Te interwencje (bo taką nazwę najczęściej stosuje się do owych praktyk) zrazu organizowano w stolicy jakby nieśmiało, bardziej na zasadzie 24-godzinnego performansu niż regularnej wystawy. Z czasem jednak projekt się utrwalał i do dzisiaj aż 15 twórców proponowało własny „klucz do zamku”. Często wchodzili w dyskurs z ikonicznymi dziełami Jana Matejki (np. Jan Kiełbowicz, Tomasz Partyka) lub z narodowymi mitami (Wojciech Pietrasz). Były wątki feministyczne (Helena Stiasny, Agata Zbylut), dialogi z architekturą i przestrzenią Zamku Królewskiego (Piotr Mlącki), artystyczne komentarze dotyczące losu jednostki skonfrontowanej z mechanizmami polityki i władzy (Anna Baumgart). Artyści chętnie flirtowali z dziełami sztuki dawnej, jak Jan Mioduszewski z obrazem Cornelisa Gijsbrechtsa czy Maja Kitajewska z dziełem Paolo Uccello.
Dialog z przeszłością
Obecnie oglądać można jedną z najbardziej efektownych prac z tego cyklu. To „Memesis” Karoliny Jarzębak, absolwentki ASP w Gdańsku i laureatki sprzed trzech lat Grand Prix konkursu Bielska Jesień, prezentowane w Nowej Sali Poselskiej zamku. Jej dzieło to swoisty rebus, w którym mieszają się elementy popkultury, internetowe przekazy, symbole religijne, a choćby teorie spiskowe i zmutowany człowiek-stonoga. Wygląda to nieco bajecznie, lekko dziwacznie, a cały ten świat oglądamy z perspektywy osoby kierującej samochodem, próbującej się przebić przez ów chaos wizualnych bodźców. I wbrew pozorom to uniwersum wcale nie jest zabawne, ale raczej niepokojące, dystopijne, choćby groźne. Kwintesencja czasów.
Na czym w tym przypadku polega dialog z przeszłością? Przede wszystkim na stosowanej przez artystkę pracochłonnej i efektownej technice intarsji. Niegdyś uchodzącej za wyrafinowany, elegancki i czysto estetyczny sposób zdobienia mebli. Symbol harmonii i piękna. W przypadku jej pracy wykorzystany do refleksji nad egzystencjalnymi pułapkami współczesności jako obraz postępującego chaosu atakujących nas zewsząd obrazów, przekazów, pokus.
PROMOCJA
Dla Totalizatora Sportowego Zamek Królewski stanowi miejsce o szczególnym znaczeniu. To wyjątkowy symbol polskiej państwowości, kultury i dziedzictwa narodowego, przestrzeń, w której od wieków odbywały się wydarzenia najwyższej rangi. Misja społeczna Totalizatora Sportowego, obejmująca m.in. troskę o rozwój kultury i sztuki, a także zachowanie dziedzictwa narodowego, czego przykładem jest Zamek Królewski, jest konsekwentnie realizowana do dziś. Z każdej złotówki przeznaczonej na gry liczbowe LOTTO, aż 19 groszy trafia na wsparcie kultury i sportu: https://www.totalizator.pl/zaangazowanie/wsparcie-kultury
Na tych artystycznych interwencjach wydają się korzystać wszyscy. Zwiedzający doświadczają zaskoczenia, a czasem estetycznej lub ideowej prowokacji, przekonując się, iż rezydencja królów nie jest tylko świętą skarbnicą tradycji, ale miejscem dialogu. Zamek zaś wzbogaca swój wizerunek o współczesność, dając preteksty, by odwiedzać go częściej niż raz w życiu.
W sierpniu 1973 r., z inicjatywy Totalizatora Sportowego, został rozegrany mecz piłkarski między dwoma stołecznymi drużynami – Legią i Gwardią – a cały dochód z niego został przekazany na fundusz odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. W ramach totolotka zaś (dzisiejsze Lotto) regularnie organizowano specjalne zakłady, z których zyski zasilały w całości prace nad siedzibą polskich królów. Dziś królewskiej rezydencji nie trzeba już rekonstruować, ale pieniądze rzetelnego sponsora (od 2003 r. Lotto przekazało na Fundusz Promocji Kultury ponad 4,3 mln zł) zawsze się przydają. Ot, choćby na wystawy czasowe.
