Matka taka sobie – czyli jak toksyczna teściowa próbowała odebrać mi syna: historia Anny, Maksima, babci Wandy i małego Arturka

newsempire24.com 2 tygodni temu

Z mamą to tak sobie

Klaudia, znowu zostawiłaś mokry ręcznik na haczyku w łazience?

Głos teściowej wybrzmiał z przedpokoju, zanim Klaudia zdążyła zdjąć płaszcz po powrocie z pracy. Helena stała z założonymi rękami, a jej wzrok mógłby topić lód.

Tam schnie, odpowiedziała spokojnie Klaudia, zdejmując szpilki. Po to jest haczyk, nie?
W porządnych domach ręczniki suszy się na suszarce. Ale co ty tam możesz wiedzieć o porządnym domu

Klaudia przeszła obok niej bez słowa. Dwadzieścia osiem lat na karku, dwa magistry, menadżerskie stanowisko a musi tłumaczyć się z ręczników. Każdego bożego dnia.

Helena patrzyła za nią z wyższością. Ta jej maniera: milczeć, udawać królową, chodzić jakby była panią tego domu. Pięćdziesiąt pięć lat życia nauczyło ją ludzi rozgryzać i ta panna nigdy jej się nie podobała. Oschła. Wyniosła. Szymonowi potrzeba było ciepłej, swojskiej żony, a nie tej lodowej królewny.

Kolejne dni Helena obserwowała. Zapisywała w głowie wszystko, co się dało.

Patryk, posprzątaj zabawki przed kolacją!
Nie chcę!
Nie pytałam, czy chcesz. Masz posprzątać.

Sześciolatek zaburmuszył się, ale zebrał żołnierzyków z dywanu. Klaudia choćby nie spojrzała w jego stronę, dalej krojąc ogórka.

Helena zerkała zza rogu. O właśnie ta zimna stanowczość. Ani uśmiechu, ani tkliwego słowa. Tylko rozkazy. Biedne dziecko.

Babciu Patryk wdrapał się do niej na kanapę, kiedy mama zniknęła w sypialni z koszem na pranie. Czemu mama jest zawsze taka nieprzyjemna?

Helena pogłaskała go po głowie. Idealny moment.

Widzisz, skarbie Są ludzie, którzy po prostu nie umieją pokazywać uczuć. Smutne, ale tak już jest.
A ty umiesz?
Pewnie, kochanie! Babcia cię bardzo kocha. Babcia nie jest zła.

Patryk wtulił się mocniej, a Helena uśmiechała się pod nosem.

Za każdym razem, kiedy zostawali sami, dorzucała ziarenko do obrazu.
Ostrożnie. Powoli.

Mama nie dała mi dzisiaj bajek po obiedzie, skarżył się tydzień później Patryk.
Ojejku, widzisz! Mama jest taka surowa, prawda? Czasem też mi się wydaje, iż przesadza. Ale nie martw się, do babci zawsze możesz przyjść ja cię zrozumiem.

Chłopiec kiwał głową, chłonąc każde słowo. Babcia dobra. Babcia rozumie. A mama

Wiesz co, Helena ściszała głos do szeptu, to nie twoja wina, Patryczku. Są mamusie, które nie potrafią być czułe. To mama jest nie taka, nie ty.

Patryk przytulał babcię. Czuł coś dziwnego, chłodnego na sercu, myśląc o mamie.

Po miesiącu Klaudia zauważyła zmianę.

Patryk, syneczku, chodź się przytulić.

Patryk odsunął się.

Nie chcę.
Dlaczego?
Bo nie chcę.

Pobiegł do babci. Klaudia została z wyciągniętymi ramionami pośrodku dziecięcego pokoju. Coś się zepsuło w ich świecie, tylko kiedy?

Helena patrzyła z korytarza i uśmiechała się pod nosem.

Patryk, czy ty się na mnie obraziłeś? spytała Klaudia wieczorem.
Nie.
To czemu nie chcesz ze mną się bawić?

