Mikrozdrady. „To przecież nic takiego”. Przestańmy je usprawiedliwiać

miumag.pl 1 godzina temu
Media społecznościowe i aplikacje randkowe sprawiły, iż o granice w związku jest dziś znacznie trudniej. Czy polubienie zdjęcia obcej osoby może być zdradą? Trzymanie Tindera w telefonie „tylko po to, żeby zobaczyć, kto tam jest”? To właśnie są głównie powody problemów w relacji.
W tym artykule przeczytasz:

czym są mikrozdrady i dlaczego coraz częściej mówi się o nich w kontekście związków,
jakie zachowania mogą przekraczać granice, od flirtowania w wiadomościach po korzystanie z aplikacji randkowych,
dlaczego Tinder w telefonie partnera nie zawsze jest tak niewinny, jak próbuje to przedstawić,
kiedy kontakt z byłym partnerem może stać się problemem,
czy lajki, komentarze i wiadomości na Instagramie mogą być formą mikrozdrady,
dlaczego sekret i ukrywanie pewnych zachowań przed partnerem mają tutaj duże znaczenie,
gdzie kończy się niewinny flirt, a zaczyna przekraczanie granic w związku.


Mikrozdrady. Tych zachowań nie powinniśmy już usprawiedliwiać


Właśnie w tym miejscu pojawia się micro-cheating, czyli mikrozdrady. Nie chodzi o romans czy seks z kimś innym. Chodzi o małe gesty, wiadomości i zachowania, które z pozoru kilka znaczą, ale często są ukrywane przed partnerem. Niestety media społecznościowe jeszcze bardziej skomplikowały relacje.
Jeszcze kilkanaście lat temu granice były łatwiejsze do zauważenia. Dzisiaj można flirtować z kimś bez wychodzenia z domu. Wystarczy Instagram, TikTok albo aplikacja randkowa. Możemy obserwować byłych partnerów, reagować na ich relacje, wysyłać prywatne wiadomości albo regularnie zostawiać komentarze pod zdjęciami atrakcyjnych osób. zwykle takie zachowanie nie jest złe, ale problem zaczyna się, kiedy nie chcemy, aby nasz partner się o tym dowiedział. Tylko najczęściej choćby tego nie zauważamy, nie zdajemy sobie sprawy, iż właśnie „zdradzamy naszą drugą połówkę”.
To prosty test, który pojawia się w definicjach micro-cheating. Czy zrobiłabyś dokładnie to samo, gdyby twój partner siedział obok i widział ekran telefonu? jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, warto zastanowić się, dlaczego.


micro-cheating Fot. IG @doinandcosta


Tinder dla rozrywki? To może być „mikrozdrada”


Obecnie większość par poznaje się właśnie za pośrednictwem aplikacji randkowych. Podczas spotykania się choćby nie zauważamy, iż relacja robi się coraz poważniejsza, a czasem przeradza się w związek. Wówczas większość powinna już usunąć Tindera, ale jednak przez cały czas go ma w telefonie. Dlaczego?
Większość uważa, iż jeżeli z nikim się nie spotyka na żywo z aplikacji, to nie jest zdrada. Natomiast tutaj pojawia się problem, bo sama obecność na Tinderze może oznaczać, iż ktoś przez cały czas sprawdza swoje możliwości. Szuka zainteresowania albo chce wiedzieć, czy wciąż podoba się innym osobom.
Często można przeczytać historie kobiet albo mężczyzn w sieci, iż odkryli na telefonie partnera aplikację randkową. Wtedy najczęściej taka osoba przekonywuje, iż „z nikim się nie spotyka i nie randkuje”. Natomiast w tym tkwi problem. przez cały czas sprawdza, czy „ktoś jest lepszy”. Właśnie dlatego mikrozdrada nie musi oznaczać fizycznego spotkania z drugą osobą.


Piszesz z byłym? Wszystko zależy od tego, po co to robisz


Kontakt z byłym partnerem sam w sobie nie musi być niczym złym. Czasem ludzie zostają znajomymi, pracują razem albo mają wspólnych przyjaciół. Granica może zostać przekroczona wtedy, gdy były partner staje się kimś, do kogo wracamy po uwagę, pocieszenie albo emocjonalne wsparcie, którego nie dzielimy z obecnym partnerem.
To jeden z ciekawszych przykładów mikrozdrady. Można przecież nie spotykać się z byłym, nie flirtować i nie planować powrotu, a jednocześnie regularnie pisać do niego po każdej kłótni z obecnym partnerem. Wtedy problemem nie jest sama wiadomość. Chodzi o emocjonalną przestrzeń, którą tworzymy poza związkiem.


Fot. IG @hannahwynterfilms


„Przecież tylko polubił zdjęcie”, a jednak boli


Jedno serduszko pod zdjęciem naprawdę nie musi oznaczać zdrady. Tak samo jak jedno polubienie nie mówi niczego o uczuciach. Jednak znaczenie ma kontekst, czyli kogo „lubimy zdjęcie” i dlaczego zdecydowaliśmy się na ten ruch. jeżeli ktoś regularnie komentuje bardzo seksowne zdjęcia konkretnych osób, wysyła im prywatne wiadomości i jednocześnie ukrywa to przed partnerem, sytuacja wygląda już inaczej.
Przy mikrozdradach nie chodzi o pojedynczy gest, ale o cały schemat zachowania. Szczególnie jeżeli pojawia się flirt, tajemnica i potrzeba uzyskania romantycznego lub seksualnego zainteresowania od kogoś spoza związku.
Podsumowując, każde serduszko nie oznacza od razu zdrady. Problem pojawia się wtedy, gdy stopniowo tworzymy drugą relację obok tej adekwatnej. Szukamy uwagi, flirtujemy, zostawiamy sobie „opcję awaryjną” albo utrzymujemy kontakt, którego nie chcielibyśmy ujawnić.


Pytania i odpowiedzi
Czym są mikrozdrady?

Mikrozdrady to drobne zachowania, które mogą naruszać zaufanie w związku. Należą do nich m.in. ukrywany flirt, wiadomości z podtekstem, korzystanie z aplikacji randkowych czy celowe utrzymywanie bliskiego kontaktu z kimś, o kim partner nie wie.
Czy Tinder w związku to mikrozdrada?

Może nią być. Sama aplikacja nie przesądza o zdradzie, ale jeżeli ktoś korzysta z niej za plecami partnera, sprawdza inne osoby lub szuka zainteresowania, może to oznaczać przekroczenie granicy.
Czy flirtowanie w wiadomościach to mikrozdrada?

Może. Szczególnie jeżeli rozmowy są ukrywane, usuwane albo mają charakter romantyczny lub seksualny. Duże znaczenie ma też to, jakie granice para ustaliła w swoim związku.
Idź do oryginalnego materiału