Powinniście wyremontować mi mieszkanie, a nie jeździć na wakacje!
Moja teściowa ma pretensje, bo pojechaliśmy na urlop i nie wyłożyliśmy pieniędzy na jej remont. Jej mieszkanie jest w porządnym stanie, naprawdę całkiem zadbane malowanie to jej fanaberia. Traktuje nas jak osobisty bankomat, choć bez problemu mogłaby sobie sama opłacić robotników.
Jesteśmy z mężem, Grzegorzem, bardzo oszczędni. Spłacamy kredyt hipoteczny, wychowujemy dwoje licealistów Zofię i Martę. Przez wszystkie lata małżeństwa po raz pierwszy postanowiliśmy wyjechać na urlop tego lata.
Wcześniej wakacje spędzaliśmy tylko u moich rodziców na działce pod Augustowem albo w domku nad jeziorem w Borach Tucholskich. Dziewczyny nie widziały żadnego świata, więc zdecydowaliśmy się zabrać je pierwszy raz na wycieczkę do Włoch. Musieliśmy odkładać każdy grosz, ale czuliśmy, iż warto.
Teściowa zaraz po naszym ślubie powiedziała, iż babcią do wnuków nie będzie. Przyjęłam to do wiadomości, choćby nie próbowałam prosić jej o opiekę. Dlatego każde ferie i weekendy Marta i Zosia spędzały u moich rodziców, bo oboje z mężem pracowaliśmy. Nigdy jej tego nie wypominałam, w końcu opieka nad własnymi dziećmi to i tak duże wyzwanie. Teściowa jest już na emeryturze, należy jej się odpoczynek.
Chodzi na basen, jeździ po galeriach i na wycieczki po Polsce. Cały czas prowadzi bardzo aktywne życie. Jednak na wszystko potrzebuje wsparcia finansowego. Każde jej hobby czy plany opłacają dzieci, kosztem swoich rodzin. Spłacane raty, edukacja wnuków, własne wydatki nic się dla niej nie liczyło, poza jej zachciankami. Mamie przecież trzeba pomóc.
Do tego co weekend zarządzała mojemu mężowi listę napraw i spraw do załatwienia: a to cieknący kran, a to wyprawa do sklepu. W tym roku już zupełnie przesadziła zamarzył jej się nowy remont. Każdy by coś chciał, ale przecież nie można mieć wszystkiego. Tym bardziej, iż pięć lat temu całe mieszkanie było odnawiane, wszystko wygląda wciąż bardzo dobrze.
Nie wiedziała, iż wyjeżdżamy do Włoch. I nie zamierzaliśmy się chwalić po prostu pozamykaliśmy mieszkanie i ruszyliśmy w drogę.
Kiedy nas nie było, pojawiła się u nas, ale drzwi były zamknięte. Zadzwoniła do Grześka, a on powiedział prawdę, iż jesteśmy na urlopie we Włoszech. Rozłączyła się bez słowa. Po naszym powrocie czekała już na nas burza.
Mogliście mi powiedzieć! Skąd mieliście na to pieniądze? Powinniście zrobić mi remont, zamiast szastać na wakacje!
Grzesiek zwykle nie sprzeciwia się mamie, ale wtedy mu puściły nerwy. Przypomniał jej, iż pieniądze zarabiamy sami i nie musimy się nikomu tłumaczyć.
Od tamtej chwili przestała się z nami kontaktować. choćby wnukom nie zadzwoni. Za to dzwonią inni członkowie rodziny zarzucają nam, iż jesteśmy niewdzięczni i bez serca. Ale my z Grześkiem nie czujemy się winni. Moi rodzice stoją murem za nami. jeżeli mamy jeszcze wyjeżdżać gdzieś razem, to teraz póki młodzi. Tym bardziej, iż prośby teściowej to nie była potrzeba, tylko kolejna zachcianka.