Wzruszył ramionami, spojrzenie jakby patrzył przez nią.

Chcę do babci.

Klaudia pozwoliła mu odejść. Czuła ścisk w piersi, którego nie rozumiała.

Szymon, nie poznaję naszego syna zwierzała się mężowi późnym wieczorem. Ucieka przedemną. Zawsze był taki przywiązany.
Przesadzasz. Dzieci tak mają: raz jedno, raz drugie.
To nie kaprys. On patrzy na mnie, jakbym coś złego zrobiła.
Daj spokój, przecież nic takiego. Może się po prostu zżył z mamą, ona siedzi z nim cały dzień.

Chciała powiedzieć więcej, ale Szymon już buszował w telefonie.

Twoja mama cię kocha powtarzała tymczasem Helena, układając Patryka do snu w dni, kiedy rodzice wracali późno. Ale tak po swojemu. Surowo, chłodno. Nie każda mama umie być miła, rozumiesz?
Czemu?
Tak bywa, kochanie. Babcia cię zawsze zrozumie, nigdy nie skrzywdzi, inaczej niż mama.

Patryk zasypiał z tymi słowami. Rano patrzył na mamę coraz ostrożniej.

Otwierał już wprost, kogo woli.

Patryk, pójdziemy na spacer? Klaudia wyciągnęła rękę.
Z babcią chcę.
Synku
Z babcią!

Helena od razu złapała wnuczka za rękę.

Daj spokój dziecku! Nie widzisz? Nie chce. Patryczku, idziemy na lody, babcia ci kupi.

Poszli. Klaudia patrzyła za nimi przybita. Własny syn stronił od niej. Uciekał do teściowej. Nie rozumiała, co się wydarzyło.

Szymon znalazł ją wieczorem w kuchni. Siedziała przy zimnej herbacie, wpatrzona w ścianę.

Klaudia, porozmawiam z nim. Obiecuję.

Kiwnęła tylko głową na siły nie starczyło.

Szymon usiadł przy Patryku w jego pokoju.

Patryk, powiedz tacie. Czemu nie chcesz być z mamą?

Opuścił wzrok.

Tak po prostu.
Tak po prostu? Mama cię uraziła?
Nie
No to o co chodzi?

Milczenie. Sześciolatek nie umiał wyjaśnić czegoś, czego sam nie rozumiał. Babcia mówiła, iż mama jest zła i chłodna. To musi być prawda.

Szymon opuścił pokój bez odpowiedzi

Helena układała w głowie kolejny krok. Synowa zgasła było widać. Jeszcze trochę, i sama się zabierze. Szymon zasługuje na prawdziwą żonę, nie na tę zamrażarkę.

Patryczku zagadnęła go któregoś dnia w korytarzu, gdy Klaudia była pod prysznicem wiesz przecież, iż babcia kocha cię najbardziej na świecie, prawda?
Wiem.
A mama Mama taka sobie, co? Nie przytuli, nie pogłaszcze, wiecznie zła. Biedny mój chłopczyk.

Nie usłyszała kroków.

Mamo.

Helena odwróciła się powoli. Szymon stał w drzwiach, blady jak ściana.

Patryk, idź do siebie powiedział cicho, ale takim tonem, iż chłopiec zniknął bez słowa.
Szymon, ja tylko
Wszystko słyszałem.

Cisza gęsta jak kisiel.

Ty Szymon przełknął ślinę. Ty naprawdę nastawiałaś syna przeciwko Klaudii? Przez cały ten czas?!
Dbałam o wnuka! Ona z nim jak kat!
Zwariowałaś?

Helena odsunęła się o krok. Syn nigdy tak na nią nie patrzył. Z obrzydzeniem.

Szymon, posłuchaj
Nie, ty posłuchaj. Zbliżył się. Cały czas psułaś relacje mojego syna z jego mamą. Moją żoną! Wiesz, co zrobiłaś?
Przecież chciałam dobrze!
Dobrze?! Patryk boi się mamy, Klaudia nie wie, co się dzieje! To jest dobrze?!

