Mąż spóźnił się na pogrzeb mojego ojca. Tego samego dnia dowiedziałam się, gdzie naprawdę był. Telefon zadzwonił piętnaście minut przed ceremonią. Marek, mój mąż, mamrotał coś o korkach na trasie Warszawa-Otwock, o pechu i fatalnym dniu oraz o tym, iż „już jedzie” i „zaraz będzie”. Stałam wtedy przed kościołem św. Wojciecha, w czarnym płaszczu z […]