Część 1
Bogacz rozmyślał nad losem świata, gdy nagle zauważył na chodniku zapłakaną dziewczynkę. Na jej szyi wisiał jego dawno zagubiony naszyjnik rodzinny skarb, za którym tęsknił od lat. Bez zastanowienia rzucił się w jej stronę, wyciągając drżące ręce. Skąd masz ten naszyjnik?! wydusił przez ściśnięte gardło. Dziewczynka, Weronika, zacisnęła palce na biżuterii i odsunęła się przestraszona. Nie dotykaj! To jest naszyjnik mojego taty.
Bogacz znieruchomiał. Serce mu stanęło, świat na chwilę zamarł. Naszyjnik taty? Kim była ta dziewczynka i jakim cudem miała jego osobistą, bezcenną pamiątkę?
Wiele lat wcześniej Izabela była piękną, dobrą młodą kobietą z czułym sercem. Mieszkała w wynajmowanym pokoju z najlepszą przyjaciółką, Elżbietą. Los ich nie rozpieszczał. Izabela wiecznie szukała pracy, musiała często kłaść się spać głodna, ale nigdy nie dawała się pogrążyć rozpaczy. Powtarzała: Kiedyś wszystko się odmieni!
Pewnego jasnego poranka Izabela obudziła się z nową nadzieją czekała ją rozmowa kwalifikacyjna w hotelu. Elżbieta mocno ją przytuliła i odmówiła szybciutką modlitwę za jej sukces. Idź i pokaż im, na co cię stać! szepnęła z uśmiechem.
Izabela wymuskana i pełna nadziei poszła na rozmowę. Po serii pytań usłyszała wreszcie: Gratulujemy, dostała pani pracę! Po miesiącach rozczarowań wzięła głęboki oddech ulgi. Żegnała się z niepowodzeniami, przytulając rozradowaną Elżbietę.
Wieczorem Elżbieta uznała, iż sukces trzeba uczcić. Chodźmy dziś do klubu! Musimy się trochę zabawić. W końcu ci się należało! Izabela trochę się opierała, ale w końcu dała się namówić. Ubrały się najlepiej, jak mogły i ruszyły do jednego z warszawskich klubów.
Dyskoteka kipiała głośną muzyką, światłami i śmiechem. Tego samego wieczoru, ale po drugiej stronie miasta, siedział w swoim aucie Paweł 33-letni właściciel znanej firmy, baaardzo majętny, szanowany i wprawdzie niezły z wyglądu. Ale był roztrzęsiony. Jego wspólnik okradł ich interes i uciekł za granicę, zostawiając Pawła na lodzie i z długami. Rozgoryczony i zdołowany, skierował się do klubu i wpadł w wir alkoholu, szukając ulgi w szklance.
Jego znajomi musieli go zaciągnąć na górę do hotelowego apartamentu. Nogi się pod nim plątały, spojrzenie miał szkliste, myśli zamglone.
Na dole tymczasem Izabela w swojej skromnej czarnej sukience poczuła się nagle kiepsko. Rano wzięła silne leki na migrenę, które teraz buzowały jej w głowie. Chwyciła Elżbietę za ramię. Źle mi. Muszę się gdzieś położyć, bo zemdleję.
Wymknęła się po cichu na piętro w poszukiwaniu spokojnego kąta. Zauważyła uchylone drzwi do hotelowego pokoju, w środku było ciemno i cicho. Zmęczona upadła na łóżko i natychmiast zasnęła. Nie wiedziała oczywiście, iż wlazła do apartamentu Pawła.
Kilka minut później Paweł wtoczył się do pokoju. Zobaczył Izabelę na łóżku. Był przekonany, iż ktoś mu ją zorganizował, żeby się nim zaopiekowała. Nikt nic nie mówił. Zamroczeni i zmęczeni padli sobie w ramiona.