Helena zadarła podbródek.

No i dobrze. Ona nie jest dla ciebie. Oschła, niemiła, bez uczuć
Wystarczy!

Krzyk zbił ją z tropu.

Pakuj się. Dziś jeszcze.
Wyrzucasz matkę z domu?
Chronię swoją rodzinę. Przed tobą.

Helena otworzyła usta, ale zaraz je zamknęła. W oczach Szymona wyczytała wyrok. Żadnych negocjacji. Żadnych łez.

Godzinę później wyjechała. Bez pożegnania

Szymon znalazł Klaudię w sypialni.

Wiem, czemu Patryk się zmienił.

Spojrzała na niego zapuchniętymi oczami.

Moja mama. Cały czas mówiła mu, iż jesteś zła, iż nie kochasz. Tak go nastawiała.

Klaudia zamarła. Wypuściła powietrze drżącymi ustami.

Myślałam już sama nie wiem, co myślałam. Że jestem okropną mamą.

Szymon przytulił żonę.

Jesteś wspaniałą mamą. Moja matka nie wiem, co w nią wstąpiło. Ale już nie zbliży się do Patryka.

Następne tygodnie były ciężkie. Patryk wypytywał o babcię, nie pojmując, czemu zniknęła. Rodzice tłumaczyli łagodnie, cierpliwie.

Synku Klaudia głaskała go po głowie to, co mówiła babcia o mamie… to nieprawda. Kocham cię naprawdę mocno.

Patryk zerkał z niepewnością.

Ale jesteś surowa.
Nie zła, tylko wymagająca. Bo zależy mi, żebyś był dobrym człowiekiem. Surowość to też miłość, rozumiesz?

Patryk rozmyślał długo.

A przytulisz mnie?

Klaudia przytuliła go tak mocno, iż aż się zaśmiał

I tak, dzień po dniu, Patryk wracał. Ten prawdziwy który leciał do mamy pokazać rysunek, zasypiał przy jej kołysankach. Szymon patrzył na żonę i syna bawiących się w salonie i myślał o matce. Kilka razy dzwoniła. Nie odbierał.

Helena została sama w swoim mieszkaniu. Bez wnuka. Bez syna. Chciała tylko uchronić Szymona przed nieodpowiednią kobietą, a straciła wszystkich.

Klaudia położyła głowę na ramieniu Szymona.

Dzięki, iż poskładałeś to wszystko.
Przepraszam, iż tak długo nie widziałem, co się dzieje.

Patryk wskoczył im na kolana.

Mamo, tato, a może jutro do zoo pojedziemy?

Życie, jak widać, powoli się prostowałoKlaudia spojrzała na Szymona, w jej oczach błysnęły łzy tym razem szczęścia. Pocałowała Patryka w czoło i uśmiechnęła się do męża.

Pojedziemy, kochanie. Tylko tym razem razem. Całą naszą rodziną.

Patryk wtulił się w nią mocniej, a Szymon objął ich oboje. Przez uchylone okno wpadał zapach lipy i dalekie dźwięki dziecięcego śmiechu z podwórza.

Cisza wypełniła mieszkanie cicha, dobra, zupełnie nowa. Bez szeptów za ścianą, bez mrozu w spojrzeniach. Już wiedzieli, iż mogą dać sobie nawzajem wszystko, czego potrzeba. Że choć rodzina potrafi ranić najmocniej, to właśnie w rodzinie można się na nowo odnaleźć.

Tego wieczoru, gdy Patryk zasnął z głową na matczynym ramieniu, Klaudia poczuła, jak ból wyparty zostaje przez łagodność. Po raz pierwszy od dawna zasnęła spokojnie, z pewnością, iż miłość jej syna należy właśnie do niej.

A nazajutrz rano, przy śniadaniu, Patryk puścił jej oczko i pokazał rysunek: mama, tata, Patryk i wielkie, kolorowe serce.

Klaudia uśmiechnęła się tak, jak umiała najlepiej. Całym sercem.

Idź do oryginalnego materiału