Mój brat pojechał na urlop i poprosił, bym zajęła się naszą mamą. Nie spodziewałam się, iż przyjdzie mi za to zapłacić tak wysoką cenę

polregion.pl 1 miesiąc temu

Pewnego dnia mój brat Marek zadzwonił do mnie i oznajmił, iż wraz z całą rodziną wyjeżdża nad Bałtyk na urlop. Nie chciał zostawiać naszej mamy samej w domu, więc poprosił, żebym ją na ten czas przygarnęła do siebie. Zgodziłam się bez wahania w końcu Marek i jego żona opiekowali się mamą przez lata, więc chciałam również dołożyć swoją cegiełkę.
Mama Elżbieta zawsze miała silny charakter i z byle powodu potrafiła zrobić wielkie zamieszanie. W moim małym mieszkaniu w Warszawie było tylko jedno łóżko, więc postanowiłam, iż oddam je mamie, a sama przenocuję na materacu na podłodze.
Z początku wszystko układa się dobrze. Gdy jednak zbliża się pora spania, mama zaczyna marudzić, iż na łóżku jest jej niewygodnie, coś uwiera ją w plecy i nie może zasnąć. To łóżko kupiłam zaledwie miesiąc temu, więc nie powinno być żadnych problemów. Przynoszę więc dodatkową kołdrę i podkładam ją pod materac w nadziei, iż mama wreszcie się uspokoi. Nic z tego całą noc kręci się i wzdycha niezadowolona.
Rankiem wstaję, parzę kawę i szykuję się do pracy. Mama zatrzymuje mnie w drzwiach:
Gdzie tak pędzisz? A kto mi zrobi zastrzyk? pyta z wyrzutem.
Jestem zaskoczona, bo nikt nie wspominał mi o żadnych zastrzykach. Dzwonię po wyjaśnienia do Marka i okazuje się, iż mama od dawna sama potrafi zrobić sobie zastrzyk. Kamień z serca mogę więc biec do pracy, bo i tak już jestem spóźniona prawie dwie godziny.
Wieczorem wracam do domu i widzę mamę leżącą na kanapie, dyszącą ciężko. Martwię się, zastanawiam się, co się stało. Okazuje się, iż pod moją nieobecność zjadła sporo rzeczy, których nie powinna jeść przez stan zdrowia, i teraz bardzo źle się czuje.
Nie troszczysz się o mnie, dlatego tak się dzieje. Chcesz, żebym umarła? mówi mama z wyrzutem.
Mamo, nie mogę rzucić pracy, by cały czas cię pilnować i opiekować się tobą odpowiadam ze zniecierpliwieniem.
Mama wciąż radzi sobie sama, tylko kilka lat temu Marek sprzedał jej mieszkanie na Pradze i za uzyskane z tego pieniądze kupił sobie, żonie i dzieciom duże, trzypokojowe mieszkanie na Bemowie. Mama zamieszkała wtedy z nimi.
Nie mam pojęcia, jak mówić do mamy, by nie była tak kapryśna. Zachowuje się jak dziecko, ale niestety jej fanaberie wcale mnie nie bawią, wręcz przeciwnie powodują frustrację. Po prostu mama bywa nie do zniesienia.

Idź do oryginalnego materiału