Wyobraź sobie taką sytuację: na grupowym czacie ktoś wrzuca zdjęcie koleżanki z upokarzającym podpisem. Pojawiają się pod nim reakcje, ktoś dopisuje kolejny komentarz. Czytasz i czujesz, iż to zaszło za daleko, ale wahasz się, czy zabrać głos. Nie chcesz, żeby następny atak dotyczył Ciebie. Odkładasz telefon, a rozmowa toczy się dalej.
Podobny mechanizm może pojawić się w biurze, gdy ktoś po raz kolejny wyśmiewa współpracownika, albo przy rodzinnym stole, kiedy padają obraźliwe uwagi o czyjejś orientacji seksualnej. Osoba, której dotyczą, zostaje z upokorzeniem, a świadkowie z pytaniem, czy powinni byli zareagować. Łatwiej wyrazić sprzeciw wobec hejtu w ankiecie niż przerwać konkretną sytuację, zwłaszcza gdy obawiamy się jej konsekwencji. Wyniki badania UW i UJ dają punkt wyjścia do rozmowy o tej różnicy i o tym, jak ułatwić ludziom reagowanie.
Co mówi badanie o naszym stosunku do hejtu?
W ogólnopolskim sondażu Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego 77 proc. respondentów poparło wprowadzenie mandatów za publiczne poniżanie innych w mediach społecznościowych. Zdecydowane poparcie wyraziło 63 proc., przeciw było 12 proc.
Jak komentuje w artykule Business Insidera dr hab. Tomasz Gackowski, prof. UW z Laboratorium Badań Medioznawczych:
Tak samo, jak kierowca przekracza prędkość w miejscu zabudowanym czy pasażer podróżuje na gapę, tak samo użytkownik, który decyduje się używać mowy nienawiści, winien liczyć się z tym, iż zostanie ukarany. Powinien liczyć się nie tylko zablokowaniem treści czy konta, ale także mandatem. Odczuje to w swojej kieszeni.
Respondentów zapytano także o blokowanie i usuwanie treści, które uważają za szkodliwe. Często lub czasami robi to 45 proc. badanych, rzadko 14 proc., a nigdy 17 proc. Te odpowiedzi nie obejmują wszystkich sposobów reagowania. Ktoś może nie usuwać wpisów, ale wspierać osobę zaatakowaną albo zgłaszać problem w szkole. Sam sondaż nie wyjaśnia też, dlaczego poszczególne osoby pozostają bierne.
Prof. dr hab. Agnieszka Hess z Uniwersytetu Jagiellońskiego interpretuje te wyniki jako oczekiwanie odpowiedzialności po stronie państwa:
Stosunkowo niska aktywność w reagowaniu na szkodliwe treści nie wynika z przyzwolenia na nie, ale z oczekiwania, iż to państwo, a nie pojedynczy użytkownik, powinno gwarantować bezpieczeństwo w przestrzeni cyfrowej.
Hejt może zaczynać się przy biurku obok
O hejcie często myślimy przez pryzmat obraźliwych komentarzy. Tymczasem poniżanie może odbywać się podczas spotkania w pracy, na szkolnym korytarzu czy przy rodzinnym stole. W raporcie SEXEDPL i T-Mobile „Hejt. Istota, skala, przyczyny i konsekwencje” osoby, które zetknęły się z hejtem wobec siebie lub innych, najczęściej wskazywały bezpośrednie otoczenie, na przykład rozmowy w pracy lub szkole (58 proc.). Wpisy w mediach społecznościowych wskazało 54 proc.
Takie sytuacje mogą wyglądać zwyczajnie dla kogoś, kto obserwuje je z boku. Kolega regularnie komentuje czyjś wygląd, a reszta zespołu się śmieje. Na uczelni krąży upokarzająca plotka o życiu seksualnym studentki. Ktoś wyśmiewa partnerkę swojej siostry, a po zwróceniu uwagi odpowiada, iż „przecież tylko żartował”. To przykłady zachowań, których nie należy bagatelizować tylko dlatego, iż realizowane są wśród znajomych.
Internet może przedłużać taką sytuację. Upokorzenie podczas imprezy zostaje nagrane, a następnie trafia na grupowy czat. Plotka z biura zaczyna krążyć w prywatnych wiadomościach. Osoba zaatakowana traci kontrolę nad tym, kto zobaczy materiał i jak długo będzie on dostępny.
Gdzie przebiega granica między krytyką a poniżaniem?
Możemy nie zgadzać się z czyjąś opinią, oceniać decyzje i zwracać uwagę na błędy. W takiej rozmowie można wskazać konkretne zachowanie oraz wyjaśnić swoje zastrzeżenia. Atakowanie wyglądu, seksualności czy pochodzenia odsuwa rozmowę od jej tematu i uderza w osobę.
Warto przyjrzeć się również temu, co dzieje się po zwróceniu uwagi. Czy autor wypowiedzi potrafi wysłuchać, iż kogoś zranił? Czy przestaje? A może powtarza komentarze i zarzuca osobie krzywdzonej brak dystansu? Nazwanie wypowiedzi żartem nie zwalnia z odpowiedzialności za jej skutki.
Słowo „hejt” obejmuje w codziennym języku różne zachowania. Przy szukaniu pomocy najlepiej opisać dokładnie, co się wydarzyło: kto co powiedział lub opublikował, czy sytuacja się powtarza i czy pojawiają się groźby. Dzięki temu łatwiej ustalić, jaka reakcja będzie potrzebna.
Dlaczego wyłączenie telefonu nie rozwiązuje problemu?
Cyberprzemoc może towarzyszyć młodej osobie również w domu, który powinien dawać poczucie bezpieczeństwa. Osoby krzywdzone mogą wycofywać się z kontaktów i unikać szkoły. W poważnych przypadkach pojawiają się objawy depresyjne lub samookaleczenia. Nie należy więc sprowadzać problemu do nadmiernej wrażliwości.
Rada „nie czytaj komentarzy” może pozostawić osobę z poczuciem, iż sama odpowiada za zakończenie przemocy. Ograniczenie kontaktu z krzywdzącymi treściami bywa pomocne, ale potrzebne jest również zatrzymanie zachowania sprawcy i wsparcie osoby, która go doświadcza.
Jak reagować, kiedy jesteś świadkiem?
Publiczna konfrontacja może budzić obawę, zwłaszcza gdy osobą poniżającą innych jest przełożony albo ktoś mający silną pozycję w grupie. Pomoc może zacząć się od prywatnej rozmowy.
Możesz napisać do osoby zaatakowanej: „Widziałam, co się wydarzyło. To było krzywdzące. Chcesz, żebym pomogła Ci to zgłosić?”. Wysłuchać jej i zapytać, czego potrzebuje.
Unikaj publikowania jej historii bez uzgodnienia, choćby gdy chcesz stanąć w jej obronie.
W sieci warto zabezpieczyć dowody: zrzuty ekranu, adresy wpisów i daty. Następnie można zgłosić treść administratorowi platformy. W szkole pomoc może wymagać rozmowy z wychowawcą lub pedagogiem, a w pracy skorzystania z procedury zgłaszania niepożądanych zachowań. Nie przekazuj dalej upokarzającego materiału dla rozrywki. Gdy pojawiają się groźby lub uporczywe nękanie, warto szukać także pomocy prawnej i rozważyć zgłoszenie sprawy organom ścigania.
Dr hab. Agnieszka Walecka-Rynduch, prof. UJ, zwraca przy tym uwagę na różnicę między świadomością zagrożeń a działaniem:
Badani w warstwie deklaratywnej wskazywali na rozumienie problemów związanych ze szkodliwością przekazów, dezinformacją, fake newsami oraz patologicznymi zachowaniami w sieci. Jednak w praktyce jednostki nie zawsze podejmują działania zaradcze.
