Miłość pośród rodzinnych zawirowań – opowieść o teściowej, szwagierce i walce o swoje miejsce w domu

newsempire24.com 3 godzin temu

Znowu dla nich koperta, a dla nas tylko słoik ogórków? myślę, patrząc na stół w kuchni teściowej. Siedzę z mężem, Piotrem, przy stole, a naprzeciwko nas jego mama, Stanisława. Właśnie wróciła z pokoju, gdzie wręczyła mojej szwagierce, Jadwidze, kolejną kopertę z pieniędzmi. Wiem, bo widziałam przez uchylone drzwi. Jadwiga szeroko się uśmiecha, a jej mąż, Tomek, nie ukrywa zadowolenia.

Bogno, może jeszcze trochę sałatki? pyta teściowa, stawiając przede mną miskę. Sama ją robiłam, specjalnie dla was.

Czuję, iż w gardle rośnie mi gola. Dla was. Dla nas zawsze jest jedzenie. Dla nich pieniądze na wakacje, nowy samochód, remont mieszkania. Dla nas słoiki i ciasto na wynos. Czy jestem niewdzięczna? Może powinnam się cieszyć z tego, co mam?

Piotr ściska mnie pod stołem za rękę. Znam ten gest nie zaczynaj przy stole. Ale już nie mogę dłużej milczeć.

Mamo, a Jadwiga znowu dostała coś ekstra? pytam cicho, ale stanowczo.

W kuchni zapada cisza. Słychać tylko tykanie zegara i szuranie widelca Tomka po talerzu.

Bogno, nie przesadzaj mówi teściowa chłodno. Każdemu daję to, czego potrzebuje.

A my nie potrzebujemy? Piotr próbuje się wtrącić, ale Stanisława ucina go wzrokiem.

Wy macie wszystko. Pracujecie oboje, macie mieszkanie po moich rodzicach. Jadwiga ma trudniej.

Jadwiga spuszcza wzrok, ale widzę cień triumfu na jej twarzy. Tomek choćby nie udaje skrępowania.

Wychodzę na balkon. Potrzebuję powietrza. Przypominam sobie pierwsze lata naszego małżeństwa jak starałam się być dobrą synową, jak piekłam ciasta na święta, pomagałam w ogrodzie, dzwoniłam z życzeniami na imieniny. Zawsze słyszałam: Jadwiga to zrobiła lepiej, Jadwiga ma trudniej, Jadwiga jest zaradna.

Pamiętam Wigilię sprzed trzech lat. Siedzieliśmy przy stole, a teściowa wręczyła Jadwidze i Tomkowi kopertę z napisem Na nowy start. My dostaliśmy słoik domowego smalcu i kawałek makowca. Piotr próbował żartować: Mamo, a dla nas nie ma nowego startu?. Stanisława tylko się uśmiechnęła: Wy już wystartowaliście.

Wtedy po raz pierwszy poczułam się gorsza, jakbyśmy byli jedynie dodatkiem do tej rodziny.

Bogno! Piotr wychodzi za mną na balkon. Proszę, nie rób sceny.

To nie jest scena! syczę przez zaciśnięte zęby. To jest moje życie! Ile jeszcze mam udawać, iż wszystko jest w porządku?

Piotr wzdycha ciężko.

Wiem, iż to niesprawiedliwe. Ale co możemy zrobić? To moja matka.

A ja jestem twoją żoną! łzy napływają mi do oczu. Czy kiedykolwiek stanąłeś po mojej stronie?

Piotr milczy. Wiem, iż kocha swoją matkę i nie chce jej ranić. Ja już nie potrafię udawać.

Wracamy do kuchni. Jadwiga i Tomek właśnie wychodzą.

Dzięki za wszystko, mamo! Jadwiga całuje Stanisławę w policzek.

Do zobaczenia! Tomek rzuca przez ramię i patrzy na mnie z wyższością.

Zostajemy sami z teściową.

