Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć. Wszystko zaczęło się na studiach, gdzie poznałam mojego męża nazywał się Tomek. Oboje mieliśmy wtedy po dwadzieścia lat, byliśmy studentami na Uniwersytecie Warszawskim. Od razu zwróciłam na niego uwagę, bo był naprawdę silny, inteligentny i co najważniejsze dobry z serca. Najpierw się przyjaźniliśmy, ale gwałtownie poczułam, iż to coś więcej niż tylko przyjaźń.
Po kilku miesiącach byliśmy już parą. Wspominam ten czas z wielkim sentymentem, bo to były zdecydowanie najpiękniejsze lata mojego życia.
Po roku Tomek mi się oświadczył i niedługo później wzięliśmy ślub. Nie mieliśmy pieniędzy na wielkie przyjęcie, więc zorganizowaliśmy małą uroczystość tylko dla najbliższych.
W tym drugim roku naszego małżeństwa Tomek zaczął już pracować. Początkowo mieszkaliśmy w akademiku, a własne mieszkanie było naszym marzeniem byliśmy jednak pewni, iż prędzej czy później na pewno się uda. I tak się stało! Po śmierci mojej babci odziedziczyłam sto tysięcy złotych, do tego Tomek trochę zaoszczędził i to pozwoliło nam wziąć kredyt na dwupokojowe mieszkanie, bo planowaliśmy powiększyć rodzinę.
Byliśmy razem już dziesięć lat, ale niestety nie doczekaliśmy się dzieci. Parę lat temu u Tomka w pracy zaczęły się kłopoty. Firma, gdzie pracował jako główny księgowy, zaczęła bankrutować. Właściciel obwinił Tomeka za długi i prowadzenie ksiąg rachunkowych. W sądzie, mimo iż Tomek robił tylko to, co mu kazano, uznano go winnym i niesłusznie skazano na cztery lata więzienia.
Robiłam dla niego wszystko, co tylko mogłam
Walczyliśmy bardzo długo, szukaliśmy dobrego adwokata, ale wszystko poszło nie tak jak chcieliśmy. Dokumenty były tak przygotowane, iż Tomek był dla sądu winny, choć tylko wykonywał polecenia szefa.
Było bardzo ciężko, robiłam co w mojej mocy, żeby mu pomóc, ale po roku sama poczułam, iż już więcej nie dam rady…
Wtedy przyjechała do mnie teściowa. Weszła do mieszkania i oznajmiła, iż mam się natychmiast wyprowadzić. Obwiniała mnie o sytuację Tomka i twierdziła, iż to on kupił mieszkanie tylko za swoje pieniądze, a ja nie mam do niego żadnych praw. Kompletnie zbiło mnie to z tropu nie spodziewałam się takiego zimna i zachowania po własnej teściowej.
Okazało się, iż jeszcze przed procesem Tomek dał swojej mamie pełnomocnictwo i dzięki temu ona załatwiła wyciągi z konta, z których wynikało, iż wszystkie raty kredytu były spłacane z jego rachunku. Uważa, iż te dokumenty wystarczą, żeby sąd uznał, iż nie miałam żadnego udziału w zakupie mieszkania.
Serio jestem w totalnym szoku. Nie wiem, co mam teraz zrobić i czuję się bardzo zagubiona.










