Mąż wrócił nie ten Kupiłeś chleb? Popatrzył na mnie, jakbym zapytała o trajektorie przelotu satelity nad Bieszczadami. Bez zdziwienia, tylko z pauzą. Długą, niezręczną pauzą, która nie pasowała do żadnego rozdziału naszego ustabilizowanego, przewidywalnego życia. Jaki chleb rzucił w końcu. Nie zapytał stwierdził. Bez znaku zapytania. Zwykły, żytni, z Społem, tam zawsze bierzesz. Odłożył torbę […]