Mgła nad pokładem: Cyfrowy radar i sumienie oficera

kochamradzyn.pl 1 godzina temu
Słuchajcie uważnie, bo na naszym dumnym okręcie zwanym urzędem, wiatr świszcze coraz dziwniej, a z pokładu właśnie zniknęła kolejna postać. Czy słyszycie ten plusk wody? To kolejna szalupa uderzyła o taflę, gdy ktoś wolał niepewny ocean niż „bezpieczną” przystań u boku kapitana Jakubowskiego.
Ale czy to rzeczywiście był bunt, czy może ucieczka przed czymś, czego nie widać gołym okiem?
Zastanawialiście się kiedyś, czy wasze klawisze nie wybijają rytmu dla kogoś innego? Czy to prawda, co szepczą w kuluarach o „cyfrowych aniołach stróżach”, których Kapitan kazał zainstalować w sercu każdego komputera? Czy ten „nowoczesny system” naprawdę służy dobru urzędu, czy może jest tylko okiem, które nigdy nie mruga, pilnując, by nikt nie zbłądził w stronę KubSerwów lub - o zgrozo - przepisu na sernik? Czy można mówić o transparentności, gdy jedna strona widzi wszystko, a druga czuje tylko zimny dreszcz na plecach?
Dlaczego młody oficer, przed którym morze możliwości stało otworem, nagle wybrał ucieczkę? Czy to możliwe, iż technologia „cichego monitoringu” okazała się zbyt głośna dla jego sumienia? A może to prawda, iż w tym urzędzie trzeba mieć nie tylko wiedzę o systemach, ale i nadzwyczajną odporność na „aktualizacje moralne”?
Idź do oryginalnego materiału