Maturzyści trafiają na listy rezerwowe. "Złożyłam papiery na uczelnię prywatną. Rodzice zgodzili się płacić"
Zdjęcie: Zmartwiona uczennica (Zdjęcie ilustracyjne)
Rekordowa liczba kandydatów, listy rezerwowe pękające w szwach i fala rozczarowania wśród maturzystów oraz ich rodziców — tak wygląda tegoroczna rekrutacja na studia. Wszystko za sprawą tzw. podwójnego rocznika, który napędził konkurencję o miejsca na uczelniach. — Ostatecznie złożyłam papiery na uczelnię prywatną na SWPW, rodzice zgodzili się płacić czesne. Nie chcę studiować nic innego albo iść do pracy, kiedy moi znajomi będą studiować — mówi zawiedziona Sara, która nie dostała się na psychologię na Uniwersytecie Warszawskim.