Następnego ranka Izabela obudziła się z bólem głowy i zamętem w myślach. Była sama. Obok poduszki leżał elegancki, złoty naszyjnik. Wydawał się bardzo drogi, z wygrawerowanym napisem: P. Nowak. Nie wiedziała, kim był mężczyzna, ale odruchowo spakowała naszyjnik do torebki. Na stoliku czekały złotówki. Łzy napłynęły jej do oczu. Co się wczoraj stało? wyszeptała.
Naraz się pospieszyła i pognała do domu. Elżbieta całą noc się zamartwiała. Izabela choćby nie zdążyła nic powiedzieć tylko rzuciła się przyjaciółce na szyję i rozpłakała.
Miesiąc później Izabela miała coraz mniej siły. Ciągle zemdlała i źle się czuła. W końcu poszła do przychodni. Pielęgniarka uśmiechnęła się dobrotliwie: Gratulacje, jest pani w ciąży. To pierwszy miesiąc.
Izabela zamarła. Co? wyszeptała.
Tak, spodziewa się pani dziecka.
Oszołomiona wróciła do domu, padła na podłogę i rozszlochała się na głos. Dziecko… Jak ja mam je wychować? Przecież nie wiem nawet, kto jest ojcem! choćby nie widziałam jego twarzy…
Schowała ręce pod koc, płacząc z rozpaczy. Boże, dlaczego ja? Nie mam pieniędzy. Rodziców też nie mam. Ledwo znalazłam pracę. Czemu akurat teraz?
Wbiegła przerażona Elżbieta. Co się stało?
Jestem w ciąży wyszeptała Izabela.
Elżbieta w osłupieniu wysłuchała chaotycznej opowieści: impreza, zawroty głowy, zasypianie w obcym pokoju, naszyjnik, pieniądze. Pokazała złoty naszyjnik z napisem P. Nowak.
Po dłuższym milczeniu Elżbieta mruknęła: Musimy wrócić do tego klubu. Ktoś na pewno coś wie.
Niechętnie, ale Izabela się zgodziła. Następnego dnia wróciły do klubu. Za dnia było pusto. Pokazały naszyjnik kierownikowi, podrapał się po głowie: Pewnie drogi, ale nie kojarzę.
Zaczepiały sprzątaczki i obsługę, ale nikt nie potrafił pomóc. Zrezygnowane, wróciły do domu.
Nie znam twojego ojca szepnęła Izabela do brzucha ale obiecuję cię kochać i chronić. Dam radę sama.
Pracowała dalej w hotelu, niosąc swoje zmartwienie jak worek kartofli. Tymczasem Paweł, w swoim dworku na obrzeżach Warszawy, nie wiedział, iż zostawił po sobie nie tylko ozdobę, ale i dziecko.
Któregoś ranka Paweł prostował krawat przed lustrem i nagle zauważył brak złotego naszyjnika z nazwiskiem. Przewracał wszystko do góry nogami, wypytywał służącą Marysię, ale naszyjnik zniknął jak kamfora. Zniecierpliwiony rzucił temat w kąt.
Tymczasem ciąża Izabeli coraz bardziej dawała się jej we znaki. Migreny, omdlenia, wyczerpanie. Pewnego dnia zasnęła podczas sprzątania pokoju. Gość się poskarżył. Kierownik wezwał ją do biura: Jest pani zwolniona.
Załamana Izabela wróciła do domu. Bez pracy, z dzieckiem w drodze, wszystko wydawało się jeszcze trudniejsze. Ale trwała uparcie.
Minęło pięć lat.
Izabela, dziś 29-letnia kobieta-orkiestra, przetrwała niejedno tornado. Po utracie pracy hotelowej złapała fuchę w knajpie. Małe pieniądze, ale wystarczały jej i 4-letniej córce Weronice. Weronika była bystra, śliczna, z tym charakterystycznym błyskiem w oku po mamie.
Któregoś wieczoru Weronika zapytała: Mamo, a gdzie jest mój tata? Koleżanki mają, a ja nigdy nie widziałam swojego.
Izabela ścisnęła serce. Wyjęła z szuflady złoty naszyjnik. To jest twojego taty. To jedyna rzecz, którą po nim masz.
