
Mieszkasz w namiocie pod Kielcami, w lesie, ze swoim psem, Piotrusiem. Jak to się stało, iż doświadczasz bezdomności?
To długa i zawiła historia. Miałem problemy z prawem, niekoniecznie z mojej winy, ale to zupełnie odrębny temat. Zostałem skazany na odsiadkę. Żeby uciec przed wyrokiem, wyjechałem do Holandii. Cóż, nie byłem tam święty, piłem, ćpałem, miałem problemy z pracą, nie umiałem się ustatkować. W końcu deportowano mnie do Polski, żebym odbył wyrok w więzieniu. Przesiedziałem trzy miesiące i wyszedłem na wolność. Wróciłem do rodzinnego miasta, ale nie byłem zbyt mile widziany w domu. Wtedy kolega podarował mi Piotrusia, który tak naprawdę jest suczką. Wyjechałem do Wrocławia. Znalazłem pracę, rozwoziłem jedzenie. Ale z tego, co zarobiłem, nie byłem w stanie opłacić stancji, rachunków, wyżywienia. I w ten sposób trafiłem na ulicę. Jeździłem w różnie miejsca w Polsce, teraz jestem właśnie pod Kielcami.

Nie chciałbyś znowu pracować?
Chciałbym i to bardzo, ale ja mam też problemy natury psychicznej. Zdiagnozowano u mnie depresję, mam zaburzenia osobowości. Ja bardzo nie lubię ludzi, nie ufam im, doznałem od nich dużo złego, może to jest ten powód. Byłem na leczeniu w szpitalu, biorę leki, wypisuje mi je mój lekarz rodzinny. Jestem od półtora roku czysty, nie pale, nie piję, nie biorę narkotyków. Ale przez cały czas mam problem z wyjściem do ludzi, nie jestem otwarty na nowe znajomości, na to, by przebywać w jakiś gwarnych, zatłoczonych miejscach. Dla mnie idealna byłaby jakaś praca na odludziu. Ktoś mi choćby coś takiego obiecał, ale potem zrezygnował. No i jest, jak jest.

Nie masz żadnej pomocy znikąd?
Nie mam, byłem w różnych ośrodkach MOPS, nie ma instytucjonalnej pomocy, dla ludzi takich, jak ja. Proponują mi noclegownie, ale ja musiałbym wtedy oddać Piotrusia do schroniska, a tego nigdy nie zrobię, to mój jedyny przyjaciel. Nie pozbędę się psa, wolę mieszkać w namiocie. Jedyną realną pomoc dostałem od Straży Miejskiej w Kielcach. Pokazali mi, gdzie jest izba wytrzeźwień, mogę tam brać prysznic, zagotować sobie herbatę. No i odważyłem się założyć zbiórkę. Bo chciałbym przede wszystkim wynająć pokój lub małe mieszkanie na jakiś czas, odpocząć, odzyskać siły i stanąć na nogi. Marzę o kilku tygodniach życia bez ciągłego zastanawiania się, gdzie będę spał następnej nocy. Życie w namiocie nie jest luksusem. No i muszę mieć na podstawowe potrzeby, na jedzenie dla Piotrusia, na weterynarza. Ja mam świadomość, iż bez pomocy ludzi sam z tego nie wyjdę. I ta zbiórka daje mi nadzieję, zaczynam się też trochę otwierać na innych, kiedy widzę realne wsparcie, płyną do mnie słowa otuchy. Marzy mi się jakiś kąt i praca na stałe w jakimś spokojnym miejscu, gdzie mógłbym zostać na dłużej. Bo przecież lato się skończy i nie mam pojęcia, co będzie dalej. No, łatwo naprawdę nie jest.
Tu możecie wesprzeć Dawida i Piotrusia:











