Mój brat, Szymon Kowalczyk, jest ode mnie starszy o sześć lat. Trzy lata temu wziął ślub i zdecydowali razem z żoną, iż przeniosą się do jej kawalerki na Pradze zamiast mieszkać z naszymi rodzicami pod Łodzią. Czynsze w Warszawie są ogromne, więc dla nich była to jedyna rozsądna opcja. Ja miałem już wtedy żonę, Agatę z domu Wysocką rodowitą warszawiankę z którą jesteśmy razem od sześciu lat i mamy dwójkę dzieci: Michała (6 lat) i Małgosię (4 latka). Oboje pracujemy, więc udało nam się na kredyt kupić skromne, ale własne mieszkanie na Ursynowie.
Kilka dni temu rodzice zadzwonili z informacją, iż Szymon z rodziną przyjeżdżają na tydzień do Warszawy i liczą na gościnę oraz nocleg u mnie. Oczywiście, ucieszyłem się na myśl o spotkaniu z bratem po tylu miesiącach rozłąki, ale warunki mieszkaniowe nie pozwalają nam przyjąć gości cała nasza czwórka ledwo mieści się w jednopokojowym mieszkaniu.
Na dworcu Warszawa Centralna przywitaliśmy się pełni wzruszenia. Cały dzień oprowadzałem ich po mieście, pokazując najpiękniejsze zakątki stolicy. Wieczorem, przy kolacji w niewielkiej knajpce na Nowym Świecie, mama raz jeszcze dała mi do zrozumienia, iż najlepiej będzie, jeżeli brat z rodziną zatrzymają się właśnie u nas. Wynajem hotelu czy mieszkania w centrum Warszawy to bardzo kosztowna sprawa zresztą każdy, kto tu mieszka, wie, jak jest.
Z ciężkim sercem musiałem powiedzieć, iż to niemożliwe. Przy wspólnym stole zaproponowałem nawet, iż znajdę i opłacę dla nich hotel na dwa-trzy dni, póki nie znajdą czegoś tańszego. Szymon jednak poczuł się najwyraźniej urażony. Uparł się, iż przecież rodzina powinna sobie pomagać i iż naturalne jest, iż zatrzyma się u młodszego brata.
Próbowałem rozmawiać, proponowałem hostele, mieszkanie przez znajomego albo choćby schronisko młodzieżowe wszystkie rozwiązania zostały odrzucone, niemal bez rozważenia. Zrobiło się nerwowo. Widać było, iż liczą na darmowy pobyt: spanie, jedzenie, wszystko na mój koszt Jednak wiem jedno: mam prawo odmówić, choćby jeżeli nie wszyscy to rozumieją. Najważniejsze jest dla mnie, by Moja Agata oraz dzieci mieli spokój i przestrzeń do życia. Mimo rodzinnych emocji nikt nie może ode mnie wymagać, żebym poświęcał komfort własnej rodziny. Nie jestem nikomu winien dachu nad głową, choćby najbliższym. W końcu to moje życie i rodzina jest moją odpowiedzialnością.















