Drogi pamiętniku,
Rano obudziłam się gorączkowo, jakby mnie powaliła choroba. Dopiero wczoraj byłam na cmentarzu w Warszawie. Mój mąż, Staszek, poprosił, żebym oczyściła grób jego babci. Gdy szukał jej miejsca, Weronika przyciągnęła mój wzrok stadem kruków, siedzących na zardzewiałej bramie. Czując, iż ktoś na nas patrzy, spojrzałam na metalowy pomnik. Na czarnobiałym zdjęciu widniała starsza kobieta w chustce. Wtem rozległ się surowy, męski głos:
Na co się gapiisz? Posprzątaj!
Nie rozumiejąc, dlaczego, przystąpiłam do sprzątania na cudzym grobie. To nie był koniec dziwactw. Kiedy Staszek odnalazł grób swojej babci, wydawało się, iż stary pomnik zamienił się w nowy biały marmur. choćby fotografia staruszki wyglądała inaczej; zamiast babci, patrzyła na mnie młoda kobieta z szerokim uśmiechem.
Nic nie rozumiem! wyraził się zaskoczony Staszek. Kto mógł to zrobić? Nie ma już żadnych krewnych; wszyscy tu leżą.
Nie wiem, jak to mogło się stać zmarszczyłam brwi.
***
Ręce Weroniki pulsowały bólem, a ja nie mogłam przestać myśleć o tym, kto podmienił pomnik ukochanej babci Staszka.
Może to halucynacja albo czary? zapytałam męża.
Idź do lekarza poradził Dr. Stanisław. A co do pomnika, sam nie rozumiem.
W szpitalu zaczęła się moja mała epopeja. Chirurg przepisał zastrzyki w stawy, które odrzuciłam. Rentgen nic nie pokazał, więc skierowano mnie do apteki po maści i leki przeciwbólowe. Do bólu w rękach dołączyła się mdłości i niskie ciśnienie. Czułam, jakby w moim ciele nie ma już żadnego zdrowego organu. Tak trwało kilka dni; lekarze nic nie znaleźli, a ja zaczynałam przygotowywać się na najgorsze. Sąsiadka z podwórka, Wera Szymonowa, przyszedłszy po sól, nie rozpoznała mnie:
Dziewczyno, co ci się stało? zapytała z troską. Wyglądasz na wyczerpaną.
Opowiedziałam jej o głosie, który kazał mi sprzątać cudzy grób i o nagłej przemianie pomnika na grobie babci Staszka.
Głos, mówisz? Pomnik i zdjęcie się zmieniły? zamyśliła się starsza kobieta. To chyba właściciel cmentarza, który chciał cię obarczyć cudzą chorobą. Może okazał się współczulny, a może wziął podatek w naturze.
Jak to? szlochałam.
Czarna magia! westchnęła sąsiadka. Do kościoła się wybierz.
Kościół nie przyniósł ulgi. Rok mijał, a ból nie ustępował. Musiałam odejść z pracy. Poruszanie się po mieszkaniu stało się dla mnie koszmarem. Po Wielkanocy, w dzień Zaduszny, Staszek zaproponował, żebym odwiedziła zmarłych krewnych:
Spróbujesz?
Postaram się odpowiedziałam drżąc.
Jesteś właścicielem cmentarza! rozpłakana, ciężko chora wykrzyknęła. Przyjmij mój dar! Nie chcę umierać! Mam dzieci, męża! Zabrać cudze choroby z powrotem!
Wtedy zaczęły mi się łamać gardło i oczy. Wszyscy zmarli zdawali się patrzeć na tę chudą, nieszczęśliwą kobietę. W oczach mężczyzn na zdjęciach przelatywało współczucie.
Weź pieniądze! szepnęło w moich uszach. Idź z Bogiem! Ktokolwiek cię zamówił, dostanie odpłatę.
Dlaczego płaczesz przy cudzym grobie? usłyszałam zdenerwowany głos Staszka. Chodźmy!
Pomnik babci wrócił do starego kształtu. Na zdjęciu znów była starsza kobieta z zasmuconym wyrazem twarzy.
No nie! wykrzyknął przerażony Staszek.
Chcę żyć! znowu załamała się Weronika. Panie właścicielu, chroń mnie!
***
Następnego ranka obudziłam się całkowicie zdrowa. W głowie kłębiły się myśli o wczorajszym dniu. Zorientowałam się, kto z krewnych mógłby być sprawcą zła. Moja szwagierka, od pierwszego spotkania nieprzychylna mnie, niedługo zachorowała i zmarła. Trudno było mi uwierzyć w to, co się stało, ale serce nie chciało przyjąć takiej prawdy.
Z wyrazami niepewności,
Bronisława









![Dorota Deląg: Bycie mamą, zwłaszcza samodzielną, to istna harówa [PODCAST "Bliżej"]](https://m.mamadu.pl/aaffc119db54f7efc2a0cc6ca7d81ecb,1920,1080,0,0.webp)

