Mieszkanie zostało kupione przez mojego syna: wyznanie teściowej

newskey24.com 2 dni temu

Dziennik osobisty Rozważania o mieszkaniu i trudnych wyborach

Poznałam mojego męża, Tomasza, na Uniwersytecie Warszawskim. Mieliśmy po dwadzieścia lat i oboje studiowaliśmy wtedy na tym samym wydziale. Od razu zwróciłam na niego uwagę wyróżniał się siłą charakteru, bystrością, a przede wszystkim życzliwością wobec innych. Na początku byliśmy tylko dobrymi znajomymi, ale z czasem poczułam, iż rodzi się we mnie coś więcej niż tylko przyjaźń.

Po kilku miesiącach zaczęliśmy być parą. Do dziś ciepło wspominam tamten okres jestem przekonana, iż czas studiów był najpiękniejszym etapem mojego życia.

Rok później Tomasz oświadczył mi się, a niedługo potem wzięliśmy skromny ślub, bo nie było nas stać na wielkie wesele. Zaprosiliśmy tylko najbliższą rodzinę. Do dziś tamten wieczór wspominam jako wyjątkowy i bardzo rodzinny.

Już w drugim roku małżeństwa Tomek zaczął pracować. Początkowo mieszkaliśmy w akademiku i własne mieszkanie wydawało się być tylko marzeniem. Byliśmy jednak przekonani, iż kiedyś się ono spełni. I tak się stało. Po śmierci mojej babci odziedziczyłam 100 000 złotych, a Tomasz także zgromadził trochę oszczędności. Ta suma pozwoliła nam wziąć kredyt hipoteczny na dwupokojowe mieszkanie planowaliśmy założyć dużą rodzinę w niedalekiej przyszłości.

Małżeństwem byliśmy dziesięć lat, ale nie doczekaliśmy się dzieci. Kilka lat temu w pracy Tomasza wystąpiły poważne problemy. Firma popadła w tarapaty, a właściciel, szukając winnych, obarczył Tomka jako głównego księgowego odpowiedzialnością nie tylko za długi, ale też za rzekomo złe prowadzenie ksiąg. Po długim procesie sądowym mój mąż został niesłusznie skazany na cztery lata więzienia.

Chciałam mu pomóc, jak tylko się dało

Przez długi czas walczyliśmy wspólnie szukaliśmy prawników, składaliśmy odwołania. Niestety, dokumenty złożone w sądzie były tak skonstruowane, iż Tomasz został uznany za winnego, chociaż wykonywał jedynie polecenia przełożonego.

To był bardzo ciężki okres. Starałam się go wspierać najlepiej, jak potrafiłam, ale po roku sama zaczęłam czuć, iż potrzebuję oparcia…

Pewnego dnia przyszła do mnie teściowa i oznajmiła, iż nie mogę już dłużej mieszkać w naszym mieszkaniu. Oskarżyła mnie o wszystko, co spotkało Tomka i powiedziała, iż to on kupił mieszkanie za swoje pieniądze, więc nie mam do niego żadnych praw. Zatkało mnie nie spodziewałam się takiego okrucieństwa ze strony własnej teściowej.

Okazało się, iż przed procesem mąż udzielił swojej mamie pełnomocnictwa, a ona na tej podstawie załatwiła wyciąg z banku, z którego wynikało, iż raty kredytu opłacane były z konta Tomka. Teściowa twierdzi teraz, iż to wystarczające dowody, by sąd uznał, iż nie miałam żadnego wkładu w zakup mieszkania.

Jestem zagubiona i nie wiem, co dalej robić.

Idź do oryginalnego materiału