Mąż sam zaproponował, iż podwiezie mnie do pracy, a godzinę później starszy kierowca zatrzymał mnie przy pawilonie piekarniczym i wyszeptał: „Jutro nie wsiadaj do samochodu Romana, jeżeli chcesz uratować córkę”. Pomyślałam wtedy, iż Arkadiuszowi już odbija. Wieczorem jednak Roman faktycznie powiedział, iż rano zawiezie mnie do centrum. — Przecież zwykle wyjeżdżasz wcześniej — zauważyłam. — […]