Bogno, nie rozumiem twojej postawy zaczyna Stanisława tonem nauczycielki. Zawsze byłaś taka wdzięczna za wszystko.

Może już nie chcę być wdzięczna za resztki odpowiadam cicho.

Stanisława marszczy brwi.

Nie rozumiem tej zawiści.

To nie zawiść mówię stanowczo. To ból. Chciałabym czuć się częścią tej rodziny, a nie kimś gorszym.

Teściowa patrzy na mnie długo i zimno.

Może powinnaś popracować nad sobą, Bogno.

Wychodzimy z Piotrem bez słowa. W samochodzie panuje cisza.

W domu siadam na kanapie i płaczę. Piotr próbuje mnie objąć, ale odsuwam się.

Nie rozumiesz mnie mówię przez łzy. Ty zawsze stoisz po ich stronie.

Nieprawda! Po prostu nie chcę wojny w rodzinie.

A ja już nie chcę wojny w sobie!

Następnego dnia dzwoni do mnie mama.

Bogno, jak było u Stanisławy?

Nie wiem, co odpowiedzieć. Wstydzę się przyznać do swoich uczuć. Bo przecież powinnam być wdzięczna za to, co mam. Czy naprawdę muszę godzić się na bycie tą gorszą?

Tydzień później Jadwiga wrzuca zdjęcia z nowego mieszkania na Facebooka: Dziękujemy mamie za wsparcie! Pod spodem dziesiątki komentarzy: Jak dobrze mieć taką teściową!, Rodzina to skarb!.

Czuję ukłucie zazdrości i żalu. Wieczorem próbuję porozmawiać z Piotrem.

Może ograniczyć kontakty? pytam niepewnie.

Piotr patrzy na mnie ze smutkiem.

To moja matka Nie mogę jej zostawić.

A mnie możesz?

Milczy długo.

Nie chcę wybierać między tobą a mamą

Czuję się samotna jak nigdy wcześniej.

Mijają tygodnie. Każda kolejna wizyta u teściowej to stres i upokorzenie. Zaczynam unikać rodzinnych spotkań pod pretekstem pracy czy złego samopoczucia. Piotr chodzi sam do matki coraz częściej. Nasze rozmowy stają się krótsze i bardziej powierzchowne.

Pewnego dnia dostaję wiadomość od Jadwigi:

Bogno, może spotkamy się na kawę? Chciałabym pogadać bez świadków.

Zgadzam się niechętnie. Spotykamy się w kawiarni na rynku.

Wiem, iż jesteś na mnie zła zaczyna Jadwiga bez ogródek. Ale to nie moja wina, iż mama mnie faworyzuje.

Patrzę na nią uważnie.

Nigdy nie próbowałaś tego zmienić?

Jadwiga wzrusza ramionami.

Może trochę mi to pasuje Ale mam dość tej sytuacji. Mama rozgrywa nas przeciwko sobie. Ty jesteś silna i niezależna, ja biedna ofiara losu A tak naprawdę obie jesteśmy nieszczęśliwe.

Zaskakuje mnie jej szczerość.

Myślisz, iż da się to zmienić?

Jadwiga kręci głową.

Mama się nie zmieni. Ale my możemy przestać grać w jej grę.

Wracam do domu z nową nadzieją. Wieczorem rozmawiam z Piotrem szczerze jak nigdy wcześniej.

Albo będziesz moim partnerem i razem postawimy granice twojej mamie albo będziemy żyli osobno pod jednym dachem.

Piotr długo milczy, po czym przytula mnie mocno.

Przepraszam za wszystko Spróbujmy razem coś zmienić.

Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądała nasza przyszłość. Wiem jednak jedno: już nigdy nie pozwolę sobie wmówić, iż zasługuję tylko na resztki czyjejś miłości.

Czy naprawdę musimy wybierać między lojalnością wobec rodziny a własnym szczęściem? A może można znaleźć własną drogę i odzyskać godność? Co zrobilibyście na moim miejscu?

Idź do oryginalnego materiału