Dlatego edukacja o hejcie powinna pokazywać konkretne możliwości pomocy. Warto wiedzieć, jak zgłosić krzywdzącą treść, porozmawiać z osobą zaatakowaną i poprosić o wsparcie kogoś, kto może interweniować.
Co powinno zmienić się poza naszymi reakcjami?
Osoba krzywdzona nie powinna sama pilnować każdego komentarza i przekonywać otoczenia, iż zasługuje na szacunek. Potrzebujemy zasad zgłaszania przemocy, które są zrozumiałe, oraz instytucji, które traktują zgłoszenia poważnie.
Dotyczy to również platform społecznościowych. Sam przycisk zgłoszenia nie wystarczy, gdy użytkownik nie wie, co stało się z jego zgłoszeniem i jak może odwołać się od decyzji. W szkołach i miejscach pracy ważne jest z kolei, by osoba prosząca o pomoc wiedziała, do kogo się zwrócić i czego może oczekiwać.
Jak mówi dr Karolina Brylska z Laboratorium Badań Medioznawczych UW:
Polacy w 2026 r. oczekują od państwa aktywnego porządkowania świata cyfrowego.
Z kolei prof. Tomasz Gackowski podkreśla:
Społeczeństwo się budzi, a media społecznościowe muszą być coraz bardziej społecznościowe, a nie izolujące, polaryzujące i zamykające w bańkach.
W SEXEDPL uważamy, iż rozmowa o konsekwencjach hejtu powinna obejmować także edukację i dostęp do pomocy. Osoba, która właśnie doświadcza poniżania, potrzebuje wsparcia teraz, niezależnie od tempa zmian systemowych.
Deklaracja Niezgody na Hejt. Co daje Twój podpis?
W ramach kampanii #HejtOutLoveIn można podpisać Deklarację Niezgody na Hejt. To wyrażenie sprzeciwu wobec poniżania i zobowiązanie do reagowania, gdy widzimy, iż ktoś krzywdzi innych.
PODPISZ>>
Podpis ma również konkretny cel pomocowy. Przekłada się na dodatkowe dyżury eksperckie na Antyprzemocowej Linii Pomocy SEXEDPL. Więcej dyżurów zwiększa możliwości udzielania pomocy osobom uwikłanym w przemoc.
Deklarację znajdziesz na hejtoutlovein.pl. Możesz ją podpisać i przekazać link innym osobom. W ten sposób wspierasz dostęp do rozmowy ze specjalistą lub specjalistką.
Doświadczasz hejtu albo chcesz pomóc komuś bliskiemu?
Możesz zadzwonić na Antyprzemocową Linię Pomocy SEXEDPL: 720 720 020. Od 1 października 2026 roku działa codziennie w godzinach 8:00–24:00. Rozmowa jest anonimowa i bezpłatna.
Od 1 października 2026 t. ALP wydłuża godziny działaniaZ pomocy mogą korzystać osoby dorosłe i młodzież, które doświadczają przemocy lub doświadczyły jej wcześniej, a także świadkowie oraz osoby, które zauważają u siebie krzywdzące zachowania i chcą je zmienić. Nie musisz mieć pewności, jak nazwać swoją sytuację. Możesz opowiedzieć, co się dzieje, i wspólnie z osobą ekspercką zastanowić się nad kolejnymi krokami.
Źródła
- Laboratorium Badań Medioznawczych UW, „Raport z badania CATI 2026” oraz pełny raport w PDF.
- Business Insider Polska, „Polacy chcą mandatów za hejt w internecie. Sondaż bezlitosny dla platform społecznościowych”, oprac. Grzegorz Kowalczyk, 3 października 2026.
- SEXEDPL i T-Mobile, „Hejt. Istota, skala, przyczyny i konsekwencje”.
- NASK, „Przemoc, której nie widać”, 12 czerwca 2025.
- NASK, „Masz wpływ. Przewodnik po cyberbezpieczeństwie dla twórców cyfrowych”. Źródło wskazówek dotyczących zabezpieczania dowodów i zgłaszania hejtu.