Kwintesencja czasów
Do końca października otwarta będzie w Zamku Królewskim rekomendowana już przez nas na Afiszu malarska wystawa Łukasza Stokłosy. A tylko do końca czerwca można obejrzeć dwie inne prezentacje. O jednej z nich – „Ostatni zamek. Zamczystość” – także pisaliśmy na naszych łamach. Druga to adekwatnie projekt artystyczny, realizowany pod intrygującym tytułem „Klucz w Zamku” od 2022 r. Jak pisze o nim jego kuratorka Monika Przypkowska, „celem jest wprowadzenie perspektywy sztuki współczesnej do historycznej tkanki ekspozycyjnej”. Idea nie jest nowa. Na świecie sporo rezydencji bawi się w takie mieszanie tradycji z nowoczesnością, w tym tak znane, jak pałac w Wersalu czy Belweder w Wiedniu. A w Polsce choćby Zamek na Wawelu. Każdy robi to jednak nieco inaczej, na ogół w ścisłej relacji z charakterem zbiorów i specyfiką miejsca.
Te interwencje (bo taką nazwę najczęściej stosuje się do owych praktyk) zrazu organizowano w stolicy jakby nieśmiało, bardziej na zasadzie 24-godzinnego performansu niż regularnej wystawy. Z czasem jednak projekt się utrwalał i do dzisiaj aż 15 twórców proponowało własny „klucz do zamku”. Często wchodzili w dyskurs z ikonicznymi dziełami Jana Matejki (np. Jan Kiełbowicz, Tomasz Partyka) lub z narodowymi mitami (Wojciech Pietrasz). Były wątki feministyczne (Helena Stiasny, Agata Zbylut), dialogi z architekturą i przestrzenią Zamku Królewskiego (Piotr Mlącki), artystyczne komentarze dotyczące losu jednostki skonfrontowanej z mechanizmami polityki i władzy (Anna Baumgart). Artyści chętnie flirtowali z dziełami sztuki dawnej, jak Jan Mioduszewski z obrazem Cornelisa Gijsbrechtsa czy Maja Kitajewska z dziełem Paolo Uccello.
Obecnie oglądać można jedną z najbardziej efektownych prac z tego cyklu. To „Memesis” Karoliny Jarzębak, absolwentki ASP w Gdańsku i laureatki sprzed trzech lat Grand Prix konkursu Bielska Jesień, prezentowane w Nowej Sali Poselskiej zamku. Jej dzieło to swoisty rebus, w którym mieszają się elementy popkultury, internetowe przekazy, symbole religijne, a choćby teorie spiskowe i zmutowany człowiek-stonoga. Wygląda to nieco bajecznie, lekko dziwacznie, a cały ten świat oglądamy z perspektywy osoby kierującej samochodem, próbującej się przebić przez ów chaos wizualnych bodźców. I wbrew pozorom to uniwersum wcale nie jest zabawne, ale raczej niepokojące, dystopijne, choćby groźne. Kwintesencja czasów.
Częściej niż raz w życiu
Na czym w tym przypadku polega dialog z przeszłością? Przede wszystkim na stosowanej przez artystkę pracochłonnej i efektownej technice intarsji. Niegdyś uchodzącej za wyrafinowany, elegancki i czysto estetyczny sposób zdobienia mebli. Symbol harmonii i piękna. W przypadku jej pracy wykorzystany do refleksji nad egzystencjalnymi pułapkami współczesności jako obraz postępującego chaosu atakujących nas zewsząd obrazów, przekazów, pokus.
Na tych artystycznych interwencjach wydają się korzystać wszyscy. Zwiedzający doświadczają zaskoczenia, a czasem estetycznej lub ideowej prowokacji, przekonując się, iż rezydencja królów nie jest tylko świętą skarbnicą tradycji, ale miejscem dialogu. Zamek zaś wzbogaca swój wizerunek o współczesność, dając preteksty, by odwiedzać go częściej niż raz w życiu.
W sierpniu 1973 r., z inicjatywy Totalizatora Sportowego, został rozegrany mecz piłkarski między dwoma stołecznymi drużynami – Legią i Gwardią – a cały dochód z niego został przekazany na fundusz odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. W ramach totolotka zaś (dzisiejsze Lotto) regularnie organizowano specjalne zakłady, z których zyski zasilały w całości prace nad siedzibą polskich królów. Dziś królewskiej rezydencji nie trzeba już rekonstruować, ale pieniądze rzetelnego sponsora (od 2003 r. Lotto przekazało na Fundusz Promocji Kultury ponad 4,3 mln zł) zawsze się przydają. Ot, choćby na wystawy czasowe.









