Mój mąż, mając 45 lat, zapomniał o moich urodzinach 27 lutego i tego samego dnia wyjechał na ryby z kolegami: podczas jego nieobecności przygotowałam taki niespodziankę, iż już na pewno nigdy więcej tej daty nie przegapi…
Mąż zapomniał o moich urodzinach i akurat wtedy pojechał na ryby z kumplami a ja, kiedy go nie było w domu, postanowiłam go nauczyć pamiętania o ważnych datach w naszym małżeństwie. Przygotowałam niespodziankę, dzięki której od dzisiaj 27 lutego będzie dla niego datą nie do zapomnienia.
Z wiekiem u mojego męża rozwinęła się rzeczywiście osobliwa cecha. Zawsze pamiętał, kiedy trzeba wymienić olej w aucie, wiedział dokładnie, kiedy jego koledzy umawiają się na wspólne wędkowanie, a także bezbłędnie przewidywał okres najlepszych brań ryb. Ale jeżeli chodziło o daty związane z rodziną jego pamięć jakby robiła selekcję.
Zazwyczaj podpowiadałam mu dyskretnie. Kładłam karteczki, zadawałam pytania wprost, albo delikatnie przypominałam przez kilka dni. Na swoje 45. urodziny pragnęłam jednak przeżyć coś innego. Bez aluzji, podpowiedzi i proszenia. Myślałam naiwnie, iż dwadzieścia pięć lat wspólnego życia go czegoś nauczyły.
W piątkowy poranek Tomasz biega po mieszkaniu, zbiera wędki i plecak.
Haniu, nie widziałaś mojego termosu? Chłopaki już czekają pod blokiem. Jedziemy na Mazury, teraz najlepszy czas na szczupaki. Wrócę w niedzielę, raczej nie będę miał zasięgu.
Szybko dał mi buziaka w policzek, choćby na mnie nie spojrzał.
Nie smuć się, zamów sobie coś pysznego do domu.
Za chwilę huknęły drzwi. Podchodzę do kalendarza. Data jest zakreślona na czerwono. Moje urodziny. Nie tylko zapomniał. Wyjechał na ryby właśnie wtedy.
Na początku zrobiło mi się strasznie przykro. Potem poczułam chłód i spokój. W głowie pojawił się pomysł jak pokazać mężowi, dla którego ważniejsze są wypady z kolegami nad jezioro niż żona. Wzięłam się do działania i już po powrocie czekała na niego odpowiednia niespodzianka. Od tej pory, daty moich urodzin już nie zapomni.
Opowiem wam, co zrobiłam.
Mój mąż miał tajny skład. Oszczędności skrzętnie odkładane na nowy silnik do łódki. Pieniądze trzymał w sejfie. Kod znałam, bo jego fenomenalna pamięć bywała czasem zawodna.
Kwota była niemała. Prawie trzysta tysięcy złotych. Otworzyłam sejf i podjęłam decyzję.
Te dwa dni przeżyłam jak nigdy wcześniej. Zamówiłam catering, zaprosiłam przyjaciółki, mieszkanie przystroiłam świeżymi kwiatami. Muzyka, śmiech, szampan. Następnego dnia kolacja w restauracji z widokiem na Warszawę. Potem luksusowy zabieg w spa.
Na koniec spełniłam swoje marzenie kupiłam broszkę, na którą zawsze patrzyłam z zachwytem, ale którą zawsze odkładałam z myślą o wspólnych celach.
W niedzielę wieczorem drzwi się otwierają. Tomasz wchodzi, zadowolony, z wiadrem pełnym ryb.
No, zobacz co przyniosłem! Ale było super na tych Mazurach!
Wchodzi do salonu i nagle zamiera. Na stole puste butelki po winie, w kącie kosze z kwiatami, na kanapie torby z najlepszych butików.
Co tu się działo? Mieliśmy gości?
Mieliśmy, odpowiadam spokojnie. Były moje urodziny. Czterdzieści pięć lat. Pamiętasz?
Zbladł, po czym westchnął głęboko.
Cholera Haniu, naprawdę zapomniałem. Tyle się działo. No sama rozumiesz…
Rozumiem, przerwałam mu. Nie zamierzałam się więc martwić. Sama wszystko zorganizowałam. Prezent też wybrałam bez twojej pomocy.
Jego wzrok biegnie w stronę gabinetu. Drzwiczki sejfu lekko uchylone. Blednie jeszcze bardziej i rzuca się do środka. Po chwili wraca ze wstrząśniętym spojrzeniem.
Gdzie są pieniądze? Tam nie ma nic. Moje oszczędności?!
Są tutaj, wskazuję ręką na całe mieszkanie.
Wszystko wydałaś? To miał być silnik! Dwa lata zbierałem…
A ja przez dwadzieścia pięć lat znosiłam twoje zapominanie. Zapomniałeś o moich urodzinach. Chciałam, żebyś już więcej tego nie zrobił.
Usiadł ciężko na sofie i w milczeniu gapił się raz na wiadro z rybami, raz na pusty sejf, raz na mnie. Trudno było mu się wykrzyczeć, bo formalnie pieniądze były wspólne.
Rybę w kuchni czyścił w ciszy.
Minęło pół roku. Na swój silnik oszczędza od nowa. Za to od tamtej pory w jego telefonie mam ustawione przypomnienia na miesiąc, tydzień i dzień przed każdą istotną datą. Bywają lekcje, które kosztują ale tego już nie zapomni nigdy.













