo tak było najwygodniej dla wszystkich.
Naprawdę nie wiem, jak z nią wytrzymać i jak radzić sobie z jej humorem. Zachowuje się jak rozkapryszone dziecko tylko, iż humorów dziecka człowiek nie bierze tak do siebie. Stefani trudno dogodzić. Mam nadzieję, iż brat wróci szybko.











