Matka oskarżyła synową o psucie wszystkich uroczystości rodzinnych

polregion.pl 1 dzień temu

Kiedyś moja matka, Natalia Kowalska, nie szczędziła słów, iż twoja żona psuje nam wszelkie uroczystości. Powiedziała to wprost synowi, któremu niełatwo było bronić Bogny, swojej narzeczonej z Krakowa.

Bogna zaprasza nas jutro do knajpy albo kawiarni, oznajmił wesoło Krzysztof, łącząc się wideo z matką.

Dobry pomysł, ale niech najpierw sama wybrał miejsce, żebyśmy przy zamawianiu nie kręcili się w kółko, odparła spokojnie Natalia, przyjmując od syna jedynie imię i nazwisko.

Już wybraliśmy, nie martw się. Nasza dzielnica w Prudzie właśnie zyskała nową restaurację jutro ją wypróbujemy, kontynuował chłopak, nie odrywając się od ekranu.

Nowe Daj mi adres i godzinkę, kiedy przyjść z ojcem, przyznała z rezygnacją matka.

Wysyłam, zaraz skończę, odrzekł i rozłączył się.

Niedługo potem Natalia otrzymała wiadomość z dokładnym adresem przy ul. Ząbkowskiej i proponowanym terminem dwie synowe i jeden zięć tworzyli jej rodzinę, a relacje układały się przyzwoicie, oprócz Bogny.

Swoją rolę jako teściowa pełniła raczej obserwator starała się trzymać na uboczu i nie wtrącać w życie córki syna. Problem tkwił w tym, iż Bogna nie znała zasad przy stole i nie potrafiła zachować taktu.

Jeszcze kilka miesięcy temu cała rodzina siedziała w tej samej restauracji, a zamiast miłego czasu słuchali kaprysów Bogny.

Nie podoba mi się danie, narzekała; kelner nie uśmiechnął się prawidłowo; menu jest ubogie. Z powodu ostatniego punktu musieli choćby dwukrotnie zmieniać lokal.

Jednak i wtedy znajdowała coś, do czego się przyczepić. Zamówiła sałatkę i poprosiła, by nie dodawano do niej cebuli.

Wasza sałatka, jak prosiliście, bez cebuli, powiedział kelner, stawiając talerz przed Bogną.

Co to ma na sobie?! spytała niezadowolona, wskazując paznokciem wyhaftowany listkiem koperku.

To listek kopru do ozdoby, odparł zdziwiony kelner.

A ja nie chciałam, żeby koperek był w sałatce?, dodała, marszcząc usta.

Jeśli chcecie, mogę go zdjąć w samej sałatce kopru nie ma, zaproponował, myśląc, iż rozwiązał problem.

Zdejmijcie całą sałatkę, zepsułaście mi apetyt Przynieście mój koktajl mleczny, rozkazała Bogna, odwracając się dramatycznie w stronę okna.

Wszystkie jej wymagania zostały spełnione, a personel nie podniósł brwi. Atmosfera wieczoru rozpadła się niczym bańka mydlana.

Synowa siedziała z napuchniętymi wargami i urażonym wyrazem twarzy, podczas gdy reszta rodziny jadła i rozmawiała; dlatego wyjścia z nią do lokali były niczym tortury.

Nawet rodzinne spotkania nie omijały się bez przygód. Kaprysy Bogny zatruwały każde przyjęcie.

Na pogrzebie ciotki Krzysztofa jeszcze bardziej zadziałała.

Kto przygotował te placki? Są jak gumy! wykrzyknęła głośno, przywołując wszystkich zgromadzonych.

Nie trzeba krzyczeć, po prostu nie jedzcie ich, próbowała załagodzić Natalia, zauważając nieprzyjazne spojrzenia wśród krewnych.

Co tu w ogóle jeść? Lepiej zrobić coś dla psa, alkohol i soki są tanie. Fuj, wykrzywiła się dziewczyna.

Jesteśmy tu, by pożegnać zmarłego, więc proszę, okażcie szacunek i przestańcie się sprzeczać, szepnęła teściowa.