Oczka Weroniki błyszczały z podziwu, gdy mama zapięła jej naszyjnik na szyi. Obiecaj, iż nikt nie będzie go dotykał.
Obiecuję, mamo!
Tymczasem Paweł siedział z ojcem, panem Nowakiem-seniorem, rozmawiając o… ożenku. Niby miał dziewczynę Magdalenę, piękną, przebojową i zdeterminowaną, ale czuł w sobie jakąś dziurę. Ojciec radził: Synu, ożeń się, zapełnisz pustkę!
Magdalena, dama z parciem na nazwisko, żaliła się koleżance Zofii, iż Paweł nie oświadcza się ani nie spieszy do ślubu. Zofia zdradziła jej, iż sama raz udawała ciążę, żeby przyspieszyć zaręczyny. Magdalena gwałtownie podchwyciła pomysł.
Parę dni później: Pawle, jestem w ciąży! ogłosiła mu z triumfem.
Paweł oszołomiony uściskał ją i oznajmił, iż czas legalizować związek. Był przekonany, iż będzie ojcem, nie wiedząc, iż jego prawdziwa córka śmiga po podwórku z jego naszyjnikiem na szyi.
W upalne popołudnie Izabela dostała wysokiej gorączki. Opadła z sił i posłała Weronikę do apteki po lekarstwo. Dziewczynka biegła przez ruchliwą ulicę, zanosząc się płaczem, a przy jej szyi podskakiwał złoty naszyjnik. Obok przyhamował czarny SUV. Paweł, zamyślony nowiną o ciąży Magdaleny, kątem oka zauważył płaczące dziecko.
Zatrzymaj samochód! rozkazał.
Wysiadł i podszedł ostrożnie. Dlaczego płaczesz?
Mama chora. Idę po lekarstwo popiskiwała Weronika.
Paweł spojrzał na naszyjnik i zamarł. Skąd masz ten naszyjnik?
Nie dotykaj! To mojego taty! wykrzyknęła Weronika.
Paweł aż się cały zatrząsł. Kto jest twoim tatą?
Nie wiem szepnęła smutno. Mama mi go dała.
A jak mama ma na imię?
Izabela.
Paweł poprosił kierowcę, by kupił lekarstwo, a Weronikę zaprosił, by pokazała mu drogę do domu. Szli razem pod stary blok na Pradze, a w głowie Pawła już kotłowały się podejrzenia.
Dotarli na miejsce. W pokoiku na kozetce leżała blada Izabela. Spojrzała nieprzytomnie, gdy wszedł Paweł. Początkowo go nie poznała.
Zobaczyłem twoją córkę zapłakaną na ulicy. Chciałem pomóc tłumaczył się.
Gdy Izabela już połknęła lekarstwo, Paweł wciąż zerkał na naszyjnik. W końcu zapytał, skąd się u nich znalazł.
Izabela opowiedziała o tamtej pamiętnej nocy sprzed pięciu lat imprezie, zawrotach głowy, przebudzeniu, naszyjniku, ciąży.
Twarz Pawła zbielała z szoku. Ten naszyjnik jest mój.
W pokoju zapadła cisza.
Byłem wtedy w klubie Vortex wyjąkał. Zdradził mnie wspólnik, topiłem smutki w alkoholu, potem… wróciłem do pokoju, a ty tam spałaś… Myślałem, iż ktoś cię przysłał… Nie wiedziałem…
Izabela zalała się łzami. Więc to ty…?
Paweł przytaknął z wyrazem żalu na twarzy. Nie zmienię przeszłości, ale chcę naprawić swój błąd. Weronika to moja córka.
Ukląkł naprzeciw dziewczynki. Jestem twoim tatą.
Izabela słuchała oszołomiona, gdy Paweł prosił o szansę, by się nimi zająć. Jeszcze tego samego wieczoru cała rodzina wsiadła do SUV-a i zamieszkała we wspaniałej willi Nowaków.
Po raz pierwszy Paweł poczuł prawdziwy spokój, obserwując Izabelę i Weronikę w swoim domu.











