Manowska długo ukrywała zmianę w wyglądzie. Wyjawiła prawdę. "Bałam się stygmatyzacji"

gazeta.pl 9 godzin temu
Zdjęcie: Kapif


Marta Manowska zdecydowała się zabrać głos w sprawie, która wciąż budzi sensację w świecie show-biznesu. Prezenterka otworzyła się na temat zabiegów medycyny estetycznej. Nie ukrywa, iż była pełna obaw.
Marta Manowska jest jedną z najpopularniejszych prezenterek TVP. Aktualnie możemy oglądać ją w programie "Sanatorium miłości", gdzie nie tylko prowadzi program, ale jest także ogromnym wsparciem dla uczestników, którzy zgłosili się do matrymonialnego show, aby znaleźć dla siebie drugie połówki. Ostatnie odcinki były wyjątkowo emocjonujące. Między dwójką uczestników doszło do awantury. Więcej przeczytacie TUTAJ. Warto podkreślić, iż zdjęcia do programu były kręcone z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Co dziś słychać u Marty Manowskiej? Właśnie zdobyła się na szczere wyznanie.


REKLAMA


Zobacz wideo Manowska nigdy nie mówi o prywacie. Wiemy, dlaczego!


Marta Manowska zdecydowała się na botoks. Nie chciała o tym mówić. "Bałam się stygmatyzacji"
Marta Manowska przyznała, iż jest stałą klientką gabinetu medycyny estetycznej i decydowała się na kilka zabiegów. Na swoim profilu na Instagramie opublikowała rozmowę z lekarzem medycyny estetycznej, z którego usług korzystała. Manowska przyznała, iż kiedy pierwszy raz usłyszała o botoksie, to była przerażona. Prezenterka była przekonana, iż zaburza on mimikę twarzy.
Choć początkowo nie miała w planach żadnych zabiegów, wraz z wiekiem zauważyła zmiany w swojej twarzy, które zaczęły jej przeszkadzać. "Chyba bałam się pewnej stygmatyzacji, która gdzieś funkcjonuje w moim środowisku, kiedy ktoś zaczyna używać medycyny estetycznej, to oznacza, iż zmieni się, iż jego twarz kompletnie nie będzie wyrażała emocji. Zresztą ja też miałam takie obawy, iż nie będę mogła wykorzystywać swojej mimiki twarzy, którą przecież zresztą pracuję. Pewnie też mi się wydawało, iż jestem taka młoda z natury, iż zawsze będę tak wyglądała. I dopiero z czasem zrozumiałam, iż faktycznie procesy, które zachodzą w naszym ciele, w ciele kobiety, są naturalne, więc w wieku 41 już lat no trudno z tym polemizować" - powiedziała. Ostatecznie prowadząca "Sanatorium miłości" zdecydowała się na zabiegi laserem, mezoterapię i botoks.


Mam teraz botoks w czole, a cały czas nim poruszam we wszystkich możliwych kierunkach


- oznajmiła prezenterka.


Marta Manowska nie chciała stracić mimiki twarzy. To ważne narzędzie w jej pracy
Marta Manowska przyznała, iż zabieg botoksu bardzo pozytywnie ją zaskoczył. Podkreśliła, iż miała ogromne opory, aby podzielić się tą informacją publicznie, bo nie chciała być postrzegana jako "kolejna gwiazdeczka, która zrobiła sobie twarz" i bała się, iż jej buzia zamieni się w nieruchomą maskę, ale ostatecznie się przełamała. "Przecież ja prowadzę programy, które opierają się na emocjach, na psychologii drugiego człowieka, na emocjach, na empatii, na byciu razem. Więc jakby niemożność pokazania emocji byłaby kompletną dla mnie porażką, bo miałabym je w środku. Okazało się, iż to w ogóle nie o to chodzi" - wyznała prezenterka.
Idź do oryginalnego materiału