Właśnie! Zaprosiliśmy na pożegnanie, a nie ma co pożegnać, zamknęła Bogna smutnym tonem.

Wydawało się, iż ta nieprzyjemna sytuacja już przeszła, ale to tylko pozory.

Później kilka krewnych zadzwoniło do Natalii, oburzając się, iż Bogna podszedła do nich i narzekała na jedzenie. Kobieta poczuła wstyd i przysięła już nigdy nie zabierać synowej na takie uroczystości.

Zbliżały się urodziny teściowej, a Bogna z mężem mieli przyjść na rodzinny obiad. Wiedząc o tym, Natalia zadeklarowała, iż źle się czuje i odłożyła świętowanie na nieokreślony termin. Wiedziała, iż Krzysztof pod koniec miesiąca miał wyjechać w delegację na kilka dni dokładnie na ten moment czekała.

Teściowa wypracowała chytry plan, by uczcić urodziny bez Bogny. Gdy Krzysztof zadzwonił do niej z innego miasta, natychmiast rozesłała zaproszenia do pozostałych dzieci. Nieobecnej synowej nikt nie powiadomił.

Urodziny Natalii Kowalskiej odbyły się w radosnej atmosferze, bez niezadowolonych gości. Nie trzeba było słuchać uwag o jedzeniu czy napojach. Po raz pierwszy od dwóch lat kobieta mogła odpocząć w towarzystwie własnych dzieci.

Jednak szczęście nie trwało długo. Następnego dnia ktoś z gości umieścił zdjęcia z przyjęcia w mediach społecznościowych, a Bogna je zobaczyła.

Halo, Natalia, świętowaliście urodziny? z pychą w głosie zapytała synowa.

Tak, dlaczego pytasz? Przecież to było kilka tygodni temu, odpowiedziała teściowa, nie chcąc się bronić.

Dlaczego mnie nie zaprosiliście?

Krzyś wyjechał do pracy, a ty pewnie byś się nudziła sama.

Nigdy nie nudzę się przy was, więc nie musicie tak myśleć. Dlaczego nie poczekaliście na powrót Krzysia? odezwała się Bogna podejrzliwie.

Dlaczego, dlaczego Bo żona psuje mu wszystkie święta swoim kwaśnym spojrzeniem! wściekle wycedziła Natalia i od razu pożałowała słów.

Co? To ja psuję? Myślałam, iż jesteś dobrą kobietą, a okazujesz się wężem, łamiąc łzy, odrzuciła słuchawkę.

Kilka godzin później Krzysztof zadzwonił do mamy i zaczął wyliczać zarzuty.

Dlaczego tak traktujesz moją żonę? Co jej myśmy źle zrobili?

Nic nie zrobiliśmy, ale Bogna ciągle psuje święta, a ty nie potrafisz jej postawić w miejscu, wtrąciła Natalia.

Jak ona psuje? zapytał zaskoczony syn.

Kaprysami i drobiazgami. Nie da się z nią ani do restauracji wybrać, ani przy jednym stole usiedzieć! Zawsze narzeka i jest niezadowolona, wyjaśniła kobieta.

Jest po prostu szczera i prosta, w przeciwieństwie do was, a zawsze traktowała cię jak matkę, bronił Krzysztof.

Szczerość i nieokrzesanie to dwie różne sprawy. jeżeli chcesz, żebym była jak córka, zachowuj się jak dorosła, a nie jak mała kapryśna dziewczyna!

Dobrze, będę nad nią czuwać i pouczę ją, jak się zachowywać. Ty natomiast obiecaj, iż zawsze będziesz zapraszać Bognę na święta, powiedział nagle wolniej Krzysztof.

Zgoda, ale pod twoją odpowiedzialnością. Przy następnym przyjęciu to sprawdzimy, przytaknęła ze smutkiem Natalia.

Oczywiście Bogna nie zmieniła się starała się powstrzymać scen, ale jej wysiłki kończyły się niepowodzeniem. Natalii nie pozostało nic, jak wzruszyć ramiona i przymykać oczy na zachowania synowej.

Kłótnia z Krzysztofem nie wchodziła już w grę, więc wybrała mniejsze zło

Idź do oryginalnego